Sprawa jest wyjątkowo poważna. Marius Borg Høiby mierzy się z 32 zarzutami dotyczącymi m.in. gwałtu, przemocy, nadużyć oraz przestępstw narkotykowych. Prokuratura uzasadnia dalsze stosowanie aresztu obawą, że po opuszczeniu go mężczyzna może ponownie złamać prawo.
Prokuratura zmieniła zdanie. Obrona jest zaskoczona
Decyzja norweskich śledczych była tym bardziej niespodziewana, że jeszcze wcześniej dawali oni sygnały, iż Høiby powinien zostać zwolniony. W ostatnich dniach jego obrońcy odnieśli zresztą kilka proceduralnych sukcesów. Sąd zgodził się na zastosowanie elektronicznego dozoru, a oskarżony mógł zostać przeniesiony do rezydencji rodziny królewskiej w Asker.
Ostatecznie prokuratura nie zdecydowała się jednak na zwolnienie. W piątek złożyła wniosek o kolejne cztery tygodnie aresztu oraz ponowne zastosowanie elektronicznej opaski.
Dla obrońców była to wyraźna zmiana kursu.
- Jesteśmy bardzo zaskoczeni, ponieważ prokuratura sygnalizowała, że powinien zostać zwolniony, biorąc pod uwagę, że traktujemy tę sprawę jako przemoc zwrotną. Nie rozumiemy, dlaczego zmienili zdanie. Na razie nie będziemy komentować sprawy szerzej. Odniesiemy się do niej podczas poniedziałkowej rozprawy - powiedział Petar Sekulic w rozmowie z „Aftenposten”.
Ostateczne słowo należy teraz do sądu. Obrona nie może samodzielnie doprowadzić do zwolnienia Høiby'ego - decyzję podejmie sąd, rozpatrując wniosek prokuratury.
32 zarzuty, w tym cztery o gwałt
Marius Borg Høiby został zatrzymany po raz pierwszy w sierpniu 2024 roku. Oficjalne zarzuty przedstawiono mu rok później. W lutym mężczyzna trafił do aresztu po raz czwarty. Powodem było wielokrotne łamanie sądowych zakazów kontaktu dotyczących byłej partnerki z osiedla Frogner w Oslo.
Postępowanie obejmuje 32 sprawy. Według akt Høiby przyznał się do 24 z 28 czynów, natomiast stanowczo nie uznaje swojej winy w czterech przypadkach dotyczących gwałtu.
Ważne jest również to, że sam fakt oskarżeń o gwałt nie był bezpośrednią przyczyną umieszczenia go w areszcie. O zastosowaniu tego środka zdecydowała przede wszystkim ocena ryzyka ponownego złamania zakazów zbliżania się lub popełnienia kolejnych czynów wobec byłych partnerek.
Zapadł wyrok, ale sprawa jeszcze się nie kończy
Proces przed Sądem Okręgowym w Oslo trwał siedem tygodni. Materiał dowodowy zgromadzony w aktach liczy aż 830 stron.
Najstarszy syn księżnej Mette-Marit został skazany za dwa gwałty, przemoc wobec byłej partnerki Nory Haukland oraz przemoc wobec kobiety z Frogner. Wyrok obejmował również przestępstwa narkotykowe i inne, mniejsze zarzuty.
Jednocześnie Høiby został uniewinniony w dwóch innych sprawach dotyczących gwałtu. Od początku nie przyznaje się także do żadnego czynu o charakterze seksualnym.
Sąd pierwszej instancji wymierzył mu karę czterech lat pozbawienia wolności. Na tym jednak sądowa batalia się nie zakończyła. W sprawie złożono apelację, a decyzji sądu apelacyjnego nie należy spodziewać się wcześniej niż w 2027 roku. Prokuratura domaga się przy tym surowszej kary niż ta, którą orzeczono w pierwszej instancji.
Sprawa syna księżnej cieniem nad norweską rodziną królewską
Problemy prawne Mariusa Borga Høiby'ego przypadły na szczególny moment dla norweskiej rodziny królewskiej. Księżna Mette-Marit rozpoczęła półroczną rehabilitację po przeszczepie płuca. Z kolei księżniczka Ingrid Alexandra wróciła do Oslo po studiach w Australii, a książę Sverre Magnus wycofał się z życia publicznego.
W tym otoczeniu sprawa najstarszego syna księżnej Mette-Marit pozostaje jednym z najtrudniejszych tematów dla rodziny królewskiej. Wizerunek monarchii został nadszarpnięty, a historia Høiby'ego nadal nie znalazła swojego ostatecznego finału.
Najbliższy rozdział zostanie napisany 10 sierpnia. Wtedy Sąd Okręgowy w Oslo zdecyduje, czy Marius Borg Høiby pozostanie w areszcie przez kolejne cztery tygodnie.