Borys Szyc latami walczył z alkoholizmem. "Myślałem o tym, kiedy wreszcie będzie można się napić, albo… piłem przy dziecku"
- Ile lat Borys Szyc pozostaje w trzeźwości?
- Borys Szyc jest alkoholikiem?
- Jakie były powody uzależnienia alkoholowego Borysa Szyca?
- Co skłoniło Borysa Szyca do podjęcia leczenia odwykowego?
- Kiedy Borys Szyc zrezygnował z picia alkoholu?
- Kim był lekarz, do którego Borys Szyc udał się na terapię uzależnień?
- Co Borys Szyc powiedział w wywiadzie dla Marka Sekielskiego?
- Jakie konsekwencje prawne spotkały Borysa Szyca za jazdę pod wpływem alkoholu?
Borys Szyc pił przy córce?
Problemy alkoholowe Borysa Szyca rozpoczęły się jeszcze w czasach studenckich, jednak wraz z ogromnym sukcesem zawodowym choroba zaczęła przybierać na sile. Jak opisał w rozmowie z Markiem Sekielskim, aktor przez lata tworzył tzw. komfort picia - nawet gdy w 2008 roku nietrzeźwy stracił prawo jazdy, nie otrzeźwiało go to emocjonalnie. Zamiast zrezygnować z używki, kupił nowe auto, wynajął kierowcę i zamontował z tyłu barek. Poczucie wyższości połączone z ciągłym poczuciem winy sprawiało, że artysta kilkukrotnie znajdował się na skraju śmierci, lądując na ulicy czy przesypiając ważne życiowe momenty.
Zostałem zatrzymany, jak po pijaku prowadziłem auto. Zabrali mi prawo jazdy. Wiesz, to już powinno być takie otrząśnięcie. W ogóle fart, że nikomu nic nie zrobiłem. To jest jakieś szczęście w nieszczęściu. Ale nadal mnie to nie otrzeźwiło. Pomyślałem: A, no to w takim razie nie powinienem jeździć. Kupiłem auto, wynająłem kierowcę, zrobiłem sobie z tyłu barek i jeździłem z kierowcą- opisał.
Najbardziej bolesnym doświadczeniem okazały się jednak konsekwencje, jakie nałóg wywierał na jego rolę ojca. Borys Szyc przyznał, że najgorszym momentem upodlenia było spędzanie czasu z małą córką Sonią Szyc na ciężkim kacu, myślenie podczas spotkań z dzieckiem jedynie o kolejnym kieliszku czy wożenie jej samochodem w stanie powrotu do przytomności. Wizja nieodwracalnej tragedii i strach przed tym, by córka nie zapamiętała go jako pijanego ojca, stały się dla niego głównym motorem do szukania pomocy.
Jak miałem się z Sonią spotkać, doprowadzałem się do porządku. Ale czasami się nie doprowadzałem. Czasami byłem tak wczorajszy, że nie spędzałem czasu z nią, tylko myślałem o tym, kiedy wreszcie będzie można się napić, albo… piłem przy dziecku. To było dla mnie najgorsze upodlenie. Wiesz, woziłem ją autem na kacu. Dopiero po latach się orientujesz, że byłeś o krok od takiej tragedii, której nie dałoby się już odwrócić opowiadaniem o tym, wywiadem, czymkolwiek. Mógłbym już tylko zakończyć życie. (...) Kiedyś mieliśmy z Sonią wypadek samochodowy. Nie z mojej winy, wjechał w nas facet, i to w bok. Dachowaliśmy, Sonia miała wtedy chyba półtora roczku, siedziała z tyłu. Złapałem ją za brzuszek i tak się wywaliłem razem tym autem, obróciliśmy się i wróciliśmy na koła. Złamałem wtedy kręgosłup, o czym dowiedziałem się później, bo byłem w takim szoku. Jeszcze Pudelek zrobił od razu zdjęcia. (...) W każdym razie, jak pojechałem do szpitala i już się okazało, że jej nic nie jest, to kolejna myśl była taka, czy ja coś wczoraj wypiłem, czy coś nie wyjdzie. Nic nie wyszło, byłem absolutnie trzeźwy. Ale mogło być zupełnie inaczej. Mógłbym trafić do pie**la. Więc wiesz, tych znaków naprawdę było dużo - ze strony Soni, ze strony mojej partnerki, ze strony pracy. Tylko że to jest tak silna choroba, że ignorujesz te znaki- wyznał aktor.
Borys Szyc musiał dojrzeć do leczenia
Droga do całkowitej trzeźwości wymagała od artysty zderzenia się z twardą rzeczywistością. Podczas pierwszej wizyty u słynnego terapeuty dr. Bohdana Woronowicza, młody i będący u szczytu sławy Borys Szyc nie był jeszcze gotowy na przyjęcie prawdy o swojej chorobie. Dopiero lata powracających ciągów alkoholowych oraz przesuwanie granicy tzw. dna zmusiły go do weryfikacji swojego życia. Przełom nastąpił 10 sierpnia, w dzień jego imienin, kiedy po prostu poczuł, że ma do wyboru śmierć albo całkowitą zmianę.
No więc pierwszy raz byłem u Woronowicza te naście lat temu i on od razu wychwycił, że jeszcze nie jestem gotowy. Mówi: "Pan jest chory? Panu się wydaje, że pan jest chory?". "Właśnie, chyba nie jestem"… "To po co pan do mnie przychodzi? Pan idzie się nachleje. Pan najwyżej zdechnie na ulicy". Pomyślałem, że to jakiś cham, jak on się może w ogóle tak odzywać? Wiesz, do wielkiej gwiazdy, jak on śmie tak się odezwać?- czytamy w książce "Polska na odwyku".
Aktor musiał przejść przez trudny etap półrocznego "dup*ścisku", podczas którego zastępował alkohol innymi używkami i zmagał się z obsesją picia, zanim dzięki specjalistycznej terapii w ośrodku Akmed zdołał całkowicie przepracować swoje mechanizmy obronne. Dziś Borys Szyc otwarcie edukuje społeczeństwo, obalając mit, że alkoholizm dotyczy wyłącznie osób z marginesu. Odcięcie się od imprezowego środowiska i odzyskanie szacunku do samego siebie pozwoliły mu na trwałe zbudować nowe, trzeźwe życie.
I pamiętam taki moment, to były moje imieniny, 10 sierpnia, że otworzyłem oczy i doznałem olśnienia. Nie, już nie, koniec. Już nie mogę. Albo umrę, albo idę dalej. Jeszcze chwilę próbowałem jakichś innych używek, żeby czymś ten alkohol zastąpić, z pół roku się miotałem na tak zwanym du*ościsku. Du*ościsk polega na tym, że człowiek wszystkim się chwali, że nie pije, ale tak naprawdę myśli tylko o tym, kiedy to zrobi albo że nigdy już tego nie zrobi. Czyli nie pozbywa się tej obsesji, o której mówiłem. Obsesji picia. Można się jej pozbyć tylko na terapii, bo trzeba zrozumieć, na czym to polega, w czym ja się zapętliłem.- wyznał Markowi Sekielskiemu.
Aktor trwa w abstynencji już od 12 lat. Uzależnienie pozostaje jednak chorobą na całe życie, dlatego każdego dnia staje on do cichej walki z własnymi słabościami, pilnując, by nie zboczyć ze obranej drogi.