Lidia Sadowa i Maja Wolska o castingowych koszmarach i braku profesjonalizmu. "Grałam do jej pleców" [TYLKO U NAS]
- Co przeszkadza Mai Wolskiej na castingach?
- Jakie jest przykre wspomnienie Lidii Sadowy z castingu?
- Jakie komentarze nie powinny padać na planie?
"interAKCJA. Starcie pokoleń". Lidia Sadowa i Maja Wolska o castingach
Lidia Sadowa i Maja Wolska były gościnami kolejnej rozmowy Małgorzaty Czop z cyklu "interAKCJA. Starcie pokoleń". Aktorki podzieliły się swoimi spostrzeżeniami na temat castingów. Obie przyznały, że czasami nie jest to najprzyjemniejsze doświadczenie.
Lidia Sadowa nie gryzła się w język, gdy wspominała swoje najgorsze doświadczenie castingowe. Sytuacja, która spotkała ją ze strony jednej z reżyserek, brzmi niemal absurdalnie.
Pani powiedziała, że właściwie to boli ją kręgosłup, położyła się tyłem i tak grałam – do jej pupywspomniała aktorka
Mimo poczucia, że rola prawdopodobnie nie trafi w jej ręce, Sadowa punktuje brak profesjonalizmu: "Nawet jak macie kogoś ustawionego, to rozmowa musi mieć pewne zasady. Można to zrobić z minimalnym szacunkiem”.
Maja Wolska zwróciła uwagę na inny, równie bolesny aspekt castingowej rzeczywistości: całkowity brak zainteresowania ze strony osób decyzyjnych. Uczucie, gdy przychodzisz przygotowany, a po drugiej stronie zastajesz kogoś wpatrzonego w ekran smartfona, potrafi być paraliżujące.
Najgorsze są sytuacje, gdy masz wrażenie, że ten ktoś w ogóle cię tu nie chce. Siedzi w telefonie albo ty grasz, a on sobie gadaprzyznała aktorka
Pojawia się wtedy niszczące poczucie: "Przepraszam, że żyję, że zajmuję czas".
"interAKCJA. Starcie pokoleń". Maja Wolska o przykrych sytuacjach na planie
Przykre sytuacje nie kończą się jednak na samym castingu. Maja Wolska przywołała sytuacje z planów filmowych, gdzie stres jest potęgowany przez bezlitosne komentarze reżyserów. Najgorsze są te słyszane przypadkiem, płynące prosto z głośników przy podglądzie monitorów. "Słyszysz: 'No nie rozumiesz, że ona tego nie zrobi, bo nie jest w stanie, bo nie umie?'. Stoisz tam i myślisz: jak mi to mam pomóc teraz? Halo, ja to słyszę!" – dodała aktorka.
Mimo tych traumatycznych wspomnień, obie aktorki uspokajają – branża się zmienia. Choć "wolna amerykanka" wciąż się zdarza, profesjonalnych reżyserów castingu, którzy potrafią stworzyć komfortowe warunki do pracy, jest coraz więcej. Celem dobrego castingu jest przecież wydobycie z aktora tego, co najlepsze, a nie jego emocjonalne zmiażdżenie.