- "Szpital św. Anny". Co wydarzyło się w 63. odcinku?
- "Szpital św. Anny". Gdzie i kiedy oglądać?
"Szpital św. Anny". Co wydarzyło się w 63. odcinku u Darii?
Daria zrobiła test ciążowy. Po kilku minutach zobaczyła inny wynik niż ten, którego oczekiwała. Zaczęła liczyć tabletki. Okazało się, że jedną z nich pominęła. Zeszła na dół. Bartek powitał ją śniadaniem. Usmażył specjalnie dla niej naleśniki. Nie powiedziała mu o tym, że jest w ciąży. Porozmawiali chwilę na temat stanu zdrowia jej matki. Ginekolożka nie miała apetytu. Chwyciła malinę z talerza i starała się zmienić temat.
Daria przyjęła ciężarną pacjentkę, która poroniła poprzednią ciążę. Martwi się, bo zaczęła krwawić z dróg rodnych. Okazało się, że pojawiła się niewydolność szyjki. Ginekolożka kazała jej się uspokoić. Powiedziała, że pessar powinien pomóc.
Na korytarzu spotkała partnera pacjentki, który zasypał ją lawiną pytań: o stan zdrowia dziecka, o płeć, czy to na pewno nie poronienie. Darię to zirytowało. Zapytała, po co odstawia tę histerię na szpitalnym korytarzu. Mężczyzna wyznał, że to z nerwów, bo nie zniósłby kolejnego poronienia.
"Inne dziewczyny z głupoty wpadają, nie wiedzą nawet z kim i rodzą zdrowe dzieci" - powiedział.
Nie wiedział, że ona jest w takiej sytuacji...
Matka Darii dostała wypis ze szpitala. Ginekolożka poinformowała ją, że razem z Bartkiem ją odwiozą do domu. Irena Bursztyn była w szoku - jej mąż był w delegacji, a ona miałaby siedzieć w domu sama? Wypomniała jej, że gdy ona chorowała, nigdy w życiu nie zostawiłaby jej samej. Czuwała przy niej i jest zawiedziona, że to działa tylko w jedną stronę.
Daria poinformowała matkę, że umówiła jej wizytę u psychoterapeuty. Irenę rozbawiła ta informacja. Mówi, że już jest wyleczona i nie potrzebuje dalej się leczyć. Wychodzi przecież ze szpitala.
Dyrektor Wroński zaczepił dr Bursztyn na korytarzu i poinformował ją, że nie chce kończyć ich przyjemnej znajomości. Tym razem to jednak ginekolożka była twarda i odmówiła, twierdząc, że raczej nie znajdzie czasu.
Niestety, pessar u pacjentki nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Okazało się, że szyjka macicy ciągle się skraca. Dr Bursztyn podjęła decyzję o zszyciu szyjki macicy, aby podtrzymać ciążę.
Niedługo później w szpitalu zjawił się Bartek i ojciec Darii, który wrócił z delegacji, by odebrać żonę ze szpitala. Co ciekawe - przyjechał z kwiatami. Atmosfera była szalenie miła. Do momentu, w którym pojawił się Bartek.
Leszek Bursztyn wtedy nie wytrzymał. Rzucił się słownie na Bartka, dając mu do zrozumienia, że wie, że jest żonaty i ma trójkę dzieci i że dla swojej pięknej i świetnie wykształconej córki życzyłby sobie lepszego zięcia niż on, a następnie wziął żonę pod rękę i opuścili szpital.
Przed budynkiem dyrektor Wroński poznał rodziców Darii.
"I to jest mężczyzna z klasą" - powiedział ojciec dr Bursztyn.
Reakcja ojca dała jej do myślenia. Zadzwoniła do dyrektora Wrońskiego i umówiła się z nim u niego w domu. A kiedy powiedziała mu o ciąży... on wyrzucił ją z domu.
"Szpital św. Anny". Co wydarzyło się w 63. odcinku u Zyty?
Zyta i Bończyk przyjęli na oddziale pacjenta, któremu dziewczyna "wymacała coś na klejnotach". Pacjent Zyty i Bończyka, Mario, przeszedł kilka badań: USG i badania krwi, które wykazały zmianę, ale nie wiadomo czy nowotworową. Konieczna była dalsza diagnostyka. Nagle mężczyzna uznał, że Bończyk wygląda na takiego, co nie potrafi poderwać dziewczyny, więc... udzieli mu kilka rad, jak rozmawiać z kobietami. Bończyk odpowiedział, że sobie radzi i nie skorzysta z rad pacjenta.
W międzyczasie Zyta odebrała telefon od Pawła, który koniecznie chciał się dowiedzieć, jakie wino woli. Profesorka, zgodnie z prawdą, odpowiedziała, że najbardziej z wina to lubi wódeczkę.
Okazało się, że mężczyzna faktycznie ma nowotwór, ale na szczęście był to nasieniak, który dobrze rokuje. Niezbędny był jednak zabieg. Konieczne było usunięcie lewego jądra.
Pielęgniarki plotkowały na korytarzu o pacjencie Zyty. Dostały ulotkę od jego dziewczyny. "Mistrz Wieczorów. Bez Cenzury" - brzmiało hasło przewodnie. Okazało się, że Mario zabawia kobiety na wieczorach panieńskich. Opowiedziała o tym Zycie menedżerka i partnerka pacjenta, którą zaniepokoiło to, że jej pacjent chce uciec "przed kastracją".
Zyta znalazła pacjenta i próbowała namówić na zabieg, ale on nie chciał "na ten temat z babą gadać". Bończyk musiał wziąć sprawę w swoje ręce. Przekonał pacjenta do zabiegu, informując go, że może wszczepić sobie implant jądra. Pokazał mu nawet, jak wygląda. Ma go zawsze przy sobie, bo używa go... jako piłeczki antystresowej.
Nieoczekiwanie po Zytę do szpitala przyjechał Paweł, ale onkolożka musiała mu odmówić, bo umówiła wizytę u terapeutki.
Podczas terapii wyznała, że trzeba ją nakręcić, bo jest jak stary zegarek. Matka Dawida pokazała jej, jak może wyglądać gra wstępna, a Zyta ewidentnie poczuła, że to są dobre rady i że jest gotowa, by sprawdzić je w prawdziwym życiu. Pognała do domu, zaprosiła Pawła, włożyła czerwoną sukienkę, w której wyglądała zjawiskowo i wyszeptała mu na ucho, by nauczył ją tańczyć tango.
"Szpital św. Anny". Co wydarzyło się w 63. odcinku u Kaśki?
Kaśka spotkała się z Zosią przed szpitalem. Lekarka zawołała przyjaciółkę per "pani ordynator", ale dr Hajduk jeszcze nie przyzwyczaiła się do nowego tytułu. Kiedy rozmawiały, zobaczyły dr Bursztyn, która właśnie rozpoczynała dyżur. Kaśka zwierzyła się Zosi, że Bartek nadal wypiera romans Darii z Wrońskim. Zośka zażartowała, żeby Daria nie zaszła w ciążę, bo nie będzie wiedziała, czyje to dziecko.
"Szpital św. Anny". Co wydarzyło się w 63. odcinku u Marty i Tomka?
Matka Tomka czuwała przy jego łóżku całą noc. Marta przyszła skoro świt sprawdzić, co z nim i podmienić "teściową" przy ukochanym. Ratowniczka zapewniła ją, że będzie przy nim cały czas. Poprosiła, by Krystyna chwilę odpoczęła.
Okazało się, że lekarze przełączyli respirator w tryb spontaniczny. To dobry znak - spodziewali się, że niedługo może podjąć próbę samodzielnego oddychania.
Marta czuwała przy łóżku Tomka. Ale jego stan nie zmieniał się. Nagle zjawił się jego ojciec. Ponownie namawiał ratowniczkę, by ta zgodziła się na poszukiwania stalkera przez jego kolegę spod celi.
Tomek nareszcie się obudził. Poznał matkę i ojca, ale i Marty nie. Czy to amnezja? Ratowniczka była w szoku... Myślała, że jej partner żartuje sobie z niej.
Autorka/Autor: AG
Źródło zdjęcia głównego: x-news