"Szpital św. Anny". To koniec Wrońskiego? Ojciec postawił mu ultimatum. Kaja odzyska dobre imię?

"Szpital św. Anny". To koniec Wrońskiego? Ojciec postawił mu ultimatum. Kaja odzyska dobre imię?
"Szpital św. Anny". To koniec Wrońskiego? Ojciec postawił mu ultimatum. Kaja odzyska dobre imię?
Co wydarzyło się w 31. odcinku "Szpitala św. Anny"? Kaja dostała list z Okręgowej Izby Lekarskiej, Wroński wytoczył kolejne działa, a ordynator odsunął ją od pacjentki. Zyta stanęła w jej obronie i w końcu przemówiła dyrektorowi szpitala do rozsądku. Ojciec Łukasza postawił mu ultimatum. Wojtek uratował dwie dziewczynki, które zatruły się gazem. Dzięki jego dociekliwości ojciec wycofał oskarżenia wobec starszej córki, którą podejrzewał o celowanie odkręcenie gazu w kuchence.
Kluczowe fakty:
  • "Szpital św. Anny". Gdzie oglądać? O której godzinie?
  • "Szpital św. Anny". Co wydarzyło się w 31. odcinku?

"Szpital św. Anny". Co wydarzyło się u Kai?

Kaja i Wojtek delektowali się wspólnym porankiem. Obudzili się obok siebie i podczas snucia sennych nadziei, doktor Piotrowska przypomniała sobie, że z uwagi na to, jak szybko przebiegła przeprowadzka - nie ustalili zasad. I kiedy temat zwiniętych w rulon skarpet zaczął wyjątkowo bawić Wojtka, żarty przerwał dzwonek do drzwi.

"List z Okręgowej Izby Lekarskiej" - powiedziała Kaja i pognała do kuchni, by w samotności zapoznać się z jego treścią.

Wojtek dał jej chwilę i niedługo potem ruszył za nią. Zapytał o treść listu. Wroński złożył zawiadomienie o popełnieniu błędu lekarskiego przez Kaję. Roztrzęsiona lekarka nic z tego nie rozumie. Jest pewna, że nie popełniła błędu. Gdyby było inaczej - sama zgłosiłaby się do komisji.

Kaja zabrała list do szpitala. Przy pierwszej okazji pokazała go Zycie.

"Patrz" - powiedziała, podając świstek papieru koleżance.

"To padalec jeden" - rzuciła Zyta po przeczytaniu pisma i zaczęła uspokajać Piotrowską, tłumacząc, że w izbie pracują profesjonaliści, którzy dowiodą, że nie popełniła błędu.

Dr Piotrowska po rozmowie z prof. Orłowicz ruszyła do pacjentki, którą skierowano do niej z SOR-u. Zapoznała się z dokumentacją medyczną pacjentki i zleciła dodatkowe badania.

Kaja spotkała Wrońskiego na korytarzu. Nie omieszkała mu wygarnąć.

"Ty nie masz żadnych hamulców, prawda?" - rzuciła.

"Nie sądziłem, że pojawisz się dzisiaj w pracy" - odpowiedział, jak gdyby nigdy nic Łukasz.

"Nie dam ci tej satysfakcji. Jesteś żałosnym, mściwym dupkiem" - dodała.

Łukasz Wroński rozejrzał się wokół i postanowił wykorzystać obecność świadków, by odegrać scenę.

"Pani doktor Piotrowska, pani obsesja na moim punkcie robi się irytująca" - powiedział, upewniając się, że wszyscy słyszą każde słowo wypowiadane przez niego.

"Moja obsesja? To ty nie chcesz dać mi spokoju" - odpowiedziała zszokowana Kaja.

Łukasz jednak dalej grał w swoją grę.

"Nie mam zamiaru bawić się w koleżeńską solidarność i zatajać błędy, przez które pacjent stracił życie" - wydeklamował ze stoickim spokojem i dodał, że to nie kwestia zemsty, tylko sprawiedliwości, którą chce oddać rodzinie pacjenta.

Pech chciał, że rozmowie przysłuchiwała się córka pacjentki, którą prowadziła dr Piotrowska.

"Szpital św. Anny". Kłopoty doktor Piotrowskiej

Dr Piotrowska otrzymała wyniki badań pacjentki. Zaniepokoiły ją wskaźniki hormonów. Jej zdaniem zmiany, które zaszły w organizmie, są wynikiem silnego stresu. Kobieta początkowo nie chce się przyznać, ale finalnie zdradziła, że faktycznie w ostatnim czasie miała sporo nerwów: nie chciała przechodzić na emeryturę i nie umiała pogodzić się z wyprowadzką córki. Dodatkowo kilka miesięcy wcześniej poznała mężczyznę przez aplikację randkową, który zerwał z nią kontakt, kiedy zaproponowała spotkanie.

Chwilę później pacjentka miała atak duszności. Ordynator wezwał lekarkę do siebie. Lekarka po ustabilizowaniu stanu pacjentki udała się do jego gabinetu. Wewnątrz zobaczyła córkę swojej pacjentki i doktora Wrońskiego.

"Nie chcę, aby dłużej zajmowała się pani moją mamą" - powiedziała kobieta na widok Kai.

Zdezorientowana dr Piotrowska dopytała, czy chodzi o sytuację sprzed chwili. Córka pacjentki - jak się okazało - nie miała pojęcia o ataku duszności, ale tę sytuację wykorzystał Wroński, podtrzymując stanowisko pacjentki, która w związku z zaistniałym incydentem - ma prawo do obaw.

"Nie chcę, żeby przez tę kobietę moja mama też umarła" - powiedziała córka pacjentki.

Ordynator przychylił się do prośby młodej kobiety i powierzył zdrowie jej matki w ręce doktora Wrońskiego.

Doktor Piotrowska nie zamierzała jednak się poddać. Zaczeła studiować wyniki badań i znalazła przyczynę złego samopoczucia i ataków duszności. To zespół takotsubo. Ze swoimi ustaleniami ruszyła do ordynatora. Ten zgodził się na jej propozycję przeprowadzenia dodatkowych badań, aby potwierdzić diagnozę, jednak kategorycznie zakazał jej kontaktu z pacjentką.

Diagnoza Kai potwierdziła się. Dr Wroński przekazał pacjentce informację na temat tego, co jej dolega. I słowem nie wspomniał, że dr Piotrowska brała udział w postawieniu diagnozy.

Córka pacjentki przeprosiła Kaję. I wyznała, że mężczyzna, który złamał serce jej matce, to ona. Podszywała się pod niego, żeby zmotywować mamę i pokazać, że emerytura to nie jest koniec życia. 

"Szpital św. Anny". Co wydarzyło się u Wojtka?

Karetka została wezwana do kamienicy. Kilkuletnia dziewczynka zatruła się gazem. Konieczne jest przewiezienie jej do szpitala. Starsza siostra dziewczynki jest badana przez personel na miejscu. Niedługo później pojawili się rodzice dziewczynek.

"Gaz ulatniał się z kuchenki z państwa kuchni" - przekazał strażak.

Ojciec wpadł w szał.

"Widzisz, co narobiłaś?" - krzyczał do starszej córki.

Nastolatka broniła się, tłumacząc, że tylko robiła śniadanie.

Wojtek przerwał tyradę ojca i poinstruował go, by jechał do Szpitala św. Anny. W tym czasie pacjentka zniknęła z karetki.

"Coś ty narobił?" - krzyczała do męża zrozpaczona matka dziewczynek.

Wspólnie z Wojtkiem kobieta rozpoczęła poszukiwania dziewczynki. Podczas nich wyjawiła, że córka choruje na depresję i ma za sobą próbę samobójczą.

Wojtek w końcu znalazł za jednym z samochodów zaparkowanych przy drodze nieprzytomną nastolatkę.

Rodzice dziewczynek, które zatruły się gazem, dotarli do szpitala. Dopytują o stan zdrowia córek. Ojciec nie wytrzymuje i wykrzykuje żonie, że musi przestać chronić starszą córkę, a zacząć bronić młodszej. Że wystarczająco dużo się wycierpieli. O wszystko obwinia depresję nastolatki. Mężczyzna uważa, że jedynym rozwiązaniem w tej sytuacji, jest umieszczenie dziewczyny w szpitalu psychiatrycznym. 

Wojtek powiedział doktorowi Rogowskiemu o wszystkich wątpliwościach wokół wycieku gazy w kamienicy. Poprosił go, by porozmawiał z młodszą dziewczynką i zapytał, czy starsza siostra maczała w tym palce - jak twierdzi ich ojciec, czy jednak to wyłącznie jego domysły bez pokrycia.

"To ja nie zakręciłam kuchenki" - powiedziała pacjentka, kiedy Rogowski zaczął pytać ją o zdarzenia z poranka. "Bawiłam się w restaurację i nie pamiętam, czy zakręciłam kurki. Naprawdę nie chciałam" - powiedziała.

Ojciec przeprosił starszą córkę.

"Szpital św. Anny". Co wydarzyło się u Zyty?

Zyta nie byłaby sobą, gdyby nie zareagowała na niesprawiedliwość wobec Kai.

"Ty wiesz, że Kaja nie popełniła żadnego błędu, że Łukasz się na niej mści?" - zapytała ojca Wrońskiego, nie dając mu odpowiedzieć.

Powiedziała mu wprost, że to jest ten moment, kiedy może zdecydować, jakim jest człowiekiem i że to już czas, by przestać wspierać irracjonalne działania syna, który nie tylko chce pogrążyć Kaję, ale i reputację całego szpitala.

"Nie wspieram go" - odpowiedział Krzysiek zdawkowo.

Zyta nie gryzła się w język. Zapowiedziała, że ona nie zamierza czekać z założonymi rękami na wynik pracy komisji i wyszła z gabinetu przełożonego.

Pod koniec dyżuru Zyta zdecydowała się zadzwonić do Okręgowej Izby Lekarskiej, aby zgłosić się jako świadek w sprawie. Jej rozmowę usłyszał dyrektor szpitala. Zapytał, czy zamierza się włączyć w postępowanie.

Prof. Orłowicz odpowiedziała twierdząco i zaznaczyła, że jeśli Krzysiek przyszedł, by ją powstrzymać, to może sobie darować, bo nie zamierza odpuścić.

"Powinienem wcześniej zareagować. Potrząsnąć nim" - powiedział nieoczekiwanie Wroński. "Nie mogłem uwierzyć, że Łukasz mógłby zrobić coś, co zrobił...".

Zyta nie dawała za wygraną. Dopytała, czy zdaje sobie sprawę, że zgłoszenie do izby lekarskiej to jedna wielka bujda.

Po zakończonej rozmowie z Zytą ojciec wezwał Łukasza do siebie.

"Publicznie przeprosisz wszystkie skrzywdzone kobiety, które oskarżyły cię o molestowanie. Nie będziesz zeznawał przeciwko doktor Piotrowskiej przed izbą lekarską. Jeżeli tego nie zrobisz, ja będę zeznawał przeciwko tobie. Jeśli nie przeprosisz, zostaniesz publicznie zwolniony. Nie dostaniesz rekomendacji i nigdzie nie znajdziesz pracy. Dwa dni. A teraz zejdź mi z oczu" - zagroził Łukaszowi.

Wroński w milczeniu opuścił gabinet.

"Szpital św. Anny". Gdzie oglądać? O której godzinie?

Gdzie oglądać "Szpital św. Anny"?

Na antenie TVN - serial jest emitowany od poniedziałku do piątku o godzinie 16:50.

Online na Player.pl - wszystkie odcinki są dostępne na platformie Player.pl.

Przeczytaj więcej