"Szpital św. Anny". Żona Wrońskiego trafiła do szpitala. Kardiochirurg wydał oświadczenie [STRESZCZENIE]

"Szpital św. Anny". Żona Wrońskiego trafiła do szpitala. Kardiochirurg wydał oświadczenie [STRESZCZENIE]
"Szpital św. Anny". Żona Wrońskiego trafiła do szpitala. Kardiochirurg wydał oświadczenie [STRESZCZENIE]
Co wydarzyło się w 33. odcinku "Szpitala św. Anny"? Żona Wrońskiego skarżyła się na silne skurcze i trafiła do szpitala. Konieczne było cesarskie cięcie. Łukasz Wroński wydał oświadczenie i publicznie przeprosił lekarki. Kaśce udało się dotrzeć do młodego pacjenta i postawić trafną diagnozę. Przeczytaj pełny opis odcinka i koniecznie oglądaj premierowe odsłony serialu od poniedziałku do piątku o 16:50 w TVN.
Kluczowe fakty:
  • "Szpital św. Anny". Co wydarzyło się u Kai i Wojtka?
  • "Szpital św. Anny". Co wydarzyło się u Darii?
  • "Szpital św. Anny". Co wydarzyło się u Kaśki?
  • "Szpital św. Anny". Co wydarzyło się u Wrońskiego?
  • "Szpital św. Anny". Od poniedziałku do piątku o 16:50 w TVN

"Szpital św. Anny". Co wydarzyło się u Kai i Wojtka?

Kaja w końcu mogła odwdzięczyć się Wojtkowi za lata "zdrowego żywienia". Nieoczekiwanie przyniosła mu drugie śniadanie do pracy. Wymianę czułości przerwało jednak pilne wezwanie. Ciężarna pacjentka skarżyła się na skurcze i bóle brzucha. Wojtek rozpoznał adres. To tam przeprowadziła się Asia Wrońska. Żona Łukasza. 

Kiedy Kaja dowiedziała się, że Wrońska trafiła na patologię ciąży, zaczęła obwiniać się o jej stan. Czuła, że to przez nią kobieta trafiła do szpitala. Kaśka uspokoiła ją jednak i przypomniała, że to wina Wrońskiego - to on je molestował, i to on ponosi pełną odpowiedzialność za to, co się stało w ich życiu. Nie ona.

Dr Piotrowska wykonała kilka badań Asi Wrońskiej i stwierdziła lekką arytmię. Zaplanowała leczenie. Razem z dr Bursztyn poprosiły, by pacjentka spróbowała się uspokoić - ich zdaniem zarówno bolesne skurcze macicy, jak i arytmia mogą być spowodowane silnym stresem.

"Stresu w ostatnim czasie akurat mi nie brakuje" - powiedziała żona Wrońskiego.

W pewnym momencie Kaja nie wytrzymała. Nie mogła nic nie powiedzieć.

"Czuję się temu trochę winna" - przyznała.

Asia od razu poprosiła Kaję, by przestała się zadręczać. Przyznała, że zbyt długo tkwiła w kłamstwie i oszukiwała sama siebie w kontekście swojego małżeństwa.

Dr Piotrowska czekała na znak od Darii Bursztyn, by mogła ratować pacjentkę i przeprowadzić kardiowersję. Kiedy udało się uratować synka Wrońskiej, przystąpiła do walki o kobietę. Poprosiła o defibrylator i rozpoczęła akcję.

Rytm zatokowy wrócił. Dr Piotrowska i dr Bursztyn ocaliły i matkę, i dziecko.

"Szpital św. Anny". Co wydarzyło się u Kaśki?

Poranek w domu Hajduków nie przebiegł bez problemów. Okazało się, że nie ma kto odebrać dzieci ze szkoły - Bartek ma ważnych pacjentów, Kaśka dyżur, a Majka z Dawidem wybierali się do kina. Finalnie zięć Kaśki zgodził się zrobić jej przysługę, więc mogła ze spokojną głową wyruszyć do pracy.

Kaśka przejęła opiekę nad chłopcem skarżącym się na bóle brzucha. Chłopiec wymiotował od rana. Dr Hajduk rozpoczęła diagnostykę. Wykonała szereg badań i podejrzewała cukrzycę z uwagi na podwyższony cukier na czczo i historię chorób w rodzinie. 

Kaśka badała chłopca na oddziale, który przyznał, że ból brzucha zaczął odczuwać jeszcze w nocy, ale nie chciał się przyznać, bo "jest silnym wojownikiem".  Wyniki badań chłopca wskazywały na zatrucie z odwodnieniem. Kaśkę zaniepokoiła jednak podwyższona glikemia. Rodzice początkowo obwiniali teściową o ten stan rzeczy - matka ojca dziecka odebrała chłopca z treningu.

Dr Hajduk wskazała, że cukrzyca może dawać podobne objawy, co zatrucie. Kiedy okazało się, że brat i ojciec matki dziecka chorują od lat na cukrzycę, zleciła dodatkowe badania.

Do małoletniego pacjenta przyjechała babcia. Dr Hajduk przeprowadziła wywiad. Zapytała, czy nie częstowała wnuka słodyczami. Kobieta przyznała wprost, że nie. Syn oskarżył ją o kłamstwo. Był przekonany, że jego matka kłamie i że "tuczy jego syna tak samo jak jego przed laty".

Niedługo później chłopiec przyznał w rozmowie z Kaśką, że faktycznie zjadł słodycze, ale nie w domu babci, tylko we własnym mieszkaniu. Odnalazł szafkę mamy, w której chowa słodkości przed jego ojcem, który jest przeciwny jedzeniu niezdrowych przekąsek.

Z tą wiedzą Kaśka mogła już z całą pewnością wykluczyć cukrzycę. Wysoki cukier wynikał ze zjedzenia ogromnej ilości słodyczy. Chłopiec, który miał zakaz ich spożywania, kiedy ich skosztował, nie mógł się powstrzymać i zjadł wszystko, co znalazł w szafce.

Do Kaśki nagle dzwoni telefon. Odbiera go w windzie przy pielęgniarkach. To Majka. Nie może poradzić sobie z kupnem makaronu. W pewnym momencie Hajduk zorientowała się, że przecież siostra miała odebrać młodsze rodzeństwo ze szkoły i opiekować się nimi, zanim ona nie wróci z pracy. Zapytała ją, czy dzieci poszły z nią do sklepu. Odpowiedziała przecząco, ale "uspokoiła matkę", twierdząc, że są pod dobrą opieką... Dawida.

Kaśka nie wierzy, że dobrze się opiekuje dziećmi. Przypomina sobie, że w domu założyła... elektroniczną nianę, którą da si podglądać z aplikacji w telefonie. Włączyła ją, by sprawdzić, jak jej zięć opiekuje się jej młodszymi dziećmi.

To, co zobaczyła, zaskoczyło ją. Zobaczyła Dawida, który sprząta mieszkanie i wymyślił zabawę dla dzieci, które przyłączyły się dzięki niej do wykonywania domowych obowiązków. Pielęgniarki były zachwycone tym, jak wspaniałego zięcia ma Kaśka.

Niestety... Dawid nagle wypalił, że "nie wie, jak można żyć w takim syfie".

Kaśka nie wytrzymała. Ujawniła się. Włączyła mikrofon w niani i powiedziała kilka słów na temat niewybrednego komentarza Dawida. A kiedy Dawid próbował odpowiedzieć coś teściowej, do domu weszła Majka, która się wściekła, że matka nie daje im prawa do odrobiny prywatności i musi wszystko kontrolować.

"Szpital św. Anny". Co wydarzyło się u Wrońskiego?

Wroński zobaczył żonę, kiedy przewożono ją na blok operacyjny.

- Co się stało?! Dlaczego zabieracie ją na blok? - wykrzykiwał. - Chcę być przy zabiegu.

- Wykluczone. Asia tego nie chce - odpowiedziała dr Piotrowska.

Na drodze stanął mu Wojtek.

- Czemu mi nie powiedziałeś, że wieziesz ją do szpitala? - krzyczał Wroński.

- Bo mnie o to poprosiła - odpowiedział Wojtek.

Wroński niedługo po operacji przyszedł przed salę swojej żony. Asia zgodziła się, by wpuścić go na chwilę. Wszyscy opuścili salę.

- Czy ja mogę go... - Łukasz chciał zapytać żonę, wskazując na synka w inkubatorze, czy mógłby go dotknąć, ale nie zdążył dokończyć pytania.

- Nie i to jest ostatni raz, kiedy z tobą rozmawiam - ucięa od razu Asia. - Nie pozwolę, żebyś wychował naszego syna na takiego mężczyznę, jakim sam jesteś. Nie zbliżysz się do niego, Łukasz. Wyjdź - powiedziała stanowczo.

Wroński ze łzami w oczach opuścił salę.

Kaśka, Zosia i Kaja spotkały się przed szpitalem po dyżurze. Usiadły na ławce i po chwili ich telefony zaczęły wydawać dźwięki. To wiadomości tekstowe, które wysyłali im bliscy, żeby koniecznie sprawdziły, co nagrał i udostępnił Wroński.

"W związku z oskarżeniami, które w ostatnim czasie wysunęły przeciwko mnie lekarki szpitala św. Anny w Krakowie, chciałbym wydać oświadczenie. Rozumiem, że swoim zachowaniem skrzywdziłem wiele osób, w tym moją własną rodzinę. Biorę odpowiedzialność za swoje czyny i głęboko ich żałuję. Chciałbym też, choć częściowo, odkupić swoje winy, dlatego wpłacę 100 tys. złotych na konto fundacji, która pomaga ofiarom przemocy seksualnej".

"Szpital św. Anny". Co się wydarzyło u Darii?

Zosia przyjęła żonę Wrońskiego na SOR-ze. Wezwała Darię Bursztyn i poprosiła, by przejęła pacjentkę.

Nie zdążyła jeszcze do końca wypełnić dokumentacji medycznej, a już pod jej skrzydła trafił kolejny pacjent. Kilkuletni chłopiec z bólami brzucha, którego na rękach przyniósł zaniepokojony ojciec.

Daria zajęła się Asią. Wykonała jej badanie KTG, które nie wykazało nieprawidłowości. Ze spokojem stwierdziła, że z dzieckiem wszystko jest ok. Kiedy okazało się, że żona doktora Wrońskiego cierpi na zaburzenia rytmu serca, wezwała doktor Piotrowską, by wykonała kilka badań i przeprowadziła konsultację.

"Pani Asiu, proszę się nie martwić, wszystko jest pod kontrolą" - powiedziała.

Pielęgniarki od razu zauważyły zmianę w zachowaniu dr Bursztyn.

"Pacjentka specjalnego nadzoru" - rzuciły, obgadując lekarkę.

Dr Piotrowska i dr Bursztyn rozmawiały z żoną Wrońskiego i wtedy zjawił się w sali dyrektor szpitala i zapytał o stan pacjentki. Daria zaczęła recytować jak na szkolnym apelu. Kaja zatrzymała się i zapytała pacjentkę, czy życzy sobie, aby udzielić informacji o jej stanie swojemu teściowi. Dopiero gdy kobieta wyraziła zgodę, kontynuowała raport o stanie pacjentki.

Nieoczekiwanie do sali wtargnął Łukasz Wroński.

- Asia, co się dzieje?! - wykrzykiwał od progu.

Wroński został natychmiast wyproszony z sali, a stan pacjentki zaczął się pogarszać. Nagle odeszły wody i rozpoczęła się akcja porodowa.

Dr Bursztyn podjęła natychmiastową decyzję o cesarskim cięciu i zabrała pacjentkę na blok operacyjny.

Bursztyn przeprowadziła cesarskie cięcie. Kiedy ciśnienie zaczęło spadać, pospieszyła się i poinstruowała personel, by przygotowali się na ewentualny wlew krwi. Kiedy dziecko było już bezpieczne poza macicą, poinstruowała Kaję, by przeszła do swojej części zabiegu i przeprowadziła kardiowersję. 

Dr Bursztyn usłyszała od dyrektora słowa uznania. Kiedy opuściła szpital po dyżurze, opowiedziała czekającemu na nią Bartkowi, że wykonała pierwszy krok w stronę ordynatury. 

Przeczytaj więcej