Dorota Zięciowska w "interAKCJA. Starcie pokoleń" o stawianiu granic i pracy z reżyserem. "Aktor musi być popchnięty do granic możliwości" [TYLKO U NAS]
- Skargi w szkołach aktorskich: Jak młode pokolenie reaguje na wymagania wykładowców?
- Granica między mobbingiem a wymaganiami: Czy ostry język reżyserów był specyfiką dawnych czasów?
- Budowanie roli pod presją: Dlaczego trudne uwagi na noc przed premierą potrafią wywołać przełom u aktora?
Studenci a wymagania profesorów. Dorota Zięciowska: "Natychmiast idzie skarga"
Dorota Zięciowska i Dominika Kryszczyńska były gościniami Małgorzaty Czop "interAKCJA. Starcie pokoleń". Aktorki opowiedziały o rzeczywistości w zawodzie po studiach, spotkaniach z autorytetami i zmianach w podejściu do promocji swoich projektów.
Małgorzata Czop w rozmowie poruszyła temat zmian w środowisku artystycznym i narastającej świadomości młodych aktorów, którzy coraz odważniej sprzeciwiają się nieodpowiednim zachowaniom twórców. Dorota Zięciowska przyznała, że sama nie spotkała się z takimi sytuacjami bezpośrednio, jednak z relacji znajomych wykładowców wyłania się zupełnie nowy obraz relacji nauczyciel-student.
Wiem też, że młodzi ludzie teraz podchodzą... na pewno się zdarzają takie sytuacje. Słyszę od przyjaciół moich czy znajomych, którzy uczą w szkołach, że jest im coraz trudniej zwracać uwagę czy prowadzić ucznia, jeżeli jest jakaś postawa czyjaś negatywna. Natychmiast idzie skarga, że profesor czegoś ode mnie wymaga, a to znaczy, że mnie dołuje. Przecież to jest w ogóle nienormalnepowiedziała Dorota Zięciowska
Przekraczanie granic i mobbing na planie. "Był to rodzaj pewnego języka"
Aktorka odniosła się również do zachowań wybitnych reżyserów z przeszłości, których styl pracy i język często odbiegały od dzisiejszych standardów. Choć – jak podkreśla – przemoc i przekraczanie granic nie powinny mieć miejsca w żadnym zawodzie, dawniej w środowisku istniało inne przyzwolenie na specyficzny styl komunikacji twórców.
Wiadomo, że pewne rzeczy, które były poprzednio, były niewłaściwe. Ale na pewne zachowanie też sobie pozwalali ludzie, wiemy o tym, wybitni. Był czasem to język taki, który używali i ci, którzy pracowali z tymi reżyserami, wiedzieli, że to jest ich język. Natomiast przekraczanie granic nie jest dobre w żadnej dziedzinie i w żadnej sprawie, w aktorstwie równieżtłumaczyła aktorka
Trudne uwagi od reżysera. "Inaczej aktor nie urodzi tej roli"
Zdaniem Doroty Zięciowskiej praca nad rolą wymaga jednak opuszczenia strefy komfortu. Aby reżyser osiągnął zamierzony efekt, musi poddać aktora próbie, która zmusza go do przekroczenia własnych barier i wydobycia dodatkowych pokładów emocjonalnych.
Uważam, że aktor powinien być popchnięty do pewnych granic jego możliwości. Żeby uzyskał reżyser od aktora ten efekt, który potrzebuje, to musi go w jakiś sposób popychać do granic jego możliwości, inaczej ten aktor nie urodzi tej roli. I często tak bywa, że gramy próbę generalną, mamy spektakl zagrać następnego dnia premierowy i reżyser do nas przychodzi i mówi nam bardzo trudne uwagi. Mówi nam, że tego w ogóle nie było, że nie zrobiliśmy tego, że tej roli nie ma i że musimy się wziąć w garśćprzyznała Zięciowska
Jak podsumowuje artystka, to właśnie ta bezsenna noc i nagromadzona presja sprawiają, że podczas premierowego występu dochodzi do scenicznego przełomu.
- I my rzeczywiście nie śpimy całą noc. I w taki sposób kumulujemy tę energię, że na premierze wychodzimy i odpalamy jakiś ten dodatkowy magnetyzm, który tworzy właśnie rolę, która na widzu robi wrażenie, że się mówi, że rzeczywiście aktor wzniósł się te kilka centymetrów nad ziemię - podsumowała aktorka.