Janusz Józefowicz o kulisach "Metra" w USA i wykańczającej pracy. "Chciałem się położyć na trawie i umrzeć"
- Czy Janusz Józefowicz miał depresję?
- Co przeżywał Janusz Józefowicz podczas przygotowań "Metra" na Broadwayu
Janusz Józefowicz o ciemnej stronie kulis podczas przygotowań "Metra" na Broadwayu
"Metro" to już legendarny polski musical – wciąż grany w naszym kraju, mimo że upłynęło 35 lat od premiery. Muzykę stworzył Janusz Stokłosa, a libretto siostry Agata i Maryna Miklaszewskie. Reżyseria tego dzieła była dla Janusza Józefowicza wyzwaniem i pochłonęła go całkowicie. Choreograf pomógł zaistnieć na scenie takim późniejszym artystom jak m.in. Edyta Górniak, Katarzyna Groniec, Robert Janowski, Katarzyna Skrzynecka, Doda, Michał Milowicz.
Prapremiera musicalu odbyła się 30 stycznia 1991 w Teatrze Dramatycznym w Warszawie, a premiera – 16 kwietnia 1992 w Minskoff Theatre na Broadwayu. Niestety po nieprzychylnych recenzjach spektakl szybko został zdjęty. Dla twórców, w tym oczywiście reżysera, to był cios.
Janusz Józefowicz opowiedział o tym, co przeżywał podczas ekstremalnie wycieńczających przygotowań do wystawienia musicalu w Ameryce.
"Powiedział pan, że dostał depresji. To było jedno z najgorszych przeżyć w pana życiu?" - zapytał go Żurnalista.
Janusz Józefowicz opowiedział o konsekwencjach zdrowotnych tempa swojej ówczesnej pracy.
To był taki maraton. "Metro" do premiery tutaj, potem robienie wersji amerykańskiej z równoczesnym robieniem drugiej obsady. Robiłem z ludźmi drugą, pełną obsadę "Metra" i równolegle robiliśmy wersję amerykańską. Paliłem 60 papierosów dziennie, piłem 15-16 kaw. Alkohol zdarzał się również nierzadko, żeby się jakoś zresetować. I ja właściwie w tej Ameryce byłem wrakiem człowieka, kompletnie- podkreślił w wywiadzie.
Janusz Józefowicz o zmęczeniu podczas pracy na "Metrem" w Nowym Jorku
Dla wielu twórców wystawienie swojego dzieła w nowojorskim Minskoff Theatre to szczyt marzeń. Janusz Józefowicz zdradził, jak wyczerpała go fizycznie i psychicznie praca nad "Metrem" na Broadwayu.
To było tak, że ludzie szli po próbie do hotelu, a ja nie wiem, lasery w nocy musiałem ustawiać. To też scena filmowa, że ten facet od laserów siedział na drugim balkonie, a w teatrze Minskoff najlepszym, największym teatrze, toaleta była na samym dole, gdzieś na końcu. I ten facet miał jakiś rozstrój żołądka tej nocy i on musiał zapier***lać z tego balkonu. Ja siedziałem tam wykończony i czekałem, aż on wróci po to, żeby on za chwilę znowu wybiegł. Komiczna scena, ale byłem fizycznie wycieńczony, autentycznie wycieńczony. Pamiętam, że ja miałem takie marzenie, że chciałem się położyć na trawie i umrzeć- dodał w rozmowie z Żurnalistą.