Dramat Mariety Żukowskiej na planie. Spadła piętro niżej i uderzyła głową o beton. "Myślałam, że to mój koniec" [TYLKO U NAS]
- Jak doszło do tego, że aktorka spadła z wysokości piętra podczas zdjęć?
- Jak wygląda wypadek Mariety Żukowskiej?
- Dlaczego Marieta Żukowska zdecydowała się na proces?
Marieta Żukowska w "interAKCJA. Starcie pokoleń" o wypadku na planie
Marieta Żukowska jest aktorką, która z rozwagą wybiera projekty filmowe i serialowe. Pracuje przy produkcjach komercyjnych i artystycznych. Opowiedziała o swojej zawodowej drodze w wywiadzie z cyklu "interAKCJA. Starcie pokoleń". W rozmowie z Małgorzatą Czop opowiedziała o trudnych chwilach, które przeżyła na planie.
Aktorka była u szczytu zawodowej aktywności – pracowała jednocześnie nad dwoma serialami (w tym jednym typu premium) oraz dwoma filmami. Chwila nieuwagi na planie, który nie został odpowiednio przygotowany, niemal doprowadziła do tragedii.
To był dla mnie moment graniczny. Grałam na planie i był niezabezpieczony plan zdjęciowy. Wpadłam w dziurę, spadłam piętro niżej. Podłoga to było szkło i drewno. Nikt mi nie powiedział, że tam jest dziura. Wpadłam w miejscu, w którym świeciło słońce... uderzyłam głową o betonowe schody. Myślałam, że to już właściwie mój koniecopowiedziała Żukowska
Marieta Żukowska wytoczyła proces producentowi
Po wypadku i długiej rekonwalescencji aktorka stanęła przed trudnym wyborem. Branża odradzała jej wchodzenie na drogę sądową z wpływowym producentem, strasząc "wilczym biletem" i końcem kariery. Żukowska miała jednak inny priorytet – bezpieczeństwo swoje i innych.
Musiałam wytoczyć sprawę producentowi, choć wszyscy mówili, że już nigdy nie będę miała pracy, bo to był wielki producent. Pomyślałam sobie: Boże, jeżeli ja tego nie zrobię, to jeżeli wpadnie tu statysta czy ktokolwiek, ta lekkość bytu będzie dalej tolerowana. Kalkulowałam, co wszyscy powiedzą, ale zapytałam siebie: Marieta, czy chcesz być ofiarą tej sytuacji do końca życia?mówiła aktorka
Dlaczego Marieta Żukowska zdecydowała się na proces?
Aktorka przez cały czas trwania procesu milczała w mediach, uznając, że to sąd jest miejscem do rozstrzygania takich sporów. Dziś, po wygranej w drugiej instancji, zdradziła, co dawało jej siłę do walki z gigantem.
Robiłam to też dla swojej córki, która miała wtedy cztery lata. Myślałam sobie: przecież ona mogła stracić matkę. Czułam w sobie rodzaj misji, żeby standardy na planach się zmieniły. Tak po prostu nie może byćwyznała Żukowska