Bartek Kasprzykowski i Michał Sikorski o granicach w aktorstwie i graniu wbrew własnym poglądom. "Przecież to nie jesteś ty" [TYLKO U NAS]

Bartek Kasprzykowski
Bartek Kasprzykowski i Michał Sikorski o granicach w aktorstwie
Źródło zdj. gł.: crab
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Gdzie kończy się prywatny światopogląd aktora, a zaczyna jego praca? Czy artysta ma prawo cenzurować postać, którą gra, w imię własnych wartości? W kolejnej odsłonie cyklu "interAKCJA. Starcie pokoleń" Bartek Kasprzykowski i Michał Sikorski zmierzyli się z pytaniem o to, czy istnieją granice, których dla roli nigdy by nie przekroczyli. Ich odpowiedzi rzucają zupełnie nowe światło na współczesne podejście do rzemiosła aktorskiego.
Kluczowe fakty:
  • Czy Bartek Kasprzykowski odmówił jakiejś roli?
  • Czy aktor musi utożsamić się postacią?
  • Czy Bartek Kasprzykowski zagrałby w polskim "Brokeback Mountain"?

Czy Bartek Kasprzykowski odmówił jakiejś roli?

Bartłomiej Kasprzykowski i Michał Sikorski byli gośćmi "interAKCJA. Starcie pokoleń". Aktorzy opowiedzieli o swoim doświadczeniu związanym z pracą w tym zawodzie. Czy istnieją role, których nigdy by nie zagrali?

Kasprzykowski przyznał, że na początku drogi zawodowej zdarzyło mu się odmówić propozycji roli. Z perspektywy czasu uważa, że to nie było do końca dobre posunięcie.

Klatka kluczowa
Bartek Kasprzykowski i Michał Sikorski
Źródło zdjęcia: crab
Ja raz odmówiłem roli i to była głupota po prostu. Ja jeszcze byłem dość młody i wydawało mi się, że Bóg wie co mogę i jaki jestem niesamowity. Miałem taki moment, krótki na szczęście.

Aktor dodał, że poza tamtym incydentem nie miał w swojej karierze propozycji, z których musiałby rezygnować z powodów moralnych. Z kolei Michał Sikorski podkreślał, że choć potrafi sobie wyobrazić sytuację, w której odmawia udziału w projekcie, bo dana historia go nie interesuje lub uważa ją za niepotrzebną, to decyzje te podejmuje każdorazowo na poziomie analizy scenariusza, a nie sztywnych, z góry założonych barier.

Czy aktor musi utożsamić się postacią?

Najwięcej emocji wzbudził jednak temat aktorów, którzy próbują dostosowywać zachowania swoich postaci do własnego, prywatnego kompasu moralnego. Kasprzykowski nie ukrywał, że takie zjawisko mocno go irytuje i jest we współczesnym kinie oraz teatrze coraz częstsze.

Spotkałem się z takimi sytuacjami, gdzie zawodowy aktor mówi mi, że on tego nie powie w tej roli, bo on jest przeciwko temu. I to jest ostatnio bardzo częste. To jest coś, czego nie jestem w stanie zrozumieć. No jak? Przecież to nie jesteś ty, do cholery! To jest inna historia, element jakiejś historii.
powiedział Kasprzykowski

Aktor podał bardzo obrazowy przykład absurdalności takiego myślenia:

- Ja nie klepnę tej aktorki teraz w tyłek, bo ja bym tego nie zrobił'. No tak, ale ty grasz seksistowskiego drania, który po prostu robi taką rzecz. I dlatego widz będzie go potępiał. Ty nie musisz, ty masz to tylko zagrać, opowiedzieć historię.

Zdaniem Kasprzykowskiego prawdziwym sensem tego zawodu jest właśnie wchodzenie w buty ludzi o skrajnie odmiennej wrażliwości. Za fascynujące uważa sytuacje, w których aktor o prawicowych poglądach gra zdeklarowanego lewicowca i odwrotnie, co sam miał okazję wielokrotnie praktykować z kolegami z planu.

Czy Bartek Kasprzykowski zagrałby w polskim "Brokeback Mountain"?

Jak daleko sięga ta elastyczność? Bartek Kasprzykowski przytoczył anegdotę o telefonie, który otrzymał jakiś czas temu. Podejrzewa, że mogła to być dziennikarska prowokacja lub radiowy wkręt, ale jego odpowiedź była całkowicie poważna.

Rozmówca zapytał go wówczas, czy przyjąłby rolę w polskiej wersji kultowego filmu Brokeback Mountain i czy nie miałby problemu z zagraniem intymnych, fizycznych scen miłości między dwoma mężczyznami.

Powiedziałem: absolutnie tak, całkowicie. Jeżeli to by było na tym poziomie, to tak. Jeżeli ten facet kocha tamtego faceta, i ja gram tego faceta, który kocha tamtego faceta, to nie mam z tym problemu. No bo to tak jest. Czego bym nie zrobił? Przecież to nie ja
Autorka/Autor: Małgorzata Czop