Małgorzata Potocka zmagała się z depresją. "Zaczęłam walić łbem o ścianę"

Małgorzata Potocka
Natalisa o śmierci brata. "To była dla mnie bardzo duża trauma"
Źródło zdj. gł.: MWMEDIA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Małgorzata Potocka w szczerym wywiadzie opowiedziała o bolesnych doświadczeniach miłosnych i jednym z najtrudniejszych okresów w swoim życiu. Aktorka wróciła wspomnieniami do momentu, gdy zmagała się z depresją - "Uznałam, że dalsze życie nie ma najmniejszego sensu" - wyznała. Zdradziła także, dlaczego mimo wszystko nigdy nie przestała wierzyć w miłość.
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Małgorzata Potocka zmagała się z depresją?
  • Jak Małgorzata Potocka poradziła sobie z deprecją?
  • Co Małgorzata Potocka powiedziała na temat relacji romantycznych?
  • Ile razy Małgorzata Potocka miała złamane serce?

Małgorzata Potocka opisała swoje związki

Małgorzata Potocka nie ukrywa, że w jej życiu były wielkie uczucia, ale też bolesne rozczarowania. Jak przyznała w rozmowie z Michałem Misiorkiem, kilka razy przeżyła złamane serce, które w danym momencie wydawało się końcem świata. Dopiero z perspektywy czasu zrozumiała, że te doświadczenia były jej potrzebne.

[Miałam złamane serce] ze dwa, trzy razy - tak. Wydawało mi się wtedy, że mój świat się zawalił, a z perspektywy czasu wiem, że to było najlepsze, co mogło mnie spotkać. Los ewidentnie o mnie dbał. To nie była droga, którą powinnam iść.
- zdradziła w rozmowie z Plejadą.

Aktorka mówi wprost, że była związana z wybitnymi, utalentowanymi mężczyznami, jednak po latach dostrzegła pewien schemat. Choć relacje te były pełne emocji, często to ona dawała więcej, wspierała partnerów i dbała o ich rozwój. Jak zauważyła, miłość bywała nierówna - partnerzy ją kochali, ale często przede wszystkim skupiali się na sobie.

Byłam z wielkimi, niezwykłymi, wspaniałymi i utalentowanymi artystami. Zadbałam o ich domy, sukcesy i pozycję. Sprawiało mi to wielką satysfakcję. Po czasie, gdy nabrałam trochę dystansu, zdałam sobie jednak sprawę z tego, że żaden z nich nie nosił mnie na rękach, nie pomógł mojej karierze, nie zatroszczył się o moje szczęście. Gdy z nimi byłam, kompletnie tego nie widziałam. Nie wątpię, że to były - również z ich strony - wielkie miłości. Oni mnie kochali, ale jednak w pierwszej kolejności - byłam im potrzebna. Być może nawet nie do końca byli tego świadomi.
- opisała aktorka.

Mimo tych doświadczeń Potocka nie straciła wiary w uczucie. Podkreśla, że zwątpienie w istnienie prawdziwej miłości może być destrukcyjne. Jej zdaniem zawsze warto dawać sobie kolejne szanse i nie zamykać się na nowe relacje.

Małgorzata Potocka
Małgorzata Potocka
Źródło zdjęcia: MWMEDIA

Małgorzata Potocka zmagała się z depresją

Znacznie trudniejszym rozdziałem w życiu Małgorzaty Potockiej była depresja. Jak wyznała, jej źródłem było nawarstwienie problemów - rozstanie, brak pracy, kłopoty finansowe i poczucie utraty kontroli nad własnym życiem. Aktorka opisała momenty całkowitego załamania - dni, gdy nie miała siły wstać z łóżka i ukrywała swój stan przed córkami. Z zewnątrz starała się funkcjonować normalnie, jednak w samotności mierzyła się z ogromnym cierpieniem. Doszła nawet do punktu, w którym pojawiły się myśli rezygnacyjne.

Moja depresja wynikała z rozstania, utraty, braku pracy, braku możliwości zapłacenia za rachunki… (...) Odnosiłam porażkę za porażką, niepowodzenie za niepowodzeniem. Nic mi się nie udawało. A miałam dwie córki, wielki dom i masę obowiązków. Udawałam, że wszystko jest w porządku. Gdy zostawałam sama, zasłaniałam okna, kładłam się do łóżka, leżałam i się nie ruszałam. Gdy wracały moje córki, odnajdywałam w sobie pokłady nadludzkiej siły i wstawałam. Nie chciałam, by one zorientowały się, że jest ze mną tak źle. Choć, oczywiście, one widziały moją słabość
- wyznała.

Przełomem okazała się decyzja o sięgnięciu po pomoc specjalisty. Małgorzata Potocka podkreśla, że rozmowa z psychologiem była kluczowa i zachęca innych, by nie bali się prosić o wsparcie. W walce z depresją pomogły jej także zmiana otoczenia, wyjazd z córkami oraz aktywność fizyczna - szczególnie joga.

W końcu doszłam do momentu, kiedy zaczęłam walić łbem o ścianę. Wpadłam w dół i nie widziałam możliwości, żeby się z niego wygrzebać. Doszłam do wniosku, że chyba lepiej, jakbym zniknęła z tego świata. Uznałam, że dalsze życie nie ma najmniejszego sensu. Gdy tylko w mojej głowie pojawiły się takie myśli, natychmiast poszłam do mojego przyjaciela, psychologa Jacka Santorskiego. Powiedziałam mu, że dzieje się ze mną coś złego, że zaczynam bredzić. I wszystkich zachęcam do tego, by nie bali się mówić o swoich problemach i prosić o pomoc. Nie ma w tym nic złego. To oznaka siły, a nie słabości. (...) Uratowała mnie też joga. Zawsze byłam aktywna i uprawiałam różne sporty, ale w tamtym momencie wiedziałam, że wyjątkowo muszę zadbać o swoją sprawność fizyczną, umysłową i psychiczną
- opisała Michałowi Misiorkowi.

Dziś aktorka patrzy na tamten czas jak na zamknięty etap. Jak sama przyznaje, nauczyła się rozpoznawać pierwsze sygnały pogorszenia nastroju i reagować, zanim sytuacja wymknie się spod kontroli. A co najważniejsze - znów czuje się gotowa na miłość i życie na własnych zasadach.

Małgorzata Potocka
Małgorzata Potocka
Źródło zdjęcia: MWMEDIA

Czytaj też: Małgorzata Potocka krytykuje nauczanie Kościoła. "Jeśli dwoje ludzi chce ze sobą żyć, to powinni mieć możliwość wzięcia ślubu"

Autorka/Autor: MO