Jak zmarł Robert Carradine?
Z opublikowanego raportu medycznego wynika, że Robert Carradine doskonale zdawał sobie sprawę z powagi swojego stanu. Cierpiąc z powodu nawracających myśli samobójczych, aktor sam podjął decyzję o zgłoszeniu się do szpitala psychiatrycznego w Los Angeles - tej samej placówki, w której już wcześniej szukał ratunku. Niestety, pomoc przyszła za późno.
Jak ustalili śledczy, drugiego dnia pobytu w ośrodku pracownik szpitala wszedł do pokoju Roberta Carradine’a, aby poinformować go, że na linii czeka jego córka. To wtedy celebryta został znaleziony nieprzytomny. Doszło u niego do zatrzymania akcji serca. Mimo natychmiastowej reanimacji i przewiezienia na oddział intensywnej terapii, uszkodzenia organów okazały się nieodwracalne. Robert Carradine zmarł w szpitalu kilka tygodni później, 23 lutego.
Lekarz sądowy jednoznacznie uznał śmierć aktora za samobójstwo, wskazując jako oficjalną przyczynę zgonu nieodwracalne uszkodzenie mózgu wywołane powieszeniem. W pokoju gwiazdora nie znaleziono żadnego listu pożegnalnego.
Córka aktora w rozmowie ze śledczymi potwierdziła, że jej ojciec od dwudziestu lat zmagał się z poważnymi zaburzeniami psychicznymi i przyjmował liczne leki, które miały pomóc mu w codziennym funkcjonowaniu. Choroba afektywna dwubiegunowa, na którą cierpiał, to podstępne i przewlekłe schorzenie, charakteryzujące się skrajnymi wahaniami nastroju - od epizodów ciężkiej depresji po stany manii.
Rodzina wydała poruszające oświadczenie
W obliczu tragedii rodzina Robeta Carradine’a opublikowała za pośrednictwem serwisu Deadline poruszające oświadczenie, w którym oddała hołd zmarłemu i zaapelowała o przełamanie społecznego tabu wokół zdrowia psychicznego:
Z głębokim smutkiem musimy przekazać wiadomość o śmierci naszego ukochanego ojca, dziadka, wujka i brata, Roberta Carradine’a. W świecie, który potrafi wydawać się tak mroczny, Bobby zawsze był dla wszystkich wokół promieniem światła. Jesteśmy zdruzgotani stratą tej pięknej duszy i chcemy oddać hołd jego dzielnej walce z chorobą afektywną dwubiegunową, z którą zmagał się przez niemal dwie dekady. Mamy nadzieję, że jego droga rzuci światło na ten temat i pomoże w walce ze stygmatyzacją chorób psychicznych. W tym czasie prosimy o uszanowanie naszej prywatności, abyśmy mogli opłakiwać tę niewyobrażalną stratę. Dziękujemy za zrozumienie i współczucie- czytamy.
Robert Carradine urodził się 24 marca 1954 roku w słynnej aktorskiej rodzinie - był najmłodszym synem Johna Carradine’a oraz bratem Davida i Keitha. Na wielkim ekranie zadebiutował w 1972 roku u boku Johna Wayne’a w filmie "Kowboje". Szybko udowodnił, że nie potrzebuje protekcji znanego nazwiska, budując własną, niezależną pozycję w Hollywood.
Zachwycił krytyków rolą w nagrodzonym Oscarem "Powrocie do domu" z Jane Fondą, a także w "Ulicach nędzy" Martina Scorsese. Status ikony popkultury lat 80. przyniosła mu jednak bezbłędna kreacja Lewisa Skolnicka w komedii "Zemsta frajerów". Młodsze pokolenie widzów pokochało go z kolei jako ciepłego, nieco zwariowanego tatę głównej bohaterki w serialu Disneya "Lizzie McGuire".
Czytaj też: Książę Harry na liście 100 najbardziej wpływowych osób w 2026 roku. Zaskakujące wyniki rankingu