Pogrzeb Jana Frycza. Poruszające słowa Olgi Frycz i bliskich aktora. "Najwspanialszy dziadek na świecie"
- Kiedy i gdzie odbył się pogrzeb Jana Frycza?
- Jakie znane osoby uczestniczyły w pogrzebie Jana Frycza?
- Co powiedziała Olga Frycz podczas pożegnania swojego ojca?
- Gdzie został pochowany aktor Jan Frycz?
- Czy pogrzeb Jana Frycza miał charakter państwowy?
- Na co chorował i kiedy zmarł aktor Jan Frycz?
- Ile dzieci miał Jan Frycz i jak go wspominają?
- Jaką rolę w życiu swoich wnuków odgrywał Jan Frycz?
- Kto wziął udział w uroczystościach pogrzebowych Jana Frycza na Powązkach Wojskowych?
Jak wyglądał pogrzeb Jana Frycza?
Podczas mowy pożegnalnej mistrz ceremonii odczytał niezwykle ciepłe i osobiste słowa przygotowane przez dzieci wybitnego artysty: Gabrielę, Olgę, Marię, Michała, Wojciecha oraz Antoniego. W pożegnaniu zabrakło patosu, pojawił się za to obraz ciepłego człowieka z ogromnym poczuciem humoru. Olga Frycz w dobitnych słowach zaznaczyła, że to właśnie po ojcu odziedziczyła dystans do świata, dowcip oraz unikalną umiejętność robienia tradycyjnych pierogów ruskich.
Najbardziej poruszający fragment odczytanych wspomnień dotyczył relacji, jakie Jan Frycz budował ze swoimi najbliższymi. Wszyscy podkreślali, że z każdym dzieckiem i wnukiem potrafił stworzyć osobną, wyjątkowo głęboką więź.
We wspomnieniach Olgi pojawia się obraz spełnionego i zaangażowanego dziadka - w tej roli odnalazł się doskonale. Z radością chodził na wszystkie przedstawienia i jasełka do przedszkola, przeżywał narodziny kolejnych wnucząt - Helenki, Zosi i Jasia. Dziadkiem był fantastycznym, każdy wnuk czuł się wyjątkowo, m.in. przez wspomniane wcześniej dziadkowe audiencje- powiedział mistrz ceremonii.
Dzieci i wnuki pożegnały Jana Frycza
Z odczytanych wspomnień wyłonił się całkowicie prywatny portret mistrza polskiej sceny, który mimo wielkiej kariery zawodowej na pierwszym miejscu stawiał rodzinę. Jan Frycz z ogromnym zaangażowaniem odnajdywał się w roli dziadka - z dumą i radością chodził na przedszkolne jasełka, mocno przeżywał narodziny kolejnych wnuków (Helenki, Zosi oraz Jasia) i organizował dla nich słynne "dziadkowe audiencje", dzięki którym każdy wnuk czuł się wyjątkowy.
Córka Olgi, mała Helenka, podsumowała postać zmarłego krótko: "To był najwspanialszy dziadek na świecie". Prowadzący uroczystość zaznaczył również, że Jan Frycz do ostatnich chwil był niezwykle dumny ze swoich dzieci, cenił ich niezależność oraz radował się ze szczęścia, jakie udało im się zbudować w życiu prywatnym. Miejsce w Alei Zasłużonych stało się symbolicznym zwieńczeniem nie tylko jego wielkiego dorobku artystycznego, ale i pięknie przeżytego życia.