- Co wydarzyło się w 87. odcinku "Szpitala św. Anny"?
- Co wydarzyło się w 88. odcinku "Szpitala św. Anny"?
- Co wydarzyło się w 89. odcinku "Szpitala św. Anny"?
- Co wydarzyło się w 90. odcinku "Szpitala św. Anny"?
- Co wydarzyło się w 91. odcinku "Szpitala św. Anny"?
Co wydarzyło się w 87. odcinku "Szpitala św. Anny"?
W 87. odcinku wyszło na jaw, że Makowiec postrzelił Natalię - pielęgniarkę, która dopiero co rozpoczęła pracę w szpitalu. Kobieta trafiła na SOR w ciężkim stanie. Maciek stwierdził ogromne uszkodzenia wewnętrzne, pacjentka straciła też dużo krwi. Bilewicz walczył o życie kobiety na bloku. Tymczasem Marta, która obwiniała się o tragiczne wydarzenie, nagrała apel, prosząc internautów o oddawanie krwi dla Natalii. W tym celu poprosiła Krystynę Jaworską o ponownie uruchomienie konta szpitala, na którym wcześniej publikowała filmiki. Ten ruch bardzo nie spodobał się dyrektorowi Streckerowi, który zganił nie tylko Martę, lecz również Krystynę...
Kaja pomyślnie zakończyła operację ojca Marty. Maciek i jego zespół po całonocnej walce uratowali życie rannej pielęgniarki. Kobiecie trzeba było usunąć uszkodzoną śledzionę i trzustkę. Marta czuła się odpowiedzialna za stan kobiety, mimo iż ta sama powiedziała jej, że tragiczne zajście nie było winą ratowniczki. Bilewicz również próbował wesprzeć Martę, przypominając, że gdyby nie jej akcja, Natalia zmarłaby na stole. Galica uważała jednak, że gdyby nie ona, pielęgniarka w ogóle nie musiałaby być operowana... Po wszystkim dyrektor Strecker zorganizował konferencję prasową, podczas której pochwalił się sukcesem lekarzy oraz... podziękował wszystkim, którzy wzięli udział w akcji Marty - mimo iż wcześniej ostro ją skrytykował.
Co wydarzyło się w 88. odcinku "Szpitala św. Anny"?
Marta nadal nie mogła zapomnieć o sytuacji z Makowcem. Tomek próbował jej pomóc, wyjaśniał, że nie jest odpowiedzialna za to, co zrobił Piotrek, to nie ona strzelała do Natalii. Zaproponował też, że zostanie z ukochaną w domu, lecz ta odmówiła. Nieco później Martę odwiedził majster, który zajął się naprawą zlewu. W pewnym momencie załamana Galica rozkleiła się przed mężczyzną... Później opowiedziała o wszystkim Tomkowi. Przyznała, że minie trochę czasu, zanim zapomni o Piotrku i przekona samą siebie, że tragedia w szpitalu nie była jej winą. Wyznała też jednak, iż tego dnia "poczuła, że zaczęła stawać na nogi".
Rogowski stanął w obronie pielęgniarki, która tego dnia kilkakrotnie naraziła się na gniew Sabiny Krawczyk. Ewa bardzo przeżywała postrzelenie koleżanki z pracy i bała się o własne bezpieczeństwo. Mirek podniósł Ewę na duchu. Po pracy odwiedził też ranną Natalię i podarował jej swoją ulubioną książkę.
Zyta usłyszała od Maćka, że na chirurgii brakuje rąk do pracy. Po tej rozmowie odwiedziła dyrektora i wspomniała o konieczności zatrudnienia nowego chirurga. Gdy Strecker oznajmił, że nie może znaleźć chętnego na to stanowisko, Zyta zaproponowała zatrudnienie... Krzysztofa Wrońskiego. Po dyżurze onkolożka odwiedziła Krzyśka. Powiedziała mu, że Strecker zgodził się go zatrudnić i dziwiła się, dlaczego Wroński nie walczy o szpital, w który oboje włożyli wiele serca. Krzysztof przyznał jednak, że ma dość. Szpital był dla niego wszystkim, a na koniec potraktowano go jak kryminalistę, nikt nie stanął też w jego obronie. Wroński uważał, że nie ma już do czego wracać.
Co wydarzyło się w 89. odcinku "Szpitala św. Anny"?
Gdy Zosia spędzała czas z Kalinką i mamą Filipa, nagle zobaczyła za oknem... biologicznego ojca dziewczynki! Mężczyzna nagle zniknął, lecz gdy Konecka opuszczała mieszkanie, zjawił się znienacka. Próbował dostać się do mieszkania Zosi i zaatakował lekarkę. Teściowa Koneckiej zadzwoniła po policję. W drodze na dyżur Zosia dowiedziała się, że tego dnia sąd miał zdecydować, czy Dariusz Sołtys dostanie prawa do Kalinki.
Rogowski przekazał Zosi sensacyjne plotki. Widział, jak Strecker przywiózł Sabinę do szpitala! Wysadził ją jednak z tyłu budynku... Mirek był przekonany, że dyrektor i koordynatorka SOR mają romans! Gdy później Rogowski otrzymał od pacjentki bransoletki przyjaźni, Zosia próbowała przekonać go, że jest jego przyjaciółką. Mirek zbył ją jednak w swoim stylu.
Po dyżurze Zosia ruszyła do sądu. Dowiedziała się, że ojciec Kalinki nie otrzymał praw do opieki. Kwestia adopcji dziewczynki przez Konecką i jej męża pozostawała już tylko formalnością. Wieczorem Zosia spotkała się w restauracji z Kaśką, Majką i Dawidem. Gdy zorientowała się, że skończyły jej się pieluchy dla Kalinki, udała się do pobliskiego sklepu. Gdy przechodziła przez pasy, została potrącona przez nietrzeźwego kierowcę. Kaśka i ratownicy ze Szpitala św. Anny z całych sił walczyli o życie Koneckiej. Niestety lekarki nie udało się uratować.
Co wydarzyło się w 90. odcinku "Szpitala św. Anny"?
W 90. odcinku serialu przyjaciele Zosi opłakiwali bolesną stratę. Rogowski w trakcie dyżuru wielokrotnie wspominał rozmowy z koleżanką. Kaśka po przyjściu na SOR ze smutkiem spojrzała w kierunku krzesła przyjaciółki. Podobnie uczynił Wojtek, który później przywiózł tam pacjentkę. Zastanawiał się, czy to wszystko nie jest jakimś koszmarnym snem. Tego dnia na SOR trafiła dziewczynka potrącona przez pacjentkę wcześniej przywiezioną karetką. Gdy dziewczynkę zabrano na blok, Kaśka wyszła ze szpitala i zalała się łzami. Ubolewała nad tym, że nie mogła uratować Zosi...
Kaję czekała trudna operacja. Gdy Wroński zaproponował, że ją zastąpi, lekarka wybuchła. Powiedziała, że po tym, co zrobił Koneckiej nie miał prawa głosu. Wspomniała też o tym, że Łukasz próbował pojawić się na pogrzebie Zosi i ze łzami w oczach wykrzyczała mu, że Konecka nie chciałaby go tam. Po późniejszej rozmowie z Zychowiczem Piotrowska przemyślała jednak kwestię operacji i poprosiła Wrońskiego o zastąpienie jej na bloku.
Po dyżurze Zyta, Kaśka, Kaja, Marta i Rogowski uznali, że chcieliby wspólnie uczcić pamięć Zosi. Mirek wpadł na pewien pomysł i zaprosił przyjaciółki do "Smażalni Karaiby". Kiedyś Konecka powiedziała mu bowiem, że chciałaby zostać pochowana na "pięknej, karaibskiej wyspie".
Co wydarzyło się w 91. odcinku "Szpitala św. Anny"?
W 91. odcinku serialu Kaja zajmowała się pacjentami na SOR-ze. Wiedziała, że nikt nie zastąpi Zosi, lecz oddział musiał funkcjonować. Wroński próbował dogadać się z ojcem, jednak ten nie chciał jego pomocy. Na dyżurze Łukasz współpracował z Zytą, która zaproponowała mu, by razem odwiedzili Krzysztofa. Na miejscu pokazała przyjacielowi artykuł na jego temat, który wcześniej widziała w gazecie. Wroński przekonywał, że tekst był pełen pomówień, jednak nie chciał wystosować sprostowania. Jasno dał też do zrozumienia, że nie potrzebuje niczyjej pomocy ani współczucia. Po tych słowach Łukasz nie wytrzymał i ostro wygarnął ojcu. Gdy wyszedł Zyta przypomniała Krzyśkowi, że Łukasz jest jego jedynym dzieckiem, a jego wyrozumiałość może mieć swoje granice.
Irena Bursztyn odebrała tajemniczy list zaadresowany do Darii. Lekarka przeczytała pismo, a jego treść wyraźnie nią wstrząsnęła. Choć nie powiedziała matce, czego się dowiedziała, gdy opuściła dom, Irena odszukała ukrytą przez nią kopertę. Okazało się, że znajdowała się w niej informacja, kto jest ojcem dziecka Darii.
Odpowiadając na pytania matki, Bursztyn jasno dała do zrozumienia, że nie zamierza powiedzieć ojcu dziecka prawdy. Irena próbowała wpłynąć na córkę, jednak ta oznajmiła jej, iż mężczyzna nie chce mieć nic wspólnego z nią i ich dzieckiem. Tym mężczyzną okazał się być Krzysztof Wroński.
Autorka/Autor: Olga Konarzycka
Źródło zdjęcia głównego: x-news