Maria Pakulnis bez ogródek o dawnych latach i profesorze. "Obmacywał mnie nieraz, a ja nie pojmowałam tego jako coś złego"
Maria Pakulnis wspomina zachowanie jednego z profesorów. Przekraczał granice
Maria Pakulnis i Mayu Gralińska-Sakai były gościniami Małgorzaty Czop w podcaście "interAKCJA. Starcie pokoleń". Jeden z tematów dotyczył fizyczności i ciała aktora. Panie opowiedziały o swoich doświadczeniu. Pakulnis podzieliła się swoimi wspomnieniami z czasów studiów.
Aktorka otwarcie przyznała, że w tamtym okresie pewne zachowania wyglądały zupełnie inaczej, a granice bywały zacierane w sposób, którego dzisiaj nikt by nie zaakceptował.
Zdarzały się osoby, które to robiły. Łącznie z jednym z moich profesorów ze szkoły, nie powiem który. (...) Ja nie pojmowałam tego w kategoriach czegoś złegomówiła aktorka
Profesor chętnie wybierał ją do pokazywania studentom, jak należy pracować z partnerką na scenie. Aktorka, wówczas młoda dziewczyna z prowincji, z zaplecionym warkoczem, z biegiem lat zaczęła dostrzegać drugie dno tamtych sytuacji.
On zawsze sobie mnie wybierał. Chyba mu się podobałam. Byłam dziewoja, taka troszeczkę tęższa, miałam warkocz zapleciony i byłam taka dziewczyna z prowincji, z Mazur, z jezior. Na mnie pokazywał, jak się trzyma partnerkę... Grał ze mną. Nie patrzył mi w oczy, ale obmacywał mnie nieraz. (...) Czasami w jego oczach widziałam coś więcej, ale oczywiście nigdy się do niczego nie posunął. No, ale co tam sobie dotknął, to sobie dotknąłopowiadała Pakulnis
Maria Pakulnis o współczesnych standardach na planach filmowych
Te doświadczenia z przeszłości sprawiają, że Pakulnis z dużym dystansem podchodzi do dzisiejszych mechanizmów obronnych w branży, takich jak praca z koordynatorami intymności. Zdaniem artystki naturalność relacji aktorskich została w ten sposób zaburzona.
Dla mnie przekroczeniem jest to, że teraz trzeba ustalić, czy mogę cię dotknąć. To jest paranoja. Jeżeli gramy miłość albo awanturę bliskich sobie ludzi.... Coś dziwnego się porobiłododała aktorka