- Kłopoty Kasi w drodze na ślub! Co wydarzyło się w 4. odcinku "Ślubu od pierwszego wejrzenia"?
- Co wiemy o Katarzynie Zawidzkiej ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia 11"?
Co wydarzyło się w 4. odcinku "Ślubu od pierwszego wejrzenia 11"?
Czwarty odcinek "Ślubu od pierwszego wejrzenia" rozpoczął się od pełnej emocji drogi na ceremonię. Kasia Zawidzka wraz ze swoją świadkową Żanetą siedziały w samochodzie, a przyszła panna młoda próbowała oswoić stres, dzieląc się swoimi przemyśleniami. Już wcześniej, w domowym zaciszu, starała się przygotować na moment wejścia do sali i spotkania z nieznajomym mężem.
"Ćwiczyłam już w domu. Wyobrażałam sobie, że stoi sobie gdzieś tam w oddali i ja idę i skręcam i na niego patrzę. Ale nigdy nie pokazywała mi się jego twarz. Nic z tych rzeczy. Ale trenowałam już to. Trenowałam też już gdzie jest jego prawa ręka, żebym nie wyskoczyła w nieodpowiednią stronę" - mówiła Kasia.
Mimo tych prób widać było, że towarzyszyło jej sporo niepewności. W drodze na miejsce ślubu zastanawiała się, jakie wrażenie zrobi na gościach i przede wszystkim na swoim przyszłym mężu.
"Ale wiesz, ja wejdę i, pomijając już moją stronę, jego strona będzie się już wykręcać, oglądać mnie i oceniać. [...] I już będzie pierwsza ocena mojej osoby. Czy taka, czy taka. Czy ładna, czy nieładna. Bo tylko to na razie mogą ocenić" - wyznała szczerze.
Kłopoty Katarzyny Zawidzkiej ze "ŚOPW 11" w drodze na ślub! Co się stało?
Napięcie narastało, gdy Kasia nagle uświadomiła sobie, że zapomniała o jednym, według niej, bardzo ważnym elemencie.
"Wiem już czego nie założyłam... podwiązki. [...] Ale to było na szczęście. [...] No nie wierzę, że jej nie wzięłam..." - mówiła przejęta.
Choć dla wielu widzów to detal, dla uczestniczki stał się źródłem dodatkowego stresu. Świadkowa Żaneta starała się dodać przyjaciółce otuchy, jednak Kasia wciąż wracała myślami do swojej wpadki.
"Nie stresuję się całą tą sytuacją, czyli ślubem i panem młodym tylko teraz tą podwiązką. Może dlatego, że to było w moim planie i mi się wysypał" - tłumaczyła, zdradzając, że to właśnie brak podwiązki najmocniej wpłynął na jej nastrój.
Co wiemy o Katarzynie Zawidzkiej ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia 11"?
Na co dzień Kasia Zawidzka pracuje w księgowości. Choć wielu osobom ten zawód może wydawać się monotonny, ona przekonuje, że bywa wręcz… detektywistyczny. Na ekranie dało się zauważyć, że lubi swoją pracę i podchodzi do niej z pasją, ale nie zapomina o swoich marzeniach. W przyszłości chciałaby otworzyć własne biuro rachunkowe i rozwijać się na swoich zasadach.
W życiu prywatnym ceni sobie spokój, stabilność i relacje z rodziną. Wychowała się w dużej rodzinie — ma trzech braci i siostrę, z którymi jest blisko. Jej ogromnym wsparciem jest również mama, z którą pozostaje w codziennym kontakcie.
Kasia Zawidzka nie ukrywa, że w przeszłości niektóre relacje kończyła dość szybko. Zawsze potrafiła odciąć się wtedy, gdy czuła, że "to nie to". Dziś jednak mówi wprost — nad impulsywnością pracowała od dawna i jest gotowa walczyć o coś trwałego. Nawet wtedy, gdy w pierwszym odruchu poczuje wątpliwości.
Ekspertki programu przyznały, że Kasia zrobiła na nich bardzo dobre wrażenie. Uważają ją za osobę dojrzałą emocjonalnie, która ma wiele do zaoferowania drugiej osobie.
Kasia wyznała, że choć zakochiwała się w życiu dwukrotnie, nigdy nie miała poczucia, że to właśnie z tymi mężczyznami chce się zestarzeć. Tym razem jest gotowa dać z siebie wszystko, by stworzyć związek, który przetrwa nie tylko eksperyment, ale i codzienne życie.