- Kiedy zmarł tata Martyny Wojciechowskiej?
- Ile lat w chwili śmierci miał tata Martyny Wojciechowskiej?
- Jakie wspomnienie o tacie udostępniła Martyna Wojciechowska?
- Co zawdzięcza tacie Martyna Wojciechowska?
Martyna Wojciechowska wspomniała o zmarłym tacie. Miała szczególny powód
Początek 2025 roku to z pewnością wyjątkowo trudny czas dla Martyny Wojciechowskiej. To wówczas, w połowie lutego, pożegnała swojego ukochanego tatę — Stanisława. Mężczyzna zmarł w wieku 90 lat, a jego ceremonia pogrzebowa odbyła się w gronie najbliższych osób.
Dokładnie 12 lutego 2026 roku, prezenterka udostępniła niezwykle osobisty post, w którym poinformowała o pierwszej rocznicy śmierci ojca. Jak przyznała, Stanisława Wojciechowski był dla niej prawdziwym wzorem mężczyzny.
TO JUŻ ROK BEZ MOJEGO TATY. Jaki był Stasio? Król życia, kochali go wszyscy, bo był niezwykle czarujący. Ale to też najbardziej pracowity i zdeterminowany mężczyzna, jakiego kiedykolwiek poznałam. To po Nim odziedziczyłam ten upór i odwagę, żeby sięgać po niemożliwe- zaczęła na Instagramie.
Dziennikarka nie kryła smutku, podkreślając, że mimo upływ czasu, wciąż niesamowicie tęskni za jego obecnością.
Przeżył wspaniałe 90 lat i zostawił tu po sobie mnóstwo miłości. Bardzo za Tobą tęsknię, Tatku- dodała.
Martyna Wojciechowska nie kryła wielkiej więzi z tatą. Zawdzięczała mu wiele
Martyna Wojciechowska otwarcie podkreślała, że dzięki wsparciu taty i jego niezłomnemu podejściu do świata zrozumiała, że ograniczenia często istnieją tylko w naszej wyobraźni.
Czego się od Ciebie nauczyłam? Jeździć motocyklem na jednym kole, palić gumę, zmieniać klocku hamulcowe... Ale, co najważniejsze, nauczyłeś mnie jak być sobą, iść pod prąd nawet jeśli innym się to nie podobało, nauczyłeś mnie odwagi i bycia wolnym człowiekiem. To dzięki Tobie wiem, że niemożliwe nie istnieje- pisała rok temu na Instagramie.
Tata Stanisław zawsze służył dobrą radą, a jego pomoc była nieoceniona. Potrafił znaleźć rozwiązanie w każdej sytuacji - twierdząc, że nawet nieodwracalne rzeczy można poskładać od nowa.
Pamiętam, że kiedyś potłukła się nam w domu szklanka. Mała Marysia spojrzała na odpryski szkła w kuchni i powiedziała: "Nie martw się, Dziadziuś to naprawi!" - tak bardzo wszystkie wierzyłyśmy, że jesteś wszechmocny i że zawsze dasz radę- podsumowała.
CZYTAJ TEŻ: Lekko, modnie i z głową. Jak spakować się w 8 kg na city break?