Adrian Szymaniak o skutkach ubocznych życia z glejakiem. "Troszkę się wystraszyłem"

Adrian Szymaniak
Top Model: Monika Olejnik o chorobie nowotworowej
Źródło wideo: TVN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Adrian Szymaniak ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" walczy z chorobą. Po diagnozie glejaka IV stopnia uczestnik show podjął się terapii z użyciem nowoczesnego systemu. Leczenie jest wymagające i kosztowne. Adrian przekazał nowe wieści na temat stanu swojego zdrowia. Zobacz poniżej.
Kluczowe fakty:
  • Z jaką chorobą mierzy się Adrian Szymaniak ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia"
  • Jaki jest stan zdrowia Adriana ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia"

"Ślub od pierwszego wejrzenia". Adrian Szymaniak o funkcjonowaniu z glejakiem

Adrian Szymaniak kontaktuje się z obserwatorami na Instagramie i informuje ich o stanie swojego zdrowia. Mężczyzna może rozpocząć kolejny cykl chemioterapii podtrzymującej. Na InstaStories podkreślił, że specjaliści nie zdecydowali się na rezonans magnetyczny ze względu na ryzyko.

"Nie było wykonywanego rezonansu z uwagi na to, że ostatni był wykonywany w marcu. Zbyt częste podawanie kontrastu i te naświetlania nie są do końca wskazane (…). Z uwagi na zbyt krótki czas niewiele można byłoby dostrzec (…). Plan jest następujący: za miesiąc wykonam rezonans" - poinformował.

Adrian poruszył również temat skutków ubocznych radioterapii.

"Dalej utrzymuje się obrzęk mózgu, co jest normalnym skutkiem: utrzymującym się do pół roku po zakończonej radioterapii. Chciałbym wam przekazać, jak wygląda funkcjonowanie z glejakiem (…). Ja na przykład dostałem nowe objawy w ubiegłym tygodniu: związane z obrzękiem mózgu. Objawiły się raptem trzy, cztery dni temu i — nie będę ukrywał — troszkę się wystraszyłem (…) Co do objawów: zaczęło mi się pojawiać "podwójne" widzenie (…). Doszły do tego drętwienia kończyn (…). Pojawiają się też bóle głowy w płacie czołowo-skroniowym" - wymienił.

Adrian Szymaniak
Adrian Szymaniak
Źródło zdjęcia: Instagram @adrian_szz

Adrian ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" jest wdzięczny za wsparcie finansowe

Urządzenie, które Adrian nosi niemal przez całą dobę, wykorzystuje specjalne pole elektromagnetyczne, hamujące rozwój komórek nowotworowych. Miesięczna terapia to wydatek rzędu 120 tysięcy złotych.

Dziękuję to za mało.. to nie tylko sprzęt, to szansa na życie. Dzięki Wam rozpoczynam terapię TT Fields Optune - jako jedna z zaledwie kilku osób w Polsce prywatnie mam szansę na innowacyjną i skuteczną terapię, znaną już w wielu innych krajach, gdzie jest kolejnym krokiem refundowanym przez służbę zdrowia dla osób z nowotworem mózgu. Terapia polega na wytwarzaniu pola magnetycznego o częstotliwości, która uniemożliwia dzielenie się komórek nowotworowych, a co za tym idzie - nie tylko może sprawić, że nie będą aktywne, ale też zniszczyć je. W naszym kraju koszt miesięczny takiej terapii to 120 tysięcy złotych
- napisał w jednym z postów na Instagramie.
Autorka/Autor: Kalina Szymankiewicz