- Jak Maja Bohosiewicz podsumowała rok 2025?
- Jakie podejście do życia ma Maja Bohosiewicz?
- Ile lat ma Maja Bohosiewicz?
Maja Bohosiewicz nie lubi podsumowań roku
Maja Bohosiewicz zaskakująco podsumowała 2025 rok. Na swoim instagramowym profilu dodała 3 fotografie z morsowania. Na dwóch kadrach towarzyszy jej Sonia Bohosiewicz. Siostrom ewidentnie nie przeszkadza lodowata woda. Maja Bohosiewicz jasno dała do zrozumienia, że nie ma potrzeby tworzenia wielkich rocznych bilansów.
W opisie podkreśla, że sam fakt bycia w komplecie i "na chodzie" to już wystarczający powód do wdzięczności. Pisze o wieku, który zmienia perspektywę - 35 lat to dla niej nie "jeszcze chwila do czterdziestki", ale moment, w którym inaczej patrzy się na relacje, wybory i własne granice.
Nie mam w planach wielkich podsumowań. Bo zaraz będzie lepienie pierogów, potem rodzina, potem Sylwester, a gdzieś pomiędzy znów trzeba będzie odnowić karnet na siłownię, rytuał nadziei silniejszy niż postanowienia noworoczne. Anno Domini 2025. Jaki to był rok? Jak zwykle wystarczająco dobry, skoro jesteśmy tu, cali, żywi i w komplecie. To już naprawdę sporo- napisała Maja Bohosiewicz.
Maja Bohosiewicz postanowiła odpuścić
Najmocniejszym elementem posta jest refleksja o odpuszczaniu. Maja Bohosiewicz przyznała, że końcówka roku dała jej w kość, fizycznie i psychicznie, aż w końcu pojawiła się myśl, która zmieniła tempo: "I don’t give a fu*k anymore". Jak sama pisze, to już drugi tydzień życia w trybie mniejszego przejmowania się i ku własnemu zaskoczeniu, działa.
"Nie powiem, że był przełomowy. Każdy rok jest przełomowy, kiedy idziesz przez życie z większą wiedzą niż ta, którą miałaś jako dwudziestolatka. Zorientowałam się, że jestem już dużą dziewczynką. A 35 lat to nie jest 'jeszcze chwilka do czterdziestki', tylko realna bliskość. Taka, która coś zmienia w sposobie patrzenia" - napisała.
Wpis zahacza też o spełnione marzenie: udział w obozie Wima Hofa i doświadczenia związane z oddechem oraz lodem. Aktorka opisuje je bez patosu, za to z humorem i dystansem, podkreślając, że największą lekcją minionego roku jest dla niej oddzielenie własnej wartości od pracy i osiągnięć. Na koniec stawia prosty cel: żyć - i nie "ściskać za mocno".
Któregoś dnia, wracając do domu, byłam dojechana jak papieski sandał, a razem z tym zeszła na mnie struga świadomości w rytm piosenki: I don’t give a fu*k anymore. I pomyślałam: stara, odpuść. Najprostsza i najtrudniejsza mantra XXI wieku. I jakoś odpuściłam. To już drugi tydzień, jak I don’t give a fu*k i jakoś leci. Zdecydowanie łatwiej i lepiej niż wtedy, kiedy I do give a fu*k- napisała Maja Bohosiewicz.
Czytaj też: Czas porozmawiać o zdrowiu mężczyzn. Dlaczego profilaktyka jest tak ważna w przypadku raka prostaty i jąder?
Autorka/Autor: Monika Olszewska
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA