Przez lata tworzyli związek na odległość. Marek Perepeczko i Agnieszka Fitkau nie mogli bez siebie żyć
- Jak poznali się Marek Perepeczko i Agnieszka Fitkau?
- Kiedy odbył się ich ślub Marka Perepeczko i Agnieszki Fitkau?
- Jakie problemy pojawiły się w małżeństwie Marka Perepeczko i Agnieszki Fitkau?
- Dlaczego Agnieszka Fitkau wyjechała do Australii?
- Kiedy zmarł Marek Perepeczko?
Spotkanie w dziekanacie zapoczątkowało ich miłość. Marek Perepeczko i Agnieszka Fitkau byli pewni swojego uczucia
Ich historia miłosna to gotowy materiał na scenariusz filmowy. Marek Perepeczko i Agnieszka Fitkau poznali się stojąc w kolejce dziekanatu szkoły teatralnej w Warszawie. To właśnie tam zamienili pierwsze słowa, utwierdzając się w przekonaniu, że ich spotkanie nie było dziełem przypadku. Swoją relację określali jako "miłość od pierwszego wejrzenia".
Gdy szli Nowym Światem, nie było człowieka, który by się za nimi nie obejrzał. Tak byli piękni- wspomina słowa przyjaciółki pary portal Viva.
Pobrali się bardzo młodo - w 1966 roku, mając zaledwie 24 lata. Ich związek od początku był pełen emocji i wzajemnej fascynacji. Przez kolejne lata tworzyli jedną z najbardziej rozpoznawalnych par środowiska artystycznego.
Ich życie wywróciło się do góry nogami. Agnieszka Fitkau zdecydowała się opuścić Polskę
Pod koniec lat 70. XX wieku, Agnieszka Fitkau zdecydowała się wyjechać do Australii - początkowo w celach zawodowych, jako modelka i ambasadorka Mody Polskiej. Wyjazd, który miał być tymczasowy, przerodził się w dłuższy etap życia na emigracji.
Decyzja o rozłące była wspólna, jednak wyjątkowo trudna. Marek Perepeczko nie chciał na stałe opuszczać Polski, co oznaczało życie na dwa kontynenty. Choć początkowo starał się odwiedzać ukochaną w Australii, zrozumiał, że życie poza ojczyzną nie jest dla niego.
Relacja małżonków została wystawiona na ogromną próbę. Życie z dala od żony, brak satysfakcjonujących ról i przejmująca samotność sprawiła, że aktor prowadził niezdrowy tryb życia. Przytył ponad 40 kilogramów, nie mogąc poradzić sobie ze zwiększającą się wagą.
Zaczął jeść, a gdy jadł, tył. Nie wiedział, co ze sobą zrobić- wyznała aktorka w programie Uwaga!.
Żyli na dwa kontynenty. Marek Perepeczko był wierny żonie
Marek Perepeczko nie ukrywał, że to żona trzymała go przy życiu. To dla niej chciał zredukować nadprogramowe kilogramy, wrócić na ekran i przestać izolować się od ludzi. Agnieszka Fitkau nie myślała jednak o powrocie do Polski.
Gdybym wróciła z nim do Polski, nie miałam gwarancji, czy znajdę pracę. A w Australii miałam już wtedy własną firmę fotografii rodzinnej i stałam się właścicielką połowy pięknego, wiktoriańskiego domu…- cytuje jej słowa portal Viva.
Na emigracji, aktorka poznała innego mężczyznę i zaczęła układać swoją przyszłość na nowo. Wraz z mężem nigdy nie zdecydowali się na rozwód - twierdząc, że łączy ich niesamowita więź.
Lubimy z Markiem swoje towarzystwo, dlatego wciąż - mimo odległości i długich rozstań - jesteśmy małżeństwem. Bywa, że nie mamy kontaktu kilka miesięcy, ale zawsze pamiętamy o 21 czerwca- dodała.
Nie zdecydowali się na wspólne zamieszkanie. Marek Perepeczko zmarł tuż po spotkaniu z żoną
Po dwudziestu latach, Agnieszka Perepeczko zdecydowała się wrócić do rodzinnej Polski. Nie zdecydowała się jednak zamieszkać z mężem - on osiedlił się w Częstochowie, gdzie został dyrektorem teatru, ona została w Warszawie.
Oboje szanowaliśmy swoją wolność i niezależność. A fakt, że nie mieszkaliśmy razem, wcale nie oznaczał, że nie byliśmy sobie bliscy. Wręcz przeciwnie, bardzo się kochaliśmy, przyjaźniliśmy i mogliśmy na siebie liczyć w każdej sytuacji. Byliśmy w stałym, codziennym kontakcie- cytuje jej słowa portal Viva.
Ich wspólna historia zakończyła się 16 listopada 2005 roku, kiedy aktor zmarł na zawał serca. Kilkanaście godzin wcześniej odwiózł żonę na zlot fanów jednego z seriali telewizyjnych do Łodzi.
Myślę, że byłam mu najbliższa na świecie tak jak on mnie. Na pewno byłam kobietą jego życia i on mężczyzną mojego życia- podsumowała aktorka.
CZYTAJ TEŻ: Agnieszka Fitkau-Perepeczko spędza wakacje w Sopocie. "Co to ma być?"