- Co wydarzyło się w programie "Kuchenne rewolucje", sezon 4, odcinek 11
- Dlaczego do "Stella Cafe" wkroczył komornik w trakcie nagrań
- Jakie kulinarne absurdy zobaczyła Magda Gessler w Lęborku
- Dlaczego właścicielka restauracji zemdlała na planie
- Jak zakończyła się jedna z najbardziej brzuliwych rewolucji w historii programu
"Kuchenne rewolucje" w "Stella Cafe" Lęborku
Pani Stanisława, dzięki dotacjom unijnym, otworzyła niewielką restaurację, która szybko zdobyła popularność w Lęborku. Byli goście, były kolejki, były pieniądze. Sukces uderzył jednak do głowy i zapadła decyzja o przeprowadzce do większego lokalu w centrum miasta.
Idealna lokalizacja okazała się finansową pułapką, bo czynsz był zabójczy, a klientów ubywało z tygodnia na tydzień. Długi rosły, konflikty z synem Piotrem – szefem kuchni – narastały, a pustki na sali doprowadzały właścicielkę do łez. W tle pojawiła się depresja i bezradność. Ostatecznie pani Stanisława napisała dramatyczny list do Magdy Gessler. Już wtedy było jasne, że sytuacja jest ekstremalna. Nikt jednak nie przypuszczał, jak bardzo.
Czytaj też: Rewolucja niezatwierdzona! Magda Gessler wraca do ''Quattro por Quattro'' w Jeleniej Górze
"Stella Cafe" w "Kuchennych rewolucjach" – mrożonki, smród i makaron z zamrażarki
Magda Gessler weszła do lokalu i od razu padły słowa: "duszno" i "śmierdzi". Klimatyzacja istniała tylko teoretycznie, a otwarcie okien niewiele pomogło. Menu? Prawie wszystko mrożone. Ryby mrożone, kaczka mrożona, mięsa mrożone.
Magda Gessler dopytała, co nie było mrożone, i usłyszała listę dań, które "powinny" być świeże. Sałatka bałtycka odpadła, bo nie miała nic wspólnego z Bałtykiem. W kuchni kamera zbliżyła się na woreczek z wcześniej ugotowanym i zamrożonym makaronem. To był moment, w którym w Italii ktoś mógł krzyknąć z bólu.
Zupa serowa okazała się tłusta i mdła, polędwica doprawiona była przyprawą gyros, a kurki – według obsługi świeże – według Magdy ewidentnie z mrożonki. Kulminacją była degustacja makaronu sprzed trzech dni. Gdy padło to wyznanie, Magda Gessler eksplodowała. Poleciał talerz, a makaron wylądował na kucharzu. Takiego wybuchu program jeszcze nie widział.
Czytaj też: Widzowie odpowiedzieli na apel Magdy Gessler. Czy Basia wypełniła warunki rewolucji? Sprawdzamy!
Komornik przerwał "Kuchenne rewolucje" w Lęborku
Największy szok przyszedł jednak następnego dnia. Pod restauracją tłum ludzi, kamery, dziennikarze i… zamknięte drzwi. Okazało się, że w trakcie nieobecności ekipy rozpoczęło się zajęcie komornicze. Komornik wszedł do "Stella Cafe" i zaczął rekwirować wyposażenie, przy okazji zajmując przez pomyłkę sprzęt produkcyjny programu. Pani Stanisława błagała o kilka godzin, ale usłyszała, że jedynym ratunkiem jest natychmiastowa spłata kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Na miejscu pojawił się właściciel lokalu, który ujawnił, że umowa była zerwana od miesięcy, a czynsz nie był płacony w ogóle. W trakcie rozmowy pani Stanisława zasłabła i zemdlała. Wezwano pogotowie, a właścicielkę wyniesiono do karetki na oczach kamer i mieszkańców.
Finał "Kuchennych rewolucji" w Lęborku bez happy endu
Prawnicy rozłożyli ręce, długów nie dało się negocjować, a lokal został zamknięty. Magda Gessler próbowała jeszcze ratować sytuację, rozmawiając z właścicielem budynku, ale skala problemów była zbyt duża. Wyszło na jaw, że pani Stanisława ukrywała fakty nawet przed własnym synem. Piotr, który porzucił karierę we Włoszech, został z niczym. Magda Gessler pomogła mu znaleźć pracę w innej restauracji, ale "Stella Cafe" przestała istnieć.
Po miesiącu w lokalu nie było już nic poza firanami. To jedyny odcinek w historii programu, w którym rewolucja została brutalnie przerwana przez rzeczywistość. Bez nowego otwarcia, bez sukcesu, za to z komornikiem w roli głównej.
Oglądasz "Kuchenne rewolucje" regularnie? Rozwiąż quiz z najnowszego sezonu!
Autorka/Autor: Kamila Jamrożek