Edyta Herbuś o udziale w "Azji Express" z partnerem. "Strefa komfortu była jakby zmiażdżona" [TYLKO U NAS]

Edyta Herbuś
Edyta Herbuś o udziale w "Azja Express" i największych wyzwaniach w programie. Wspomniała o partnerze
Źródło zdj. gł.: MWMEDIA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
"Azja Express" powraca! Premiera 5 września o 19:45 w TVN. W programie zobaczymy m.in. Edytę Herbuś w towarzystwie jej życiowego partnera Piotra Bukowieckiego. Tancerka w wywiadzie dla tvn.pl opowiedziała o największych wyzwaniach w show i odpowiedziała na pytanie, czy kryzysowe sytuacje w podróży były egzaminem dla jej relacji z ukochanym.
Kluczowe fakty:
  • Kto jest partnerem Edyty Herbuś
  • Z kim Edyta Herbuś bierze udział w "Azja Express"
  • Co o udziale w "Azja Express" powiedziała Edyta Herbuś

Edyta Herbuś o udziale w programie "Azja Express"

Edyta Herbuś szczerze opowiedziała o pięknych, ale również wymagających chwilach w programie "Azja Express". Największym wyzwaniem było pokonywanie jej własnych barier.

- Strefa komfortu była jakby zmiażdżona, rozsypała się w drobny mak dosyć szybko. I akurat tego się spodziewałam, byłam uprzedzona, tylko że kiedy się tego doświadcza, to jest trochę inaczej, bo zaczynają się nagle włączać jakieś mocne mechanizmy obronne, coś w tobie próbuje walczyć z tym, no ego po prostu. Z tym, że nie ma już kontroli nad niczym, jesteś zależna od innych ludzi, od obcych ludzi, musisz o wszystko każdego dnia kilkanaście razy dziennie poprosić, zainspirować kogoś. Tak że to są takie sytuacje, że musisz przyjąć dużo rzeczy, że musisz poprosić bardzo dużo razy, no na co dzień nie doświadczasz tego, więc uczysz się siebie w nowych okolicznościach, w nowej rzeczywistości - oceniła uczestniczka show.

Edyta Herbuś przyznała, że różne zadania na planie były trudne nawet dla niej - zawodowej tancerki, z kondycją, ze sportowym zacięciem.

Naprawdę były takie momenty, że po prostu rzadko, kiedy w mojej głowie słyszę, że nie dam rady, a tam słyszałam to kilka razy 
- wyznała.

SPRAWDŹ TEŻ: Azja Express: Bali, Jawa, Malezja i Singapur. Uczestników czeka ponad 5000 kilometrów wyścigu

Edyta Herbuś o relacji z partnerem i ich wspólnej podróży w programie "Azja Express"

Uczestniczy "Azji Express" są skazani na pomoc innych. Muszą prosić o nocleg, pieniądze i jedzenie. Nie zawsze jest to dla nich komfortowe. Edyta Herbuś wyznała, że starała się nie myśleć o sobie jako o "żebraczce". Miała inne nastawienie, które pomagało jej przetrwać/

- Dla mnie to było jak eksperyment dzisiejszych czasów i tak naprawdę to, że nie mieliśmy dostępu do pieniędzy, stało się według mnie atutem. Dlatego, że mogliśmy sobie doświadczyć, co to znaczy, że walutą jest energia dzisiaj, empatia, otwarte serce do drugiego człowieka i wiesz ta kreatywność, która musi być pobudzona do tego, żeby rzeczywiście ten cel został osiągnięty. I kiedy zaczynasz to robić, to się uczysz tego w praktyce, a później się okazuje, że jesteś tym całkiem niezła i ci ludzie nie mają pojęcia, kim jesteś, nie mają o tobie żadnego zdania, widzą cię po raz pierwszy w życiu, a jednak otwierają na ciebie serce i to za każdym razem dla mnie było jak komplement piękny. Więc nie czułam się żebraczką, czułam się tylko pięknie obdarowywana każdego dnia i zawsze szukałam sposobu, żeby z wdzięcznością oddawać tę przyjemność, energię, wdzięczność, coś po sobie dobrego zostawić.

Edyta Herbuś przyznała również, że zabranie ukochanego w podróż wiązało się z ryzykiem i to powtarzało jej kilka osób.

Jest to sprawdzian, mówią to wszyscy, każdy przestrzega, żeby nie jechać z partnerem romantycznym, bo to się źle skończy, bo nie warto ryzykować, wiele osób rzeczywiście nie zaryzykowało. Ja tak i jestem z nas cholernie dumna, bo świetnie przeszliśmy przez to wyzwanie
- podsumowała.

ZOBACZ: "Azja Express". Kim jest Piotr Bukowiecki? Co o nim wiemy?

Źródło: tvn.pl
Autorka/Autor: Kalina Szymankiewicz
Reporter: Anna Pawelczyk-Bardyga