- "Szpital św. Anny". Co wydarzyło się w 58. odcinku?
- "Szpital św. Anny". Gdzie oglądać?
- "Szpital św. Anny". Kto gra?
"Szpital św. Anny". Co wydarzyło się w 58. odcinku u Marty?
Do Marty (Klaudia Koścista) przyszedł Tomek (Piotr Nerlewski). Próbował wytłumaczyć sytuację z ojcem. Chciał porozmawiać bez nerwów. Mówił, że ten człowiek sprawił, że w końcu poczuł, że ma ojca. Nie mógł go zostawić na ulicy. Przy wyjściu z więzienia musiał podać adres, pod którym się zatrzyma. Do Marty nie trafiały te tłumaczenia. Jej ojciec stracił przez niego dorobek całego życia. Rodzice nie spali, nie jedli, wyprzedawali resztki rzeczy w lombardzie, a ojciec zaharowywał się na kilku etatach. Tomek zapewniał Martę o przemianie ojca. A Marta... nie wyobrażała sobie mieszkania w sąsiedztwie osoby, która tak skrzywdziła jej rodzinę.
Dyżur Marty nie należał do najłatwiejszych. Grupa ratunkowa dostała wezwanie do kobiety, która miała wypadek samochodowy. Wjechała w słup, po czym wysiadła z auta, skarżąc się na ból w klatce piersiowej. Tłum gapiów zeznał, że kobieta jechała od lewej do prawej strony ulicy. Pacjentka jednak zaprzeczała, że spożywała alkohol. Sąsiadka poinformowała ratowników, że kobieta jest alkoholiczką. W pewnym momencie pacjentka poprosiła o powiadomienie córki o incydencie. Ratownicy zapytali, jak ma ją zapisaną w telefonie, by mogli do niej zadzwonić. Wtedy wyznała, że nazywa się Daria Bursztyn.
Marta w przerwie podczas dyżuru rozmawiała z Piotrkiem. Zwierzyła się z sytuacji ze stalkerem. I że musi naprawić swoje auto. Piotrek od razu zaoferował pomoc, a Marta, w złości na Tomka, przyjęła pomocną dłoń. Ich rozmowę przerwało kolejne wezwanie. Tym razem grupa ratowników przyjechała do szkoły. W łazience na podłodze zwijał się z bólu nastolatek. Wymiotował. Marta przekazała pacjenta Zosi.
Kiedy sprzątała w karetce, przyszedł do niej ojczym Tomka. Chciał przeprosić. Zapewniał, że się zmienił. Marta nie chciała tego słuchać, ale nie miała tak dużo siły, aby mu się postawić. Z tej trudnej sytuacji wybawiła ją Krystyna, która stanęła w jej obronie i przepędziła ekspartnera, każąc mu zostawić i Tomka, i Martę w spokoju. Na koniec przeprosiła ją za nagabywanie przez ekspartnera. Wzięła za to wszystko całą winę na siebie.
Następnie Marta i Krystyna (Dorota Segda) poszły obejrzeć nagranie z monitoringu. Widać na nim stalkera. Kim jest ten mężczyzna?
Marta wróciła do domu. Przed blokiem na parkingu zastała Tomka siedzącego w samochodzie z nosem na kwintę. Zapytała, co się stało. Tomek miał do niej pretensje o wyprowadzkę ojca. Jego zdaniem wyniósł się z mieszkania po tym, jak Marta nie chciała wysłuchać jego tłumaczeń.
"Szpital św. Anny". Co wydarzyło się w 58. odcinku u Zosi?
Zosia (Julia Kamińska) przyszła do pracy. Na szpitalnym korytarzu wpadła na Kaję (Ada Szczepaniak) i zwierzyła się z pierwszych dni życia z niemowlakiem pod jednym dachem i że cieszy się z dyżuru, bo w końcu w pracy odpocznie. Nieoczekiwanie odebrała telefon od mamy, która poinformowała, że do pomocy dołączyła również jej teściowa.
"Dwie babcie pod jednym dachem? Niezły Armagedon" - skwitowała Kaja, słysząc rozmowę Zosi.
Telefon Zosi nie przestawał dzwonić. Każda z babć miała inną wizję opiekowania się Kalinką. Na SOR przywieziono pacjentkę - to matka Darii Bursztyn (Marta Wierzbicka). Marta wzięła Zosię na stronę i poinformowała ją o rozmowie z sąsiadką oraz wyznała, że nie wyczuła od niej alkoholu - poprosiła, by jednak miała to na względzie. Wstępne wyniki badań wskazywały na zawał. Zosia przekazała informacje mężowi pacjentki, który niezwłocznie stawił się w szpitalu.
Zosia wypytywała ojca Darii o dolegliwości żony. Mężczyzna wszystkiemu zaprzeczał. Kiedy padło pytanie o alkohol - zezłościł się.
Po zakończonej rozmowie spotkała się z Kają, by omówić wyniki badań. Dr Piotrowska przyznała, że jej stan nie jest najlepszy. Zosia opowiedziała jej o rozmowie z ojcem Darii.
"On nic o niej nie wie. O własnej żonie" - powiedziała i dodała, że ponoć kobieta nadużywa alkoholu.
Kaja przyznała wówczas, że to by się zgadzało z wynikami badań obrazowych.
Zosia pomiędzy odbieraniem telefonów od matki i teściowej, przyjęła kolejnego pacjenta. 16-latek, który wymiotował, skarżył się na ból brzucha i głowy. Miał wysokie ciśnienie i w ciągu ostatnich dwóch miesięcy schudł 12 kilogramów, ale twierdził, że się nie odchudza.
Kiedy matka pacjenta szukała coś w jego plecaku, na łóżko wypadło opakowanie z nikotyną w torebkach. To one były przyczyną złego samopoczucia pacjenta.
Zosia po powrocie do domu musiała porozmawiać z mamą i teściową. Postawiła ultimatum: jeśli nie przestaną na siebie wzajemnie nadawać, zatrudni opiekunkę.
"Szpital św. Anny". Co wydarzyło się w 58. odcinku u Darii?
Daria spotkała się z ojcem na szpitalnym korytarzu. Mężczyzna był wściekły na córkę po tym, jak zapytała, czy mama podczas wypadku była pijana. Ginekolożka wyjaśniła ojcu, że jej matka jest alkoholiczką wysokofunkcjonującą. Po tych słowach ojciec Darii powiedział, że musi iść do kontrahenta. Córka pogardliwym wzrokiem odprowadziła go do drzwi.
"Leć" - rzuciła i poszła do matki.
Na sali Daria zobaczyła przerażające sceny. Matka w amoku rzucała się po łóżku, krzycząc, że ktoś ją goni. Miała halucynacje. Kiedy zobaczyła córkę, zaczęła robić jej wyrzuty, że jest taka sama jak jej ojciec.
"Zimna ryba" - krzyczała.
Wszystkiemu przysłuchiwała się dr Piotrowska. Kiedy udało się podać zastrzyk ze środkiem uspokajającym, lekarki udały się do gabinetu, by pomówić o wynikach.
Daria zwierzyła się Kai, że jej matka pije od lat i ma problemy z sercem, ale nie wie jakie, bo matka nie chce się badać.
Po rozmowie z Kają, Daria usiadła przy łóżku matki. Pierwszy raz widać było jej silne emocje. Ze łzami w oczach wpatrywała się w to, do jakiego stanu doprowadziła się kobieta, która dała jej życie.
Spazmy podczas delirium wymknęły się spod kontroli. Matka Darii, patrząc na córkę, widziała kochankę męża. Zaczęła ją wyzywać. Daria wyszła z sali. To było dla niej za dużo.
"Szpital św. Anny". Co wydarzyło się w 58. odcinku u Kai?
Kaja wykonała dodatkowe badania u matki Darii Bursztyn. Niestety, stan kobiety był na tyle zły, że miała związane ręce. Zwierzyła się ze swoich problemów ordynatorowi - nie mogła leczyć kobiety inaczej niż objawowo, ponieważ żaden z organów nie pracował prawidłowo. Fragment tej rozmowy usłyszała ginekolożka.
Kaja wyjaśniła Darii, co się dzieje i wyznała, że jak tylko stan jej matki się ustabilizuje - wdroży leczenie. Wsparła ją tez po koleżeńsku, mówiąc, że wie, jak to jest martwić się o matkę.
Autorka/Autor: AG
Źródło zdjęcia głównego: x-news