- Kto wygrał 12. edycję "Hotelu Paradise"
- Czy Marcel spodziewał się miejsca w finale show
- Czy Marcel chciał rzucić kulą
- Jaką relację z Dominiką ma Marcel z "Hotelu Paradise 12"
"Hotel Paradise 12". Marcel Machciński o drodze do finału. Czyja to zasługa?
Po finale "Hotelu Paradise 12" Iga Kugiel z redakcji tvn.pl zapytała uczestnika, czy spodziewał się, że dojdzie aż tak daleko w show.
- Nie spodziewałem się. Ja ogólnie przez całą tą moją przygodę w programie nie myślałem o finale, nie myślałem, jak daleko dojdę, tylko myślałem bardziej o tym, żeby dobrze się bawić, żeby odpocząć, żeby się zrehabilitować, bo w ogóle przyjechałem z kontuzją i był to jeszcze okres rekonwalescencji.
W sieci pojawiło się wiele komentarzy sugerujących, że to Dominika "ciągnęła" tę relację i to dzięki niej Marcel znalazł się w finale. Co na to sam zainteresowany?
- Zależy, z jakiej perspektywy patrzeć. Ja nie jestem za bardzo osobą uczuciową, taką, która rzeczywiście pokazuje tę sympatię do drugiej osoby w relacji. Jednak stawiam na czyny, a nie na słowa i myślę, że to też pokazałem często w tym programie. Dominika miała już, jak mówiła, duże doświadczenie w relacji, ja nie miałem za bardzo, ale wydaję mi się, że szybko się uczyłem i ona też bardzo komfortowo się czuła przez te wszystkie rzeczy, które robiłem dla niej, jak próbowałem urozmaicić nasz czas w tym hotelu.
Nie uważam, że jest to tylko jej zasługa, tylko naprawdę doszliśmy tam wspólnymi siłami.- podkreślił Marcel w rozmowie dla tvn.pl.
"Hotel Paradise 12". Marcel Machciński o relacji z Dominiką. Dlaczego nazwał ją tylko "koleżanką"?
Widzowie "HP" pamiętają Uber Pandorę, w trakcie której Marcel nazwał Dominikę "koleżanką". Później wywiązała się z tego awantura. Co naprawdę miał na myśli uczestnik show?
- Ja zawsze bardzo na spokojnie, z chłodną głową podchodzę do relacji, można powiedzieć dosyć na luzie i też zawsze oczekuję tego od drugiej osoby. Od Dominiki oczekiwałem tego i czułem, że nasza relacja jest na tyle jakaś taka zwięzła, że nie jest strach powiedzieć słowo 'koleżanka' na moją partnerkę w programie. Mógł być tego zły wydźwięk, ponieważ rzeczywiście były tam kamery, ludzie, którzy rzeczywiście mieli wtedy oddać taki poważny głos, mogli to odebrać troszeczkę inaczej, a dla mnie było to zwyczajne wplątanie normalnego słowa w zdanie, a to, co myślałem, co jest między nami, diametralnie się różniło od słowa 'koleżanka'.
Czy Marcel z "Hotelu Paradise 12" chciał rzucić kulą?
Marcel zdradził, w jaki sposób mógłby rzucić kulą. Nie miał tego w planach, ale wyobrażał sobie "performance".
Nie myślałem, żeby rzucić kulą. Nie jestem zachłanny... Jestem zadowolony, jestem wdzięczny, że w ogóle mogłem dotrzeć tak daleko. Nie spodziewałem się, nie oczekiwałem tego, więc zaskoczyłem się pozytywnie. Jednakże, jeśli miałbym rzucić kulą, to bym podrzucił i kopnął z przewrotki szczerze tę kulę. Postawiłbym tylko na performance albo na podzielenie się z Dominiką, bo jednak razem przeszliśmy tę drogę i chciałem, żebyśmy obydwoje mieli coś z tego.
Marcel dodał, co według niego, miało największy wpływ na to, że wygrał z Dominiką program.
- Wydaje mi się, że byliśmy naturalną tą parą, to nie jest tak, że my knuliśmy jakieś rzeczy. Rozmawialiśmy tak samo w grupie, tak samo poza jej obszarem. Więc chyba właśnie ta naturalność i to, że w ogóle byliśmy ze sobą od początku, jakbym teraz tak miał pomyśleć. Nie wiem, czy byliśmy jakimiś lubianymi osobami, no ale z tego, co wyszło, no to chyba tak. Ja też na siłę nie szukałem jakiejś relacji z kimkolwiek. Nie chciałem tam pokazywać, że tej osoby nie lubię, ale jednak będę się z nią trzymać, żeby stanęła za mną na finale. W ogóle takimi kategoriami nie myślałem. Myślałem tylko, żeby rzeczywiście fajnie spędzić ten czas i poznawać się z Dominiką tak naprawdę. I może to był ten aspekt kluczowy, który zaważył o tym, że udało się stanąć na tej ścieżce.