- Jak początki swojej kariery aktorskiej wspomina Cezary Pazura?
- Co o młodym pokoleniu aktorów sądzi Cezary Pazura?
Cezary Pazura ocenił swoją karierę aktorską. "Cały czas to jest cud"
Cezary Pazura dał się poznać szerszej publiczności w 1986 roku, kiedy zadebiutował rolą druha Pumy w filmie "Czarne stopy". Na przełomie lat zagrał w wielu cenionych produkcjach, które ugruntowały jego ogólnopolską pozycję, m.in. "Kiler", "Psy", "Sztos", "Ajlawju" czy "Chłopaki nie płaczą".
Mimo szeregu sukcesów aktor podchodzi do nich z dużą pokorą. Sam określa się mianem odtworzyciela, któremu od początku drogi zawodowej towarzyszyło poczucie wyjątkowego szczęścia. Jego rolą było tchnąć życie postaci wymyślonych przez scenarzystów i reżyserów.
Cały czas to jest cud. Już na początku mojej kariery zawodowej cuda się działy, bo co film, to hit, co film, to wydarzenie. A to nie ja to robiłem, ja tylko tam grałem. Ja nie wymyślałem tego filmu, ja go nie reżyserowałem, ja go nie produkowałem. To nie był mój pomysł, to nie była moja idea. Ja ją tylko odtwarzałem, dlatego ja nigdy się nie miałem za artystę. Ja miałem się za odtworzyciela- wyznał w rozmowie z serwisem Wirtualna Polska.
Cezary Pazura krytycznie o młodym pokoleniu aktorów. "Pyta gdzie jego przyczepa, gdzie kawa"
W dalszej części rozmowy 63-latek zwrócił uwagę na młode pokolenie aktorów, którzy swoim zachowaniem odbiegają od jego pierwszych kroków na ekranie. Obserwując ich drogę zawodową, dostrzega się wyraźną zmianę priorytetów - dziś początkujących twórców częściej interesują warunki pracy niż sama sztuka.
Młody aktor, jak już dostaje rolę, to przychodzi na plan, pyta gdzie jego przyczepa, gdzie kawa, ma już ustaloną stawkę. Dopiero ostatnim pytaniem młodego aktora jest: "A co ja mam zrobić?"- podsumował.
Autorka/Autor: Aleksandra Piwowarczyk
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA