- Dlaczego Anna Lewandowska nie poleciała z Robertem do Chicago?
- Jak Robert Lewandowski obronił swoją żonę przed krytyką w sieci?
- Na jakim koncercie bawiła się Anna Lewandowska w Warszawie?
- Co napisał Robert Lewandowski w komentarzu pod zdjęciem żony?
- Jak internauci skomentowali nieobecność Anny Lewandowskiej w USA?
Internautom nie podobało się zachowanie Anny Lewandowskiej
Przełomowy transfer Roberta Lewandowskiego do amerykańskiej ligi MLS i jego powitanie w Chicago Fire były szeroko komentowane w mediach na całym świecie. Piłkarz błyskawicznie wszedł w reżim treningowy i wziął udział w pierwszej konferencji prasowej. Jednak uwaga polskich internautów szybko przekierowała się na profil jego żony. Anna Lewandowska opublikowała bowiem nagrania, na których widać, jak z uśmiechem na twarzy i w rytm latynoskich hitów bawi się na Stadionie Narodowym podczas warszawskiego koncertu Bad Bunny’ego.
Dla części komentujących ten widok okazał się pretekstem do złośliwości. Pojawiły się głosy oburzenia, że żona powinna wspierać męża na miejscu, w Chicago, w tak ważnym dla niego dniu. Na szczęście fanki trenerki szybko zauważyły absurdalność tych zarzutów, punktując, że dorosły, 37-letni profesjonalista nie potrzebuje asysty partnerki podczas pierwszego dnia w nowej pracy. Sama Anna Lewandowska udostępniła te wiadomości na swojej instagramowej relacji, pokazując, że ma zdrowe podejście do całej sytuacji.
Robert Lewandowski zamyka usta hejterom
Najlepszą i najbardziej jednoznaczną odpowiedzią na internetowy hejt okazał się jednak komentarz samego Roberta Lewandowskiego. Piłkarz, widząc zamieszanie wokół swojej żony, postanowił osobiście zareagować pod jednym z jej postów. Jego słowa pokazują ogromne zaufanie, dojrzałość oraz pełne wsparcie dla pasji i pracy żony.
Spokojnie, moja największa fanka kibicuje mi z każdego miejsca na ziemi – czasem z trybun, czasem przed telewizorem w drodze na koncert, bo sama ma mnóstwo pracy. Dumny z niej jak zawsze! Wytańczyłaś się za nas dwoje!- napisał Robert Lewandowski.
Tym krótkim wpisem napastnik Chicago Fire nie tylko obronił Annę Lewandowską, ale też pokazał, jak zdrowo funkcjonuje ich związek na odległość w momentach intensywnych wyzwań zawodowych.
Czytaj też: Piotr Cyrwus: nigdy nie czułem się mniej męski dlatego, że zajmowałem się domem i dziećmi [WYWIAD]