- Marilyn Monroe - życie prywatne, związki
- Marilyn Monroe i Arthur Miller - co wiemy o ich małżeństwie?
- Marilyn Monroe i Arthur Miller pobrali się tuż po tragicznym wypadku. Znamy szczegóły
Marilyn Monroe i Arthur Miller - tragiczne wydarzenia tuż przed ślubem
Plan ogłoszenia zaręczyn i zorganizowania konferencji prasowej w posiadłości Arthura Millera nie zakładał dramatycznych zwrotów akcji. Miejsce, które wybrała para, miało być spokojną enklawą – wiejski dom ukryty pośród drzew w Roxbury, Connecticut. Jednak już wtedy Arthur Miller ostrzegał, że prowadzące tam drogi nie są dostosowane do samochodów i bywają zdradzieckie i wyjątkowo niebezpieczne.
Tego samego dnia, przed południem, przyszła młoda para spędzała czas z kuzynem pisarza w niedużym domku położonym nieopodal. Po wspólnym lunchu ruszyli autem Mortona Millera w stronę posiadłości, gdzie miała odbyć się zaplanowana konferencja. Nie wiedzieli, że chwilę później dojdzie do wydarzenia, które na zawsze odciśnie piętno na tym dniu.
W ślad za nimi ruszyli dziennikarze, zdeterminowani, by zdobyć zdjęcia pary w drodze na ogłoszenie wielkiej wiadomości. Wśród nich była Mara Scherbatoff — szefowa nowojorskiego oddziału magazynu "Paris Match". W towarzystwie fotografa Paula Slade'a i jego brata Iry, który prowadził samochód, podjęła próbę dotarcia do gwiazdorskiej pary jak najszybciej.
Mimo starań, Ira nie był w stanie nadążyć za sprawnym i dynamicznym stylem jazdy kuzyna. Nie znał zakrętów, które lokalni traktowali niemal jak pułapki. Na jednym z nich samochód dziennikarzy wypadł z drogi i uderzył z ogromną siłą w przydrożne drzewo. Huk zderzenia słyszalny był kilkaset metrów dalej – również dla tych, którzy jechali autem przed nimi.
Marilyn Monroe i Arthur Miller ratowali dziennikarzy tuż przed ślubem
Gdy tylko zatrzymali samochód, Marilyn Monroe, Arthur Miller i Morton Miller rzucili się z przerażeniem na pomoc. Na miejscu zastali potworny widok: Mara Scherbatoff wypadła z pojazdu przez przednią szybę i leżała zakrwawiona na poboczu. Ira był zakleszczony w aucie.
Droga do najbliższego telefonu była długa, a pogotowie w tych rejonach przyjeżdżało powoli. Według relacji, aktorka – ubrudzona krwią, w szoku – miała powiedzieć przez telefon, że brała udział w wypadku, by przyspieszyć reakcję służb ratunkowych. I rzeczywiście, ambulans pojawił się szybciej niż zwykle. Mimo to dla Mary Scherbatoff było już za późno. Choć początkowo była przytomna, zmarła kilka godzin później w szpitalu.
Tragedia nie powstrzymała pary przed tym, co planowali. Dzień później Marilyn Monroe i Arthur Miller zawarli związek małżeński w bardzo kameralnej ceremonii cywilnej. Była to szybka, niemal bezsłowna uroczystość, bez obecności mediów i rozgłosu.
Nagrania z tamtej konferencji, dziś dostępne w archiwach, pokazują zagubioną i wyciszoną gwiazdę – zupełnie inną od tej, którą znał świat. Wypowiedzi Millerów były zwięzłe, a w ich spojrzeniach widniał niepokój. Choć ślub się odbył, to nie był dzień, który zapisuje się w pamięci jako radosne rozpoczęcie wspólnego życia. Raczej jako dowód na to, że czasem miłość musi być wyborem mimo wszystko — również w obliczu śmierci.
Autorka/Autor: Dagmara Olszewska-Banaś
Źródło zdjęcia głównego: Getty Images