Maja Rutkowski o relacjach z uczestniczkami "Królowej przetrwania". "Miałam poczucie, że Karolina robi z siebie aktorkę" [TYLKO U NAS]
- Co Maja Rutkowski powiedziała na temat swojej kreacji na premierze "Królowej przetrwania"?
- Z kim Maja Rutkowski zaprzyjaźniła się w "Królowej przetrwania"?
- Jakie relacje łączą Maję Rutkowski i Karolinę Pajączkowską?
- Dlaczego Maja Rutkowski zagłosowała na Karolinę Pajączkowską?
Maja Rutkowski opowiedziała o swojej kreacji podczas premiery "Królowej przetrwania"
Monika Olszewska, tvn.pl: Za nami premiera 3. Sezonu "Królowej Przetrwania". Na czerwonym dywanie pojawiła się pani w bardzo oryginalnej stylizacji, która przyciągała uwagę. Skąd pomysł na taką kreację?
Maja Rutkowski: Inspiracją był projekt Konrada Bikowskiego. Kiedy weszłam do jego salonu, zakochałam się w tych projektach. To prawdziwe dzieła sztuki, inspirowane barokiem. Chciałam, żeby w stylizacji było trochę tajemnicy, trochę seksapilu i trochę sztuki. Ta sukienka z każdej strony wyglądała inaczej.
Pojawiały się nawet porównania do Wenus wyłaniającej się z fal.
Bardzo mi miło. Chciałam pokazać też kontrast, bo na co dzień chodzę raczej w dresach – prowadzę firmę, zajmuję się domem i dzieckiem. Rzadko bywam na imprezach. Ale czasem lubię się wystroić, założyć piękną sukienkę, diamenty i szpilki.
Ta stylizacja miała też jakiś osobisty wymiar?
Tak. Pół roku temu ważyłam piętnaście kilogramów więcej i miałam problemy zdrowotne. W programie mówiłam, że zawalczę o siebie i swoją formę. Udało mi się już sporo schudnąć i nadal nad tym pracuję, chcę zrzucić jeszcze 10 kilogramów. Chciałam pokazać siłę i zmianę. Chciałam pokazać, że we mnie jest dużo kontrastów – Wenus, dżungla, natura, woda, ta sukienka przedstawia dużo skrajności, a ja taka jestem – skrajna w wielu sytuacjach. Jestem wrażliwa, ale potrafię też być bardzo twarda. Mogę założyć elegancką suknię i biżuterię wartą 2,5 miliona, a jednocześnie bez problemu wziąć łopatę i wykopać okop w lesie – nawet jeśli ręce będą od tego zdarte do krwi. Skończyłam klasę o profilu wojskowym, więc takie rzeczy nie są mi obce. Jestem osobą pełną kontrastów i myślę, że jeszcze nie raz zaskoczę widzów w tej edycji programu. Czuję się dobrze zarówno w najdroższych apartamentach i hotelach na świecie, podróżując w najwyższym komforcie, jak i w sytuacjach, w których trzeba iść pieszo przez teren albo wsiąść do czołgu. Dla mnie to naprawdę nie stanowi problemu.
Na planie "Królowej przetrwania" zawiązały się jakieś przyjaźnie?
Tak, zdecydowanie. Myślę, że z kilkoma dziewczynami udało mi się nawiązać naprawdę fajne relacje.
Może pani zdradzić z kim?
Na pewno z Dominiką Serowską, Karoliną Pajączkowską i Izabelą Macudzińską. Mamy wiele tematów do rozmów i kiedy zaczynamy rozmawiać, potrafimy rozmawiać godzinami. Często rozmawiam także z Agnieszką Kotańską z poprzedniej edycji.
Jak Maja Rutkowski opisała relacje z uczestniczkami "Królowej przetrwania"?
Wspomniała pani o Karolinie Pajączkowskiej. Jak pani ocenia waszą relację?
Na początku zauważyłam, że różnimy się nieco stylami bycia. Wydawała mi się przemądrzała. Z czasem jednak zaczęłyśmy więcej rozmawiać i okazało się, że mamy wiele wspólnych zainteresowań i pasji. Myślę, że w programie jeszcze wiele się wydarzy i widzowie zobaczą różne strony naszych relacji.
Miała pani wrażenie, że jest nieszczera?
Tak, bo miałam poczucie, że Karolina robi z siebie aktorkę. Miałam momentami wrażenie, że niektóre zachowania są trochę na pokaz.
Rozmawiałyście na ten temat?
Tak, podczas programu powiedziałam Karolinie wprost: "Wydaję mi się, że jesteś naprawdę piękną i mądrą kobietą, ale przestań grać. Ty nie jesteś zmęczona tym udawaniem? Zachowujesz się tak, jakbyś wszystko robiła pod kamery". Mówiłam, że momentami jej zachowanie wygląda bardzo prowokacyjne. Wspomniałam też, że może być to potem różnie interpretowane. Podkreśliłam, że nie mówię tego, żeby ją obrazić, tylko dlatego, że zawsze mówię ludziom wprost to, co myślę.
Dlatego podczas pierwszego głosowania wybór padł na Karolinę?
Przede wszystkim zwróciłam uwagę na jej stan psychiczny w trakcie programu. Strzały odstraszające słonie bardzo źle na nią wpływały. Karolina powiedziała mi wprost, że jeśli to będzie tak dalej wyglądało, to po programie będzie musiała skorzystać z pomocy psychiatry. Tłumaczyła, że ma traumę związaną ze strzałami z czasów, gdy przebywała w Ukrainie. Było to dla mnie trochę zaskakujące, bo z jednej strony jest bardzo odważną, wysportowaną kobietą, a z drugiej strony tak silnie reagowała na dźwięki strzałów czy petard. Ja sama bywałam w różnych rejonach wojennych, również podczas wojny w Ukrainie, i nie mam z tym związanych traum, więc próbowałam to zrozumieć.
Dlatego podczas pierwszego głosowania oddałam głos właśnie na Karolinę. Z jednej strony była dla mnie silną konkurencją - jest w świetnej formie fizycznej - ale też miałam poczucie, że ta sytuacja bardzo ją obciąża psychicznie. Po głosowaniu jednak zaczęłyśmy więcej rozmawiać. Karolina pytała mnie o różne rzeczy i chciała zrozumieć, dlaczego oddałam na nią głos. Z czasem odkryłyśmy, że mamy sporo wspólnego.
Z niektórymi dziewczynami nie czułam takiego "flow", bo rozmowy często dotyczyły dla mnie dość błahych spraw, jak makijaże czy plotki. Jestem już w innym etapie życia, mam córkę w podobnym wieku i trochę inaczej patrzę na wiele rzeczy. Z Karoliną było inaczej. Rozmawiałyśmy też o jej doświadczeniach z dzieciństwa i potrzebie udowadniania swojej wartości. Powiedziałam jej wtedy, że naprawdę nie musi niczego nikomu udowadniać. Nasza relacja była więc złożona – zaczęła się od dystansu, ale z czasem zaczęłyśmy się lepiej rozumieć. Dziś, gdybym miała wskazać osobę z programu, którą zabrałabym na bezludną wyspę, prawdopodobnie byłaby to właśnie Karolina. Uważam, że jest bardzo silną osobą i do dziś dobrze czuję się w jej towarzystwie.
A co z Izą Macudzińską i Dominiką Serowską?
Z Dominiką też bardzo dobrze się od początku poczułam – pamiętam moment, kiedy leżałyśmy na hamakach i pomyślałam, że to pierwsza osoba w programie, z którą naprawdę złapałam dobry kontakt. Podobnie jest z Izą – to są dziewczyny, z którymi mam najlepszy kontakt i myślę, że te relacje jeszcze będą się rozwijać.
Autorka/Autor: Monika Olszewska