- Z jaką chorobą zmaga się Hanna Bieluszko?
- Kiedy o diagnozie dowiedziała się Hanna Bieluszko?
- Jakie etapy leczenia przeszła Hanna Bieluszko?
- Jak na informację o chorobie Hanny Bieluszko zareagowali współpracownicy?
Przejmujące wyznanie Hanny Bieluszko. Kilka lat temu usłyszała tragiczną diagnozę
Na początku kwietnia 2026 roku świat internautów obiegła dramatyczna wiadomość dotycząca Hanny Bieluszko. W jednym z instagramowych postów Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie poinformowano, że aktorka walczy z poważną chorobą, a jej stan określany jest jako ciężki.
W sieci uruchomiono zbiórkę funduszy na leczenie artystki, a jej kwota docelowa to 200 tys. złotych.
Koszty leczenia i rehabilitacji są ogromne, a droga do odzyskania sił będzie długa i wymagająca. Bardzo chcemy, aby Hania do nas wróciła, do naszej codzienności, do naszego teatru, do ludzi, którzy na nią czekają- czytamy w treści wpisu.
Choć na tamten moment nie ujawniono z jaką konkretnie chorobą mierzy się aktorka, w najnowszym wywiadzie z portalem Onet, poinformowała, że otrzymała diagnozę nowotworu jelita grubego.
Jest 2023 r. Wykrywają u mnie pierwszego raka. Idę do lekarza, bo jestem bardzo osłabiona świeżo po wakacjach. Tylko tyle. Okazuje się, że mam ostrą anemię, więc lekarz wysyła mnie do swojego kolegi na SOR, ląduję w szpitalu. Szukają, aż znajdują. W kolonoskopii. Słyszę diagnozę- wyznała.
Gwiazda poddała się niezbędnej chemioterapii, jednak niedługo potem pojawiły się powikłania - sepsa.
Operują i wypuszczają do domu, a po miesiącu wracam do pracy. Jest fajnie. Chodzę do kontroli, jestem zdrowa. Do czasu. Po dwóch latach na kolejnej kontroli słyszę: nawrót. Gorzej, bo że z przerzutami do węzłów chłonnych. Mam kolejną operację, a później chemię. Pierwszą znoszę wspaniale, następne gorzej [...] Wiję się z bólu, zabiera mnie pogotowie, i znowu ląduję na bloku operacyjnym. Okazuje się, że w środku mam jakiś gnój, że poprzednia operacja nie została przeprowadzona jak należy [...] Byłam bardzo blisko najgorszego- dodała.
Hanna Bieluszko otwarcie mówiła o zmaganiach z chorobą. Przyrzekła sobie jedno
W dalszej części rozmowy, Hanna Bieluszko ujawniła, że informacją o swojej chorobie podzieliła się także w środowisku artystycznym. Dzieląc się diagnozą, liczyła na empatię i naturalną reakcję rozmówców. Zamiast tego często spotykała się z niezręczną ciszą, zmieszaniem albo próbą zmiany tematu.
Kiedy w eleganckim towarzystwie zaczynałam mówić o moim raku, czułam, jakbym zrobiła coś niestosownego. Taki bąk puszczony między kulturalnymi ludźmi, którzy zupełnie nie wiedzą, jak się zachować: skomentować czy lepiej udawać, że się nie usłyszało. Rak to jedno, ale rak jelita grubego... Bo ja mam raka jelita grubego, proszę państwa. A przecież "damy" nie tylko nie puszczają bąków, ani nawet mają jelita, zwłaszcza grubego- wyjawiła.
Wiedząc, że przyszłość jest niepewna, aktorka zaczęła otwarcie mówić o konieczności długiego leczenia. Nie chciała sprawiać kłopotu przełożonym, a już na pewno nie wyobrażała sobie odejścia na wielkiej scenie.
A tłumaczyłam za każdym razem wyraźnie: mam raka, konieczne będą zastępstwa, ponieważ muszę się leczyć. Tak naprawdę coraz częściej mówiłam o chorobie ze względów praktycznych. [...] Nie chcę umrzeć na scenie. Bo nie chcę. Tego jestem pewna- podsumowała.
CZYTAJ TEŻ: Anita ze "ŚOPW" zdradziła nowe wyniki męża. Zaapelowała o wsparcie zbiórki. "Pomóżcie mu wygrać"