Borys Szyc żegna Janusza Michałowskiego. "Miał w sobie spokój i mądrość, cudowne poczucie humoru"

Borys Szyc pożegnał Janusza Michałowskiego
Gwiazdy, które zmarły w 2025 roku
Źródło wideo: tvn.pl
Źródło zdj. gł.: MWMEDIA, Instagram
Janusz Michałowski nie żyje. Dramatyczna wiadomość obiegła świat internautów w piątek 12 czerwca 2026 roku. Aktor znany z takich produkcji jak: "Vabank" czy "Seksmisja" zmarł w wieku 89 lat. Cenionego twórcę pożegnał w sieci młodszy kolega z branży - Borys Szyc. "Słyszę teraz w głowie jego głos. Zostanie ze mną do końca" - napisał na Instagramie.
Z ARTYKUŁU DOWIESZ SIĘ:
  • Kim był Janusz Michałowski?
  • Kiedy zmarł Janusz Michałowski?
  • Ile lat w chwili śmierci miał Janusz Michałowski?
  • W jakich słowach Borys Szyc pożegnał Janusza Michałowskiego?
  • Gdzie Borys Szyc współpracował z Januszem Michałowskim?

Nie żyje Janusz Michałowski. Aktor "Seksmisji" w chwili śmierci miał 89 lat

Świat polskiej kultury pogrążył się w żałobie. W wieku 89 lat zmarł Janusz Michałowski - aktor znany jako profesor Wiktor Kuppelweisser w "Seksmisji" oraz Kazimierz Lulewicz w "Bożej podszewce".

Mężczyzna odszedł 12 czerwca 2026 roku, a o jego śmierci poinformował w sieci reżyser Wojtek Ziemilski.

Zmarł Janusz Michałowski, mój wuj. Był aktorem. Takim, jakich już nie robią. Żyjącym tylko teatrem, postacią, sceną. Zanim przeszedł na emeryturę był w zespole Teatru Współczesnego w Warszawie
- napisał w treści facebookowego wpisu.
Wuj Janusz był introwertykiem, nie przepadał za publicznymi sytuacjami, imprezami. Wolał siedzieć w domu i dłubać przy swoich lampach naftowych - miał z dużym prawdopodobieństwem najwspanialszą kolekcję w Polsce. Recytował jak nikt na świecie
- dodał.
Janusz Michałowski nie żyje
Janusz Michałowski nie żyje

Borys Szyc pożegnał Janusza Michałowskiego. Zawdzięczał mu wiele

O pożegnanie cenionego aktora pokusił się w sieci jego młodszy kolega - Borys Szyc. Za pośrednictwem Instagrama, udostępnił jego archiwalne zdjęcie i podkreślił ilość spotkań, które razem odbyli. Nazywał go swoim "ojcem w Teatrze Współczesnym".

Odszedł Janusz Michałowski. Wielki aktor i piękny aktor, ale jeszcze piękniejszy człowiek. Uwielbiałem go. Był dla mnie trochę jak ojciec w Teatrze Współczesnym, był moim duchem ojca w "Hamlecie". Tyle spektakli razem. Od "Bambini di Praga", przez "Wniebowstąpienie", "Stracone zachody miłości", "Transfer", "Proces", przez "Płatonowa", "Saszkę" i na "Hamlecie" kończąc...
- napisał w treści posta.

Gwiazdor podkreślił, że mimo ogromnego doświadczenia aktorskiego, Janusz Michałowski pozostawał niezwykle przyjaznym i ciepłym człowiekiem. Jego głos hipnotyzował publiczność.

Miał w sobie spokój i mądrość, cudowne poczucie humoru, ciepło, które sprawiało, że chciałeś być blisko. Słyszę teraz w głowie jego głos. Zostanie ze mną do końca. Będę tęsknił Januszku
- dodał.

CZYTAJ TEŻ: Pożegnanie Piotra Klimczaka odbędzie się w Warszawie. Znane są szczegóły uroczystości

Autorka/Autor: Aleksandra Piwowarczyk