Robert Gawliński chętnie sięgał po alkohol i narkotyki. Przed uzależnieniem ochronili go synowie

Kuba Wojewódzki: Tomasz Włosok o sobie po alkoholu
Źródło zdj. gł.: MWMEDIA
Robert Gawliński po latach wraca do trudnych momentów swojej przeszłości, w których chętnie sięgał po różnorakie używki. W szczerej rozmowie z serwisem Plejada ujawnił kulisy koncertów w latach 90., przyznając, że prowadził wówczas mocno rock'n'ollowe życie. "Był czas, gdy potrzebowałem butelki whisky dziennie, żeby normalnie funkcjonować" - podkreślił.
Z ARTYKUŁU DOWIESZ SIĘ:
  • Kiedy Robert Gawliński spożywał używki?
  • Jakie używki chętnie spożywał Robert Gawliński?
  • Czy Robert Gawliński był uzależniony od alkoholu i narkotyków?
  • Kto uratował Roberta Gawlińskiego przez uzależnieniem od używek?

Robert Gawliński prowadził rock'n'ollowe życie. Używki stały się codziennością

Robert Gawliński wrócił wspomnieniami do okresu, kiedy w latach 90., wraz z członkami zespołu Wilki, chętnie oddawał się długim imprezom oraz kontaktowi z uzależniającymi substancjami. W rozmowie z serwisem Plejada ujawnił, że kilka lat po ich debiucie scenicznym, używki były na wyciągnięcie ręki.

To były lata 90. Wszyscy wtedy chlali i ćpali. Wciągało się biały proszek do nosa i balowało przez dwie lub trzy noce, a potem odsypiało się przez dwa dni. Przynajmniej ja tak robiłem. Moich kolegów, którzy nie robili sobie przerw, nie ma już wśród nas. W ten sposób moje życie wyglądało przez jakieś trzy lata od debiutu Wilków. Nagraliśmy w tym czasie trzy płyty - dwie studyjne i jedną koncertową - w jazzowym klubie Akwarium w Warszawie
- wyznał.

Mimo zażywania substancji, artysta starał się zachować kontrolę nad swoim zachowaniem i wizerunkiem scenicznym. Nie dopuszczał do sytuacji, w których mógłby stracić panowanie nad sobą w sposób widoczny dla publiczności.

Nigdy nie zataczałem się, nie odwalałem żadnych krzywych akcji. Rock’n’roll rock’n’rollem, ale jestem zodiakalną Panną i perfekcjonistą. Staram się, by wszystko, co robię, było zapięte na ostatni guzik. Koncerty rządzą się swoimi prawami, na nich liczy się przede wszystkim energia. Nie pozwoliłbym sobie, żeby dać ciała przed publicznością
- dodał.
Robert Gawliński
Robert Gawliński
Źródło zdjęcia: MWMEDIA

Rodzina ochroniła Roberta Gawlińskiego. Dziś czuje wdzięczność

W dalszej części rozmowy, Robert Gawliński przyznał, że w najtrudniejszym okresie sięgał po jedną butelkę whisky - która okazywała się konieczna do przetrwania codzienności. Zażywał także inne substancje, jednak nigdy szczególnie nie pociągały go ciężkie narkotyki.

Był czas, gdy potrzebowałem butelki whisky dziennie, żeby normalnie funkcjonować. Wypijałem ją, a mimo tego czułem się trzeźwy. Dziś praktycznie w ogóle nie sięgam po mocne alkohole. Jakieś 15 lat temu przerzuciłem się na wino. Zdarza mi się wypić drink lub dwa, ale rzadko. Ani kokaina, ani mocniejsze rzeczy nigdy specjalnie mnie nie kręciły. Bardziej grzybki psylocybki. Ale one rujnują wątrobę, więc z nich zrezygnowałem. Był czas, gdy koledzy przywozili mi z Holandii LSD. Odbyłem kilka "wypraw" pod jego wpływem. Było to dla mnie oczyszczające, podobnie jak palenie marihuany. Po jakichś dwóch latach jednak z dnia na dzień ją odstawiłem
- wyjawił.

Wokalista podkreślił jednak, że po czasie zaczął wychodzić z wyniszczających nałogów. Ogromne znaczenie miała jego rodzina, a szczególnie synowie. Relacje z nimi zaczęły uświadamiać mu, jak bardzo ówczesny styl życia może mieć na nich wpływ.

Szczęśliwie udało mi się nie uzależnić. Myślę, że duża w tym zasługa moich synów. Chwilę po tym, jak przyszli na świat, postanowiłem zatrzymać się i zmienić swoje życie. Zamiast sięgać po używki, zacząłem jeździć na rowerze. Okazało się, że jestem w stanie funkcjonować bez tych wszystkich substancji. Zbiegło się to też w czasie z rozstaniem z Wilkami
- podsumował.
Robert Gawliński
Robert Gawliński
Źródło zdjęcia: MWMEDIA

CZYTAJ TEŻ: Anna Dymna ujawniła prawdę o stosowaniu używek. "Ja bardzo lubię alkohol. Nalewki robię cały czas"

Autorka/Autor: AP