Nie żyje 19-letnia influencerka. Walkę z glejakiem relacjonowała w sieci. "Potrzebny byłby cud"

Nie żyje 19-letnia influencerka
Jolanta Fraszyńska w poruszającym wyznaniu o onkologii. Wspomniała o zmarłej mamie
Źródło zdj. gł.: PixaBay
Anna Grace Phelan odeszła w wieku zaledwie 19 lat. Młoda Amerykanka, która z ogromną odwagą i szczerością dzieliła się w mediach społecznościowych dramatyczną walką z glejakiem mózgu, zmarła po wielu miesiącach zmagań z chorobą. Jej historia poruszyła serca tysięcy ludzi — zarówno tych, którzy znali ją osobiście, jak i obserwatorów z całego świata, śledzących jej drogę na TikToku.

Anna Grace Phelan nie żyje

Anna Grace Phelan diagnozę usłyszała niespełna rok temu, we wrześniu 2024 roku. Od tamtej pory relacjonowała swoje zmagania z bezlitosnym nowotworem, nie tracąc przy tym ani cienia nadziei.

"To zdecydowanie najtrudniejsza wiadomość, jaką kiedykolwiek otrzymałam” — mówiła w jednym z nagrań, wspominając o niepokojących objawach: drętwieniu twarzy, problemach z nogą i wzrokiem, a także zaburzeniach równowagi.

Badania potwierdziły najgorsze przypuszczenia — glejak.

Jej śmierć ogłoszono za pośrednictwem jej oficjalnych profili społecznościowych.

"Z wielkim smutkiem informujemy, że nasza piękna córka, Anna Grace Phelan, odeszła do swojego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa" — przekazali pogrążeni w żalu najbliżsi.

Anna pozostawiła w żałobie rodziców — Williama "Buddy'ego" Phelana i Nadine Phelan, ukochanego brata Harpera Davida oraz całą rodzinę.

Ceremonia pogrzebowa odbędzie się w czwartek w kościele Galilee Christian Church w hrabstwie Jackson w stanie Georgia.

Anna Grace Phelan prowadziła pamiętnik walki z chorobą

Pomimo wyczerpującej choroby, Anna nie zamknęła się w sobie. Jej profil na TikToku stał się nie tylko kroniką zmagań z glejakiem, ale też świadectwem wiary i niezłomności. Dla wielu była latarnią nadziei w ciemności — jej posty pełne były siły, wdzięczności i duchowego światła.

W jednym z ostatnich nagrań, opublikowanym 14 maja, z trudem mówiła o pogarszającym się stanie.

"Mój guz urósł i znajduje się w takim miejscu, że nie mogę oddychać. Nie można go operować" — wyznała z bólem.

Mimo wszystko nie traciła ducha:

"Chciałam tylko podziękować za wszystkie modlitwy. Potrzebny byłby cud, ale jeszcze się nie poddaję. Jeśli będziecie się dalej za mnie modlić, myślę, że dam radę" - mówiła.

Fala wsparcia, jaka zalała internet po jej odejściu, świadczy o tym, jak wielki ślad pozostawiła.

"To łamie serce. Walczyła tak ciężko, a jej wiara podczas tej podróży była więcej niż inspirująca", "Jej wiara była inspirująca, a nadzieja aż biła z jej filmów. Dotknęła tak wielu istnień na tak wiele niezmierzonych sposobów. Niech Pan Bóg was wszystkich błogosławi, a jej pamięć niech będzie wieczna", "Na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci. Do zobaczenia tam na górze" — piszą poruszeni internauci.

Choć jej ziemska droga dobiegła końca, Anna Grace Phelan pozostanie w pamięci wielu jako symbol niezłomności, wiary i miłości — dziewczyna, która nawet w obliczu nieuleczalnej choroby potrafiła nieść światło innym.

Autorka/Autor: Aleksandra Głowińska