Izabela Dąbrowska i Michalina Brzuska o zespołach teatralnych. "Każdy jest troszkę osobną planetą"
Izabela Dąbrowska i Michalina Brzuska o marzeniach pracy w teatrze
Izabela Dąbrowska i Michalina Brzuska były gościniami Małgorzaty Czop w rozmowie z cyklu "interAKCJA. Starcie pokoleń". Aktorki opowiedziały m.in. o pracy w teatrze, marzeniu o etacie i o tym, jak działają zespoły aktorskie.
Mimo zmieniającego się rynku, obecności mediów społecznościowych i zalewu komercyjnych propozycji, stały angaż w teatrze nadal pozostaje absolutnym priorytetem dla młodych adeptów sztuki aktorskiej. Michalina Brzuska podkreśla, że w etacie szuka nie tylko stabilności, ale przede wszystkim przestrzeni do bezpiecznego rozwoju.
Bardzo marzę o teatrze, o takiej grupie i społeczności. O stworzeniu zespołu, w którym można bezpiecznie eksperymentować i próbować nowych rzeczy. Jest to też stabilność i bezpieczeństwo, które mnie po prostu ciągną. Myślę, że dużo osób z mojej szkoły by się zgodziło, że etat w teatrze jest po prostu wielkim marzeniem.powiedziała Michalina Brzuska
Co zmieniło się w pracy w teatrze na przestrzeni lat?
Z perspektywy lat Izabela Dąbrowska dostrzega wyraźną różnicę w tym, jak budowano relacje w dawnych zespołach teatralnych. Mniejsza liczba alternatywnych zajęć i brak nowoczesnych technologii naturalnie zmuszały aktorów do spędzania ze sobą czasu.
Kiedyś nie było tylu możliwości pracy, więc te zespoły bardzo spajały ludzi. Krążyły legendy o tym, jak zostawało się po spektaklach i cały zespół ze sobą przebywał – nie było przecież telefonów ani samochodów. Dziś, szczególnie w takim ośrodku jak Warszawa, każdy chwyta różne możliwości, jest tyle miejsc pracy i wszystko tak przyspieszyło, że każdy staje się trochę osobną planetą pracującą na własny rachunek.mówiła Izabela Dąbrowska
Izabela Dąbrowska o młodym pokoleniu aktorów
W finałowej części starcia pokoleń aktorki poruszyły temat zacierającej się hierarchii i tradycyjnych manier wchodzenia młodego aktora do ukształtowanego zespołu.
Kiedyś były rytuały wchodzenia w zespół, trzeba było przyjść do starszego aktora, wkupić się. Dziś często od razu przechodzi się na „ty”. Nie chodzi o żądanie szacunku, ale o rodzaj zapomnianej kinderstuby. Dawna hierarchia umożliwiała młodemu aktorowi wychowywanie się w zespole. Choć do tego, co było, pewnie nie da się wrócić, to myślę, że pewne zasady warto hołubić, by być uczciwym wobec zawodu i miejsca.dodała aktorka