"Szpital św. Anny", odc. 100. W szpitalu doszło do awarii, Zyta spotkała dawną mentorkę [STRESZCZENIE]
- Co wydarzyło się w 100. odcinku "Szpitala św. Anny"?
- "Szpital św. Anny". Kiedy i gdzie oglądać 3. sezon?
"Szpital św. Anny". Co wydarzyło się w 100. odcinku serialu? Emilia Krakowska gościnnie wystąpiła w serialu
W 100. odcinku kolejny dzień w Szpitalu św. Anny rozpoczął się rutynowo. Kaja (Ada Szczepaniak) zajmowała się pacjentem z zawałem. Musiała wykonać angioplastykę i wprowadzić stent. Marta (Klaudia Koścista) i Wojtek (Mateusz Mosiewicz) zostali wezwani do starszej kobiety, która spadła z drabiny. Pacjentka ubolewała na tym, że niepotrzebnie ich wezwała. Gdy karetka dotarła do jej domu, przekonywała, że Marta i Wojtek muszą jedynie nastawić jej kończynę i sprawdzić jej źrenice. Oni jednak zabrali ją do szpitala. Ratownicy nie wiedzieli, że ich pacjentka to wybitna onkolożka, profesor Aniela Dobrowolska (w tej roli gościnnie Emilia Krakowska).
Dobrowolska trafiła pod opiekę Rogowskiego (Rafał Kosecki). Mirek zlecił rentgen, choć profesorka uważała, iż jej ręka wymaga jedynie nastawienia. Rogowski wiedział jednak swoje. Na SOR-ze zjawiła się córka pacjentki. Chciała, aby po wyjściu ze szpitala matka zamieszkała u niej. Dobrowolska nie chciała słyszeć o przeprowadzce, jednak jej córka nie zamierzała odpuścić.
Kaśka (Joanna Liszowska) zjawiła się w szpitalu, by odwiedzić wnuka, małego Zygmunta. Wieczorem miała zaś ważne plany. Jak zdradziła Rogowskiemu, wraz z Zytą, Kają i Martą miały świętować "Kwarantynki" - rocznicę ich przyjaźni, która rozpoczęła się podczas dyżurów w czasie pandemii.
"Szpital św. Anny", odc. 100. W szpitalu doszło do awarii prądu!
Zyta zjawiła się u pacjentki, która rozpoczęła kolejną turę chemioterapii. Kobieta cieszyła się, że zdrowieje, jednak doskwierała jej samotność. Orłowicz podniosła ją na duchu - sama dopiero niedawno znalazła drugą połówkę i była pewna, że pacjentce również się to uda. Kaśka odwiedziła wnuka na neonatologii, towarzyszyła jej Marta. Na bloku Kaja rozpoczęła zaś zabieg. Nagle stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. W szpitalu zapanowała ciemność.
Sabina (Katarzyna Bujakiewicz) próbowała zapanować nad chaosem na SOR-ze. Oznajmiła pielęgniarce Ewie, że przechodzą na ręczną kontrolę parametrów pacjentów. Sytuacja była skrajnie niebezpieczna. Nerwowo zrobiło się także na neonatologii, gdzie syn Majki przebywał w inkubatorze. Kaśka i Marta czekały, aż uruchomi się agregat. Mijały jednak minuty, a ten nadał się nie włączał. Majka (Anna Kurbiel) bardzo bała się o syna. Chciała pobiec na oddział, lecz powstrzymała ją pielęgniarka. Jej mama była przy maluchu.
"Szpital św. Anny". Zyta spotkała dawną mentorkę
Zyta od pielęgniarki Ewy dowiedziała się, że zasilanie padło na onkologii, części SOR-u, pediatrii i na bloku. Agregat nie zadziałał, na miejscu był już główny technik. Nagle Orłowicz ujrzała Rogowskiego oraz jego pacjentkę. Onkolożka nie wierzyła własnym oczom. Była to jej dawna mentorka, profesor Aniela Dobrowolska!
Chwilę później zjawił się główny technik. Poinformował, że szpitalny agregat nie był wcześniej serwisowany i należało do odpowietrzyć, co mogło zająć nawet 20 minut! Orłowicz poprosiła mentorkę o radę - jej pacjentka była w trakcie chemii. Dobrowolska poleciła jej utrzymać powolny przepływ leku, aby uniknąć powstania skrzepu.
"Szpital św. Anny". Sytuacja w szpitalu była napięta. Strecker obwiniał Wrońskiego!
Strecker (Piotr Cyrwus) zjawił się na SOR-ze, pytając Sabiny, jak wygląda sytuacja. Krawczyk nie mogła uwierzyć, jak do tego doszło.
- Nie mam pojęcia, ten szpital to ruina - skomentował dyrektor.
- Jacek, to w ogóle nie powinno mieć miejsca - odpowiedziała mu przejęta Sabina.
Strecker zażądał od Krystyny (Dorota Segda) dostarczenia mu dokumentów dotyczących konserwacji agregatów za czasów dyrektora Wrońskiego. Jaworska zapewniła, że Krzysztof podchodził do wspomnianej kwestii niezwykle skrupulatnie, jednak nowy dyrektor nie był tego taki pewien.
"Szpital św. Anny". Szczęśliwe zakończenie intensywnego dyżuru
Kaśka i Marta z całych sił walczyły o synka Majki. Dr Hajduk momentami wyraźnie drżała o życie wnuka. W końcu w szpitalu wróciło jednak zasilanie. W pewnej chwili sytuacja zrobiła się dramatyczna. Szczęśliwie jednak saturacja malucha zaczęła wzrastać. Wkrótce Majka mogła już zobaczyć swojego synka. Nastolatka nie ukrywała, że wcześniej była przerażona - w szpitalu zapanowały chaos i ciemność, a ona bała się najgorszego. Kaśka zaproponowała nawet, że odwoła imprezę z przyjaciółkami, by zostać z córką, jednak Maja jej na to nie pozwoliła.
Kaja podczas awarii nie mogła czekać na uruchomienie agregatu. Musiała kontynuować zabieg, działając na wyczucie. Wyjaśniła pacjentowi, że balonik wprowadzony do jego tętnicy, nie mógł zostać w niej zbyt długo, a ona nie mogła go bezpieczne wyciągnąć. Piotrowska w wyjątkowo trudnych warunkach musiała wszczepić pacjentowi stent. Choć w pewnym momencie zrobiło się niebezpiecznie, ostatecznie zabieg przebiegł pomyślnie. Gdy zasilanie wróciło, Kaja mogła przekazać żonie pacjenta, że zabieg zakończył się pomyślnie, a jego serce pracowało prawidłowo.
Po wszystkim Zyta zamieniła kilka słów z dawną mentorką. Dobrowolska wyjaśniła jej, że lubi swoje samotne życie, w ciszy i spokoju. Nie chciała, by córka zabrała ją do siebie i "zamknęła jak rybę w akwarium". Orłowicz uważała, że kobieta może w ten sposób okazywać troskę, a Dobrowolska była zaskoczona jej uwagą. Nie wiedziała, że Zyta "zrobiła się taka rodzinna". W końcu onkolożki doszły do wniosku, że jedna z nich ucieka w samotność, a druga od niej. Oba scenariusze uznały za słuszne, ale tylko wówczas, gdy wynikały z wyboru, a nie życiowej konieczności.
Nieco później Zyta dowiedziała się, że jej mentorka wyszła ze szpitala na własne życzenie, ku przerażeniu swojej córki. Zostawiła jednak dla Orłowicz wiadomość. Po przeczytaniu jej Zyta zapewniła córkę kobiety, że jej mama świetnie sobie poradzi.
"Szpital św. Anny", odc. 100. Zyta poznała przyczynę awarii. Wina była po stronie Streckera...
Po awarii Zyta spotkała na korytarzu Streckera. Zapytała go, jakim cudem agregaty nie zadziałały i głośno wyraziła nadzieję, by kryzys nie zakończył się większym nieszczęściem. Dyrektor próbował zrzucić winę na Wrońskiego, twierdził, że ten zaniedbywał serwisowania czy szkolenia. Zyty nie interesowały podobne wyjaśnienia - teraz on był dyrektorem i nic z tym nie zrobił, a bezpieczeństwo pacjentów było najważniejsze.
Nagle zjawił się główny technik. Agregat działał już sprawnie, trwała naprawa głównej linii. Mężczyzna poinformował Streckera, że jako przyczynę usterki w protokole wskazał... zaniedbanie ogólne. Okazało się, że miesiąc wcześniej dyrektor nie wpuścił ekipy serwisującej! Strecker próbował zaprzeczać, jednak technik pokazał mu jego podpis na odpowiednim dokumencie...
- Ja jestem ciekawa, co pan teraz powie - skomentowała Zyta.
"Szpital św. Anny". Przyjaciółki świętowały "Kwarantynki"
Po dyżurze pełnym wyzwań cztery przyjaciółki spotkały się w domu Kaśki, by uczcić "Kwarantynki". W rocznicę swej przyjaźni oglądały zdjęcia z czasów pandemii, nadal nie wiedziały, jak przetrwały tamten czas. Zyta opowiedziała przyjaciółkom o spotkaniu z dawną mentorką. Przyznała, iż uświadomiła sobie, że to dzięki Kaśce, Kai i Marcie, zdała sobie sprawę, że nie chce i nie musi być sama. Choć kiedyś myślała, że jej życie będzie wyglądało tak jak profesor Dobrowolskiej, dzięki przyjaźni otworzyła się na brata i ojca, poznała Pawła. Pokazała im też list, który zostawiła jej dawna mentorka.
"Przed niczym nie uciekam, wracam tam, gdzie jest mi dobrze". Ja sobie pomyślałam, że mi tu jest dobrze, tu z wami - wyznała Orłowicz, a chwilę później wszystkie otworzyły butelkę szampana.
Nowe odcinki "Szpitala św. Anny" emitowane są od poniedziałku do piątku o 16:50 w TVN. Serial można również oglądać na platformie Player.pl.
Autorka/Autor: Olga Konarzycka
Źródło zdjęcia głównego: x-news