Joanna Balasz o coming oucie i cenie, jaką zapłaciła. "Powiedziałam raz i mam święty spokój"
Joanna Balasz o granicy między tym, co publiczne a prywatne
Joanna Balasz i Kacper Kuszewski byli gośćmi Małgorzaty Czop w rozmowie z cyklu "interAKCJA. Starcie pokoleń". Aktorzy opowiedzieli o tym, jak zmienił się rynek medialny na przestrzeni lat. Kuszewski podkreślił, że wchodził do świata, w którym dopiero powstawały tabloidy i paparazzi. Balasz rozpoczynała pracę w rzeczywistości social mediów.
Dziś obecność w przestrzeni publicznej wymaga stałego balansowania między życiem osobistym a budowaniem wizerunku. Joanna Bałasz przyznała, że nie ma konkretnego sposobu na zachowanie tej równowagi. Jednocześnie zauważyła, że jej aktywność w mediach społecznościowych i otwartość na temat związku z kobietą spotkały się z ogromnym zainteresowaniem.
Nie oszukujmy się, połowa Polski nie kojarzyła mnie z serialu tylko dlatego, że mam żonę, a nie męża. To się klikało świetnie
Dlaczego zdecydowała się na coming out?
Decyzja o jasnym postawieniu sprawy w mediach była dla aktorki krokiem, który miał uciąć uporczywe spekulacje i pytania dziennikarzy. Aktorka podkreśliła, że nigdy nie ukrywała swojego życia, jednak nie była wychowana w kulturze obnoszenia się prywatnością w sieci.
Ja nigdy nie żyłam w ukryciu. Tylko ja nigdy nie byłam tak wychowana, że ja chciałam swoje życie prywatne pokazywać w internecie. (...) Powiedziałam raz, będę mieć spokój i dokładnie tak jest. Powiedziałam raz i mam święty spokójdodała aktorka
Konsekwencje zawodowe i stosunek do hejtu
Otwartość w życiu prywatnym w ówczesnych realiach politycznych wiązała się z konkretnymi kosztami na ścieżce zawodowej. Aktorka otwarcie przyznała, że poniosła tego konsekwencje.
Myślę, że przez jakiś czas, ale to może moje domysły są, że na pewno wtedy dla stacji TVP nie byłam atrakcyjna zawodowo, nie oszukujmy się, w tamtych rządach. (...) każda stacja boi się pewnych kontrowersji
Zupełnie inaczej Balasz podchodzi do zjawiska internetowego hejtu, uznając, że anonimowe wpisy w sieci nie mają dla niej żadnego znaczenia: "Hejt mnie nigdy jakby nie dotyczył. Ja uważam, że mnie nigdy w życiu nikt nie shejtował".