Dorota Chotecka wraca pamięcią do wypadku Radosława Pazury. "Zdałam wspaniały egzamin z człowieczeństwa"
- Jak doszło do wypadku z udziałem Radosława Pazury?
- Kto zginął w wypadku z udziałem Radosława Pazury?
- Jak po wypadku Radosława Pazury zachowała się jego żona Dorota Chotecka?
- Jak swoją postawę ocenia dziś Dorota Chotecka?
Wypadek samochodowy zmienił jego codzienność. Radosław Pazura przewartościował życie
W styczniu 2003 roku Radosław Pazura uczestniczył w dramatycznym wypadku samochodowym, który na zawsze odcisnął piętno na jego życiu. Podróżując wraz z aktorem Waldemarem Goszczem i muzykiem Filipem Siejką, ich auto zderzyło się czołowo z innym pojazdem. W wyniku zdarzenia Waldemar Goszcz zginął na miejscu, a Radosław Pazura został przewieziony w stanie ciężkim do szpitala.
Aktor spędził 10 dni w śpiączce farmakologicznej, a lekarze nie wykluczali, że może do końca życia pozostawać na wózku inwalidzkim. Sytuacja była dramatyczna - złamania, poważne uszkodzenia płuc i długie miesiące rehabilitacji doprowadziły do momentów, w których przyszłość gwiazdora jawiła się w bardzo ciemnych barwach.
Po wypadku groziło mi kalectwo. Lekarze nie wykluczali, że do końca życia będę na wózku inwalidzkim. Gdyby nie to, że tuż po przywiezieniu mnie do szpitala zapadła decyzja o szybkiej operacji, to dziś pewnie nie chodziłbym o własnych siłach [...] Rzeczywiście ułamki sekund decydowały o moim życiu. To mną wstrząsnęło- wyznał w rozmowie z serwisem Plejada.
Dorota Chotecka rzuciła wszystko, by stać u boku męża. Po latach jest dumna ze swojego zachowania
W obliczu tragedii to właśnie Dorota Chotecka stała się największym wsparciem dla partnera - podejmując szybkie decyzje dotyczące jego leczenia. W najnowszej rozmowie w ramach podcastu Magdy Mołek "W moim stylu", aktorka przyznała, iż nie dopuszczała myśli o najgorszym scenariuszu. Nie tylko nie opuściła ukochanego, ale stała się jego filarem - osobą, która dawała mu poczucie bezpieczeństwa, gdy on sam nie miał nad niczym kontroli.
Ja wtedy, nie ukrywam, bohatersko się zachowałam. Wtedy podjęłam świetne decyzje, byłam cały czas przy Radku, byłam jego największym przyjacielem, sprawdziłam się [...], jestem z siebie mega dumna po tych latach, jak sobie przypomnę, to sobie myślę: "jestem kimś, zdałam wspaniały egzamin z człowieczeństwa, z miłości, z empatii"- wyznała.
Aktorka podkreśliła jednak, że nie jest pewna, czy ponownie zachowałaby się dokładnie tak samo. Choć wówczas stanęła na wysokości zadania, dziś nie chce już składać podobnych deklaracji na przyszłość - bo dopiero bezpośrednie zetknięcie się z zagrożeniem życia weryfikuje wszystkie emocje.
Nie umiem ci powiedzieć, bo już wiem, że nie wiem, jak się zachowam, przysięgam, pomimo że go bardzo kocham, nie wiem, bo to jest taki moment w życiu, że nie poznajesz siebie. Wychodzą z ciebie albo najgorsze rzeczy albo najlepsze rzeczy. Nie wiesz tego [...], to jest nie do sprawdzenia, dopóki nie staniesz face to face praktycznie ze śmiercią [...]. Mam ciarki, jak o tym mówię- podsumowała.