Barbara Wypych ujawnia najdziwniejszą rolę. W wieku dwudziestu kilku lat zagrała... staruszkę! [TYLKO U NAS]
Barbara Wypych o roli 80-latki. "Jesteśmy w stanie zagrać rzeczy niemożliwe"
Gabriela Muskała i Barbara Wypych były gościniami Małgorzaty Czop w rozmowie z cyklu "interAKCJA. Starcie pokoleń". Aktorki po wywiadzie wzięły udział w "pytaniach od czapy" i odpowiedziały na pytania, które wylosowały.
Zapytana o jedną scenę, z której chciałaby zostać zapamiętana, Barbara Wypych bez wahania wskazała na wyzwanie charakteryzacyjne i aktorskie w popularnej produkcji historycznej.
- Pierwsze, co mi przyszło do głowy, to serial „Stulecie Winnych” i ostatni sezon, kiedy miałam możliwość zagrania postaci, która miała chyba wtedy blisko 80 lat. I jest to dowód na to, że ten zawód jest tak piękny, że możemy użyć swojej wyobraźni i w wieku dwudziestu kilku lat wcielić się w postać, która ma blisko 80. - powiedziała Wypych.
Swoją anegdotą podzieliła się też Gabriela Muskała, wspomina pracę u Marka Koterskiego, gdzie wraz z dojrzałą obsadą musiała wcielić się w dzieci.
Żaden lekarz, prawnik, pani w sklepie – nikt nie może bezkarnie być ciągle dzieckiem, a nam jeszcze za to płacą. To jest coś pięknegododała Muskała
Żenujące castingi i upokarzające propozycje. Muskała wyszła z kwitkiem
Pytane o najtrudniejsze doświadczenia branżowe, aktorki przyznały, że największym upokorzeniem są role bez żadnego potencjału lub traktowanie ich powierzchownie. Gabriela Muskała wspomina sytuację po narodzinach dziecka, gdy jako młoda aktorka żyjąca „od pierwszego do pierwszego” poszła na przesłuchanie do reklamy.
Dostałam ten tekst i on był tak żenujący, to było tak strasznie głupie... Posiedziałam, posiedziałam i mówię: nie dam rady. Poczucie żenady było tak straszne, że wolałam już zagryźć zęby i nie jeść przez parę dni, niż walczyć o coś tak upokarzającego dla pieniędzywyznała Gabriela Muskała
Z kolei Barbara Wypych opowiedziała o frustrującym castingu, na który przygotowała cztery różne postacie, po czym na miejscu zmuszono ją do improwizacji bez żadnego kontekstu i z partnerem bez doświadczenia aktorskiego.
Dostałam opis, że mam przygotować wszystkie cztery postacie i pomyśleć, jak je zróżnicować. Po czym przychodzę na casting i dostaję informację, że nie będziemy robić tej sceny, tylko że będziemy improwizować. I okazało się, że mam grać z człowiekiem, który nie jest aktorem. Na pytanie o relację usłyszałam: „Nie ma relacji, chcę zobaczyć wasz temperament”. Miałam uczucie, że poświęciłam bardzo dużo czasu, a ten casting był totalnym niewypałem. Wyszłam z uczuciem niesmaku.powiedziała Wypych
Gabriela Muskała zrezygnowała z projektu. "Żadna siła by mnie nie zatrzymała"
Zapytane o to, czy kiedykolwiek zdecydowały się przerwać pracę nad produkcją, obie aktorki przyznały, że na planie filmowym jest to niemal niemożliwe ze względu na umowy. Muskała miała jednak taką sytuację w teatrze, gdy wizja reżysera okazała się dla niej zupełnie niezrozumiała.
Przez pierwszy miesiąc próbowałam się przekonać, wejść w to, ale ciągle odbijałam się od ściany. Nikt w moich wątpliwościach nie dał mi odpowiedzi. Poszłam do dyrektora i powiedziałam – bez względu na konsekwencje – że nie ma siły, która by mnie przy tym projekcie zatrzymała. Byłam tak zdeterminowana, że spotkałam się z pełnym zrozumieniempowiedziała Muskała