Siostra Joanny Kołaczkowskiej wspomina jej ostatnie dni. Opowiedziała o niezwykłym pożegnaniu
- Kiedy zmarła Joanna Kołaczkowska?
- Z jaką chorobą zmagała się Joanna Kołaczkowska?
- Jak siostra Joanny Kołaczkowskiej zareagowała na wiadomość o diagnozie?
- Jak bliscy towarzyszyli artystce w ostatnich dniach życia?
- Czego doświadczyła siostra Joanny Kołaczkowskiej?
Siostra Joanny Kołaczkowskiej wróciła do chwili diagnozy
Joanna Kołaczkowska zmarła w nocy z 16 na 17 lipca 2025 roku w wieku 59 lat. Aktorka i artystka kabaretowa, związana z kabaretem Hrabi, zmagała się z nowotworem mózgu - glejakiem. Widzowie znali ją z niepowtarzalnego głosu, talentu do improwizacji i scenicznych kreacji, którymi przez lata rozśmieszała publiczność. Ostatnie miesiące jej życia przyniosły jednak konieczność wycofania się z występów i skupienia na leczeniu.
Do tego trudnego okresu wraca Agnieszka Kamys w książce "Aśka. Joanna Kołaczkowska we wspomnieniach", która miała premierę 28 października.
Gdy Asia pierwszy raz wspominała mi o diagnozie, nie byłam w stanie w to uwierzyć. To nie mogło się dziać naprawdę. Bardzo długo trzymałam się tej myśli – że ktoś mnie wciągnął w jakąś opowieść, w jakiś film i zaraz będzie stop-klatka, okaże się, że to wszystko fikcja- wyznała.
Kołaczkowska mimo własnego cierpienia troszczyła się o najbliższych. Nie chciała być powodem łez mamy i siostry, a rodzina starała się zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa.
Wiedziała, że Asia bardzo nie chce i nigdy nie chciała widzieć łez mamy czy moich, a już szczególnie być ich powodem. Myślę, że można tylko dziękować, nie wiem, Bogu czy wszechświatowi, za to, że historia jej choroby potoczyła się tak, a nie inaczej. Asia była w niej tak pokorna, tak cicha. Wszystko przebiegało w łagodności, a ona pozwoliła najbliższym być przy sobie. I jej "pierwotna banda" była obok niej- dodała Kamys.
Domowe hospicjum i osobiste pożegnanie. Tak wyglądały ostatnie chwile Joanny Kołaczkowskiej
Rodzina zorganizowała dla Kołaczkowskiej domowe hospicjum, aby mogła przebywać w znajomym otoczeniu, wśród ukochanych osób. Agnieszka Kamys, która jest pielęgniarką, również pomagała w opiece nad siostrą. Na łamach książki wspomniała wspólne popołudnie na tarasie, podczas którego włączyła siostrze hawajską medytację Ho'oponopono ze słowami: "przepraszam, proszę, wybacz mi, dziękuję, kocham cię". Kołaczkowska sięgnęła wtedy po telefon i napisała do niej: "Aga, przepraszam cię".
Kamys podkreślała również, jak ważne było dla niej mówienie do siostry i towarzyszenie jej także wtedy, gdy kontakt z nią był już utrudniony. Na trzy doby przed śmiercią artystki przeżyła coś, co opisała jako rozmowę duszy z duszą. Trzymając nieprzytomną Joannę za rękę, zamknęła oczy i poprosiła ją w myślach o rozmowę. Jak relacjonowała, usłyszała w sercu zapewnienie, że siostra nie cierpi, oraz prośbę dotyczącą Dariusza Kamysa.
Aga, nie martw się, za chwilę to się skończy, ale zadbaj o Darka, bo jest w złym stanie psychicznym- mówiła Kołaczkowska.
W swoim wewnętrznym przeżyciu zobaczyła następnie wielką bramę, mur i zgromadzony wokół tłum. Kiedy wrota się otworzyły, ujrzała światło, w którego kierunku ruszali ludzie.
Ja wtedy przypomniałam Asi: "Wiesz, że dalej już z tobą nie pójdę". Ona odparła mi tylko: "Tak, wiem". Wyszłam na chwilę, a gdy znowu przyszłam ją potrzymać, zobaczyłam, że brama jest już zamknięta. Trzy dni później Asia odeszła...- podsumowała Kamys.
CZYTAJ TEŻ: Dariusz Kamys wspomniał zmarłą Joannę Kołaczkowską. "Jedna, niepowtarzalna energia"
Wejdź na Player.pl i obejrzyj ulubione filmy, programy i seriale