Iza ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" przeżywa trudne chwile. Straciła bliską osobę. "Wciąż próbuję się pozbierać"

Iza Juszczak ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia"
Iza ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" szczerze o trudnym czasie i grudniowych wyzwaniach
Źródło: Instagram
Izabela Juszczak znana fanom programu "Ślub od pierwszego wejrzenia" z 5. edycji podzieliła się na Instagramie zaskakująco smutnym wpisem. Uczestniczka podsumowała miniony rok i wyznała, że zmierzyła się ze stratą bliskiej osoby.

Iza ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" podsumowała 2025 rok

Izabela Juszczak dała się poznać widzom jako uczestniczka 5. edycji "Ślubu od pierwszego wejrzenia". W programie została połączona z Kamilem Węgrzynem, z którym zawarła związek małżeński. Choć początkowo oboje dawali sobie szansę, eksperyment nie przyniósł oczekiwanych rezultatów i para ostatecznie zdecydowała się na rozwód.

Po zakończeniu udziału w show Izabela postawiła na rozwój osobisty i zawodowy. Skupiła się na prowadzeniu własnego salonu fryzjerskiego, a w mediach społecznościowych chętnie pokazuje efekty metamorfoz - także tych, które przeprowadza u innych uczestniczek "Ślubu od pierwszego wejrzenia".

Izabela Juszczak
Izabela Juszczak
Źródło: Player

Iza ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia 5" straciła bliską osobę

Iza jest aktywna w mediach społecznościowych, gdzie obserwuje ją pokaźne grono fanów, dlatego też po ostatnim wpisie uczestniczki internauci wyrazili zaniepokojenie. Iza podsumowała 2025 r. w dość smutnym wpisie.

"To był rok, który zabrał mi więcej, niż byłam gotowa unieść — i nauczył mnie żyć z pękniętym sercem. Długo, mnie tu nie było. Nie dlatego, że zapomniałam. Po prostu życie bardzo się skomplikowało. Momentami aż za bardzo. To był trudny rok. Ciężki. Nierówny. Pełen walki. I wiem, że dla wielu z nas taki był — ale ja momentami naprawdę ledwo stałam na nogach. Zdrowie… To ono zaczęło się sypać jako pierwsze. Ciało zaczęło mówić „dość”, a ja musiałam nauczyć się słuchać — nawet wtedy, gdy wcale nie chciałam. Były dni pełne lęku, bezsilności i zmęczenia, takiego, którego nie da się odespać. Były noce z myślami, które nie dawały zasnąć. Były chwile, gdy bałam się o siebie. I są nadal. Wciąż się zmagam. Czasem po cichu, czasem bardzo głośno w środku. Wciąż próbuję się pozbierać — i prawda jest taka, że łatwo nie jest. Są dni, w których jedynym sukcesem jest to, że po prostu przetrwałam" - czytamy.

W dalszej części wpisu Iza wyznała, że w 2025 r. musiała zmierzyć się ze stratą bliskiej osoby.

"A jednak… zanim wszystko pękło jeszcze bardziej, pojawiły się momenty, które dały mi oddech. Zaczęłam grać na perkusji — spełniając jedno z moich marzeń. To było coś więcej niż muzyka. To był krzyk, ulga, emocje wyrzucane z ciała. Chwila, w której znów czułam, że żyję. A potem… straciłam bliską mi osobę. I to jest moment, w którym słowa przestają być wystarczające. Bo śmierć kogoś bliskiego nie jest jednym wydarzeniem. To proces. To tysiąc momentów dziennie, w których orientujesz się, że już nic nie jest takie samo. Ten ból nie krzyczy. On siedzi cicho w środku. W codziennych drobiazgach. W myślach, które wracają znienacka. W pustce, której nie da się zapełnić. Uczę się żyć bez tej osoby. Uczę się oddychać inaczej. Uczę się, że tęsknota może boleć fizycznie. I że żałoba nie ma terminu ważności. Ten rok nauczył mnie, że największą siłą bywa delikatność. Że czasem ogromną odwagą jest po prostu wstać kolejnego dnia. I iść dalej — bardzo powoli, z pękniętym sercem, ale wciąż żywym…" - napisała.