Mateusz Damięcki wziął rozwód osiem miesięcy po ślubie. "Rozczarowanie wobec samego siebie"

Mateusz Damięcki
"Kuba Wojewódzki 20" odc. 10. Mateusz Damięcki o tym, czy potrafi się bić
Mateusz Damięcki w najnowszym wywiadzie wrócił wspomnieniami do pierwszego małżeństwa z Patrycją Krogulską, które zakończyło się zaledwie osiem miesięcy po ślubie. Artysta opowiedział o emocjach towarzyszących rozwodowi, poczuciu rozczarowania wobec samego siebie oraz lekcjach, jakie wyniósł z tego trudnego doświadczenia.

Mateusz Damięcki szczerze o rozwodzie z pierwszą żoną

Mateusz Damięcki należy do grona aktorów, którzy rzadko opowiadają o życiu prywatnym. Tym razem jednak artysta zrobił wyjątek i w rozmowie ze "Światem Gwiazd" wrócił wspomnieniami do swojego pierwszego małżeństwa. Mateusz Damięcki lata temu ożenił się z Patrycją Krogulską. Para rozstała się zaledwie osiem miesięcy po ślubie.

Aktor przyznał, że rozwód zawsze jest porażką, którą trzeba w odpowiedni sposób przepracować. Trudne sytuacje w życiu bardzo obciążają psychikę. Mateusz Damięcki w momencie rozwodu miał 29 lat.

Ja byłem po rozwodzie, po pierwszym takim związku, poważniejszym, który nie wyszedł. [...] Nie ma odpowiedniej dojrzałości do tego rodzaju sytuacji
 - podkreślił Mateusz Damięcki.

Mateusz Damięcki o popełnionych błędach w pierwszym małżeństwie

Mateusz Damięcki z perspektywy czasu zauważył błędy, które popełniali razem z pierwszą żoną.

Najtrudniejsze było to, żeby pogodzić się gdzieś tam w środku z tym, że to, że są błędy mniejsze i troszkę błędy większe i można byłoby do tych większych nie dopuścić. Ale to jest życiowe doświadczenie, które zbieramy całe życie i nigdy się nie dowiemy, co nas będzie czekało, jeżeli nie będziemy wykonywać pewnych gestów i jeżeli nie będziemy podejmowali pewnych decyzji, z których będziemy się później musieli rozliczyć
- powiedział aktor.

Mateusz Damięcki wyznał, że targały nim wówczas różne emocje.

Chyba mnie coś gdzieś tak złapało w pewnym momencie, ale też nie poszedłem w jakąś długą, nie robiłem jakichś głupot. Pamiętam, że wtedy jakoś tam w pracę sobie poszedłem i to też było ciekawe dla mnie doświadczenie. [...] Ja to bym bardziej nazwał rozczarowaniem. I rozczarowaniem właśnie wobec samego siebie. A tego się bardziej boję. Nie samej złości
- mówił.