"Hotel Paradise 12", odc. 7. Fatalny finał treningu
Trening odbywał się na placu przed hotelem. Wszystko szło zgodnie z planem, dopóki Andrzej nie spróbował wykonać jednego z ruchów nogą. Wtedy dało się słyszeć bardzo wyraźny, niepokojący dźwięk, który zwiastował kłopoty. Sam Andrzej początkowo wyglądał na bardziej wystraszonego i zdziwionego tym, co poczuł, niż obolałego.
Chłopak natychmiast przerwał ćwiczenia i usiadł, próbując dojść do siebie. Choć po chwili podjął próbę stanięcia na nogi, szybko okazało się, że nie jest w stanie normalnie się poruszać – zaczął wyraźnie kuleć. Andrzej nie krył smutku; wizja opuszczenia ważnej konkurencji z powodu urazu była dla niego wyjątkowo dobijająca.
Magda namówiła partnera, by jak najszybciej skonsultował się z lekarzem. Chłopak opuścił hotel, a reszta grupy mogła tylko snuć domysły, czy to zwykłe nadwyrężenie, czy coś, co na dobre wykluczy go z gry.
"Hotel Paradise 12", odc. 7. Powrót od lekarza i zimny prysznic
Kiedy Andrzej w końcu pojawił się w progu willi, nie wyglądał na kogoś, kto ma do przekazania dobre wiadomości. W Wtedy padło zdanie, po którym w willi po prostu zapadła cisza: – "Wracam do Polski" – rzucił Andrzej, patrząc na resztę uczestników.
"Hotel Paradise 12", odc. 7. Czy to koniec przygody w Tajlandii?
Te trzy słowa brzmią jak wyrok, zwłaszcza dla Magdy, która w końcu mogła cieszyć się wspólną sypialnią z Andrzejem. Czy kontuzja faktycznie okazała się na tyle poważna, że jedynym wyjściem jest bilet lotniczy do domu? A może to tylko pierwsze, emocjonalne reakcje na ból i stres?
Zakończenie odcinka zostawiło nas z ogromnym znakiem zapytania. Jeśli Andrzej faktycznie wyjedzie, układ sił w hotelu rozsypie się jak domek z kart.
Autorka/Autor: Dagmara Gancarz