Ostatnie pożegnanie Andrzeja Morozowskiego. Łzy, wzruszające gesty i warszawski folklor na Powązkach
- Gdzie i kiedy odbył się pogrzeb Andrzeja Morozowskiego?
- Na co zmarł Andrzej Morozowski i ile miał lat?
- Kto pojawił się na pogrzebie Andrzeja Morozowskiego?
- Co było napisane na wieńcach złożonych na pogrzebie Andrzeja Morozowskiego?
- Jakie słowa na wieńcu zamieściła żona Andrzeja Morozowskiego, Agata Nowakowska?
- Jaki zespół zagrał podczas uroczystości pogrzebowych Andrzeja Morozowskiego i dlaczego?
- Kto przemawiał podczas ostatniego pożegnania Andrzeja Morozowskiego na Powązkach?
- Co w swoim przemówieniu o zmarłym dziennikarzu powiedział Tomasz Sianecki?
- Gdzie ostał pochowany Andrzej Morozowski?
- Jaki charakter miała druga część uroczystości pogrzebowych Andrzeja Morozowskiego?
Kto pojawił się na pogrzebie Andrzeja Morozowskiego?
Oficjalna część uroczystości pogrzebowych rozpoczęła się o godzinie 10:00 na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach. Licznie przybyli tam nie tylko członkowie rodziny, ale również liczne grono koleżanek i kolegów z redakcji, z którymi Andrzej Morozowski przez dziesięciolecia budował polski krajobraz medialny. W tłumie żałobników dostrzeżono m.in. Edwarda Miszczaka, Monikę Olejnik, Szymona Majewskiego, Bogdana Rymanowskiego, Martynę Wojciechowską, Katarzynę Kolendę-Zaleską oraz Piotra Kraśkę. Przybyli także liczni widzowie i sympatycy talentu publicysty, którzy chcieli oddać mu osobisty hołd.
Liczba wieńców przy trumnie dziennikarza była imponująca. Wśród nich znalazła się wiązanka złożona w imieniu premiera Donalda Tuska.
Wieniec od współpracowników z stacji TVN opatrzony był poruszającą szarfą z napisem: "Na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci. Przyjaciele z Fundacji TVN".
Najbardziej przejmujący akcent stanowił jednak wieniec przygotowany przez żonę zmarłego, Agatę Nowakowską. Wyrazem wielkiej miłości i rozpaczy były proste, lecz niezwykle wymowne słowa: "Człowiek mojego życia. Agata".
Czytaj też: Żona Andrzeja Morozowskiego była dla niego wsparciem. "Przez trudne chwile możemy przejść razem"
Dlaczego na pogrzebie zagrało Warszawskie Combo Taneczne?
Uroczystość na Powązkach otworzył wyjątkowy występ muzyczny na żywo. Zgromadzeni usłyszeli utwór "Graj skrzypku, graj!" w wykonaniu Warszawskiego Comba Tanecznego pod wodzą Jana Emila Młynarskiego. Obecność tego konkretnego zespołu nie była przypadkowa, co chwilę później na mównicy wyjaśnił wieloletni przyjaciel i redakcyjny kolega Andrzeja Morozowskiego z TVN24, Tomasz Sianecki.
W swoim wzruszającym i ciepłym przemówieniu Tomasz Sianecki odsłonił prywatną, pełną pasji stronę Andrzeja Morozowskiego.
Dzisiejszą uroczystość pożegnalną zaczęło Warszawskie Combo Taneczne Janka Młynarskiego, "Graj skrzypku, graj!". To nie jest przypadkowy wybór, Andrzej uwielbiał ten zespół, uwielbiał Mieczysława Fogga. Słuchał go w samochodzie, co może potwierdzić każdy, kto czasem z duszą na ramieniu zdecydował się na jazdę z nim. Moroz, gdy tylko mógł, włączał audycję pana Jana Młynarskiego "Dancing, salon, ulica" we wczesne niedzielne popołudnie w Radiowej Trójce. Niewykluczone, że kojarzący się z warszawskim folklorem kaszkiet, noszony namiętnie przez Andrzeja, wziął się właśnie stąd.- powiedział.
Czytaj też: Andrzej Morozowski walczył o zdrowie syna. "Urodził się ciężko chory"
Poruszające listy, przemówienia i kameralny pochówek w Pyrach
Ważnym elementem ceremonii na Powązkach było odczytanie osobistego listu Agaty Nowakowskiej. W imieniu pogrążonej w żałobie żony słowa pożegnania odczytał jej brat (szwagier zmarłego dziennikarza).
Po zakończeniu otwartej dla publiczności i mediów części na Powązkach Wojskowych, urna z prochami Andrzeja Morozowskiego została przewieziona na cmentarz w Pyrach przy ul. Farbiarskiej 30.
Zgodnie z wyraźnym życzeniem rodziny, druga część pogrzebu miała charakter całkowicie prywatny i kameralny. Uczestniczyła w niej wyłącznie najbliższa rodzina oraz krąg najbliższych przyjaciół, którzy w skupieniu odprowadzili Andrzeja Morozowskiego na miejsce ostatecznego spoczynku.
Czytaj też: Marcin Meller w łzach żegna Andrzeja Morozowskiego. "Miał dobre życie, ale chciałby jeszcze trochę pożyć"