Mateusza Damięckiego o zmarłym ojcu. "Przestałem mieć pretensje, zaczęło mi być go żal" [TYLKO U NAS]
- Mateusz Damięcki o relacji z ojcem
- Daniel Olbrychski o zarobkach aktorów w PRL
"interAKCJA. Starcie pokoleń". Mateusz Damięcki opowiedział o relacji z ojcem
Daniel Olbrychski i Mateusz Damięcki byli gośćmi Małgorzaty Czop w cyklu "interAKCJA. Starcie pokoleń". Jednym z poruszonych tematów było ojcostwo. Zawód aktora wymaga sporo czasu i uwagi. Często cierpi na tym rodzina. Aktorzy opowiedzieli, jakie jest ich doświadczenie.
Mateusz Damięcki zdradził Małgorzacie Czop, że w swoim domu wprowadził żelazną zasadę – bez względu na wszystko, wieczorem czyta swoim synom „Porwanie Baltazara Gąbki”. Zdarzają się jednak momenty, gdy po kilku dniach intensywnych spektakli dzieci buntują się i czekają na niego do godziny 22:30.
Ta sytuacja skłoniła aktora do głębszej refleksji nad własnym dzieciństwem i zachowaniem jego ojca, Macieja Damięckiego. Damięcki przyznał, że dzisiejsi ojcowie mają znacznie większy dostęp do wiedzy z zakresu psychologii dziecięcej, podczas gdy jego dorastanie przypadało na szare i trudne czasy komunizmu.
Patrzę na mojego tatę i myślę, że przez wiele lat miałem do niego pretensje, że tato nie poświęcał mi tego czasu tyle, ile ja bym chciał, żeby mi poświęcał. Wiesz, do czego doszedłem po latach? Że ja przestałem mieć do niego pretensje, tylko zaczęło mi być go żalpowiedział Mateusz Damięcki
Damięcki dodał, że patrząc na więź, jaką teraz sam buduje z synami, uświadomił sobie, jak wiele jego ojciec stracił. - Ja dostaję tyle i to jest dla mnie plus. A mój tata tego nie dostawał, bo robił co innego – podsumował.
"interAKCJA. Starcie pokoleń". Daniel Olbrychski o zarobkach aktorów
W obronie starszego pokolenia aktorów natychmiast stanął Daniel Olbrychski. Przypomniał, że nieobecność ojców w tamtych czasach nie wynikała z wyboru, ale z konieczności ciągłej walki o przetrwanie i związanie końca z końcem.
Musisz też pamiętać, że my, twój tata, twój stryjek, ja, to moje pokolenie, myśmy zarabiali tak nędzne grosze w porównaniu z tym, co w tej chwili. (...) Musieliśmy od rana do wieczora, jak mieliśmy czasami wolny wieczór, to się jechało gdzieś do małego miasteczka, dawało koncerty, żeby związać koniec z końcemtłumaczył Olbrychski
Aktor zauważył, że dzisiejsze pokolenie gwiazd jeździ samochodami, o jakich on w wieku 30 lat nie mógł nawet marzyć. Warunki finansowe i logistyczne w dawnej Polsce były bezwzględne.
Ja pierwszy samochód kupiłem w wieku dwudziestu pięciu lat, kiedy zagrałem w filmie z Moniką Vitti we Włoszech (...). Za polskie Hamlety, Kmicice w życiu bym sobie nie kupił samochodu. A w teatrze zarabiałem dwadzieścia, trzydzieści dolarów miesięcznie w przeliczeniupodsumował Olbrychski