- Jak Adam Woronowicz celebruje Wielkanoc?
- Czy Adam Woronowicz gotuje na święta?
- Adam Woronowicz jest wierzący?
Jak Adam Woronowicz celebruje Wielkanoc?
Adam Woronowicz w rozmowie z Anną Pawelczk-Bardygą podkreśla, że Wielkanoc to dla niego "szczyt szczytów" wśród świąt - przede wszystkim ze względu na ich głęboki, religijny charakter. Aktor co roku celebruje je w podobny sposób: zaczyna od uczestnictwa w nabożeństwach, a potem spędza czas z najbliższymi.
W jego opowieści ważne miejsce zajmuje rodzina - także dzieci, które uczestniczą w świątecznych rytuałach. Wspólne spotkania przy stole, tradycyjne potrawy przygotowywane przez mamę, siostrę i żonę oraz atmosfera "tygla" kultur - wschodniej i zachodniej - tworzą wyjątkowy klimat.
Zawsze celebruję je w ten sam sposób. Na pewno jestem w kościele, a potem, cóż, spotykamy się z rodziną przy suto zastawionym stole, żeby wspólnie spędzić ten czas. (...) To są potrawy mojej mamy, mojej siostry, ciasto mojej żony, kwas chlebowy - w naszych stronach robiony często domowym sposobem, a nie kupowany. To też mieszanka potraw kuchni wschodniej i zachodniej. Katolicy mają w tym roku święta 5 kwietnia, tydzień później obchodzi je Kościół prawosławny, więc u nas zawsze panuje taki tygiel, taka mieszanka- opisał Adam Woronowicz.
Jak zaznacza, to także moment wyciszenia i refleksji, kiedy "wszystko zamiera", a ludzie skupiają się na tym, co naprawdę ważne.
To też czas wyciszenia i refleksji. Ludzie wcześniej przestają pracować, wszystko zamiera już w połowie Wielkiego Tygodnia, kończą się zajęcia w szkołach. Dzieje się wtedy naprawdę dużo. Powiem szczerze - widać tłumy ludzi w kościołach. Zaczyna się od Niedzieli Palmowej, potem są palemki, święconki, święcenie pokarmów w Wielką Sobotę. To chyba tylko w Polsce tradycja tak mocno pielęgnowana i, co ważne, wcale nie maleje z roku na rok, przeciwnie, zawsze są tłumy- podkreślił aktor.
Czy Adam Woronowicz gotuje na święta?
Choć aktor przyznaje z humorem, że nie jest mistrzem kuchni, ma swoje stałe, rodzinne obowiązki - i właśnie one najmocniej łączą go z dziećmi.
Zawsze Agnieszka wyrzuca mnie z koszyczkiem do kościoła - razem z synem. Tak, to mój obowiązek, i właściwie na tym moja rola w przygotowaniach się kończy. Do kuchni raczej nie wchodzę, bo, przyznam, nie jestem w gotowaniu dobry- powiedział.
To drobny gest, ale pokazuje, jak ważne są wspólne rytuały i przekazywanie tradycji kolejnemu pokoleniu. Adam Woronowicz nie ukrywa, że jego rola w przygotowaniach jest raczej symboliczna, jednak obecność i wspólne przeżywanie świąt mają dla niego największe znaczenie. Z przymrużeniem oka dodaje też, że kulinarne popisy zostawia innym.
Nie mogę powiedzieć, że wszyscy czekają na pasztet z dzika w moim wykonaniu - byłoby to ryzykowne. Oprócz jajecznicy niewiele potrafię, choć ostatnio udało mi się namówić bliskich, żebyśmy razem ugotowali rosół według przepisu, który gdzieś podpatrzyłem - i, ku mojemu zdziwieniu, wyszedł bardzo dobrze.- zażartował.
Autorka/Autor: MO
Reporter: Anna Pawelczyk-Bardyga