Piotr Głowacki i Ignacy Liss o najmroczniejszych scenach przed kamerą. "Dla ludzi spoza branży to szaleństwo" [TYLKO U NAS]
Piotr Głowacki o radości z trudnych scen
Piotr Głowacki i Ignacy Liss byli gośćmi w podcaście Małgorzaty Czop "interAKCJA. Starcie pokoleń". Aktorzy opowiedzieli o kosztach psychicznych i fizycznych ról, które tworzą.
Podczas rozmowy padło kluczowe pytanie o to, jak aktorzy radzą sobie z graniem rzeczy ostatecznych – takich jak śmierć, morderstwo czy gwałt – i jak znaleźć w sobie wolę oraz radość z wykonywania tak trudnego zadania. Piotr Głowacki zaprezentował niezwykle profesjonalne, choć dla wielu kontrowersyjne podejście. Jego zdaniem jedyną emocją, jaką twórca powinien kontrolować na planie, jest czysta radość z dobrze wykonanego rzemiosła.
Robię wszystko, żeby się cieszyć. Nawet po scenie gwałtu ostrym narzędziem – która jest przecież konieczna, żeby opowiedzieć historię i przynieść widzom jakąś wartość – na koniec powinniśmy po prostu wybuchnąć śmiechem. Powinniśmy się ucieszyć, że wyszło! W momencie, gdy pada hasło 'mamy to', wszyscy na planie powinni poczuć: wow, zajebiściepowiedział Piotr Głowacki
Ignacy Liss: "Dla Mugoli to trudne do przyjęcia"
Słowa gwiazdora wywołały natychmiastową reakcję. Siedzący obok Ignacy Liss skwitował tę teorię z uśmiechem, ale i z pełną szczerością:
- Powiem ci, że brzmisz naprawdę jak wariat. Dla Mugoli, czyli ludzi spoza branży, to może być niezwykle trudne do przyjęcia.
Starszy aktor upierał się jednak przy swoim, tłumacząc to mechanizmem obronnym. Jako przykład podał sceny płaczu – kiedy aktor zmusza się do łez, jest straumatyzowany, a najgorszym dramatem jest to, gdy ujęcie nie wyjdzie. Gdy jednak łzy popłyną naturalnie, po reżyserskim "cięciu" pojawia się duma i satysfakcja.
Młody aktor odczuwał traumę? „Było to dla mnie niemożliwe”
Choć Ignacy Liss przyznał rację starszemu koledze w kwestii satysfakcji z trudnych scen, sam szczerze wyznał, że na obecnym etapie kariery nie potrafi jeszcze tak bezwzględnie odciąć się od emocji. Wspominając swoje własne, bardzo odważne doświadczenia przed kamerą, opowiedział o ogromnych barierach psychicznych:
Dla mnie na pewnych etapach było to w tym momencie niemożliwe. Jestem bardzo daleki od czerpania przyjemności ze sceny zbiorowego seksu, przy narkotykach i tym podobnych rzeczach. Znalezienie tam przyjemności i radości z tego, że to robię, było dla mnie niezwykle trudne. Oczywiście startujesz z pomysłem, że weźmiesz w tym udział w określony sposób, ale w rzeczywistości nie zawsze się to po prostu udajedodał Ignacy Liss