Gabriela Muskała nagle usłyszała, że ma się rozebrać. "Po raz pierwszy wpadłam w panikę" [TYLKO U NAS]
Gabriela Muskała o nagłej zmianie decyzji na planie. "Wpadłam w panikę"
Gabriela Muskała nie ukrywa, że aby zagrać odważną scenę przed kamerą, potrzebuje odpowiedniego nastawienia emocjonalnego i czasu na zaakceptowanie wizji reżysera. Sytuacja, w której ustalone wcześniej zasady zostały nagle złamane, doprowadziła ją do skrajnej reakcji.
Pamiętam historię z jednego z planów filmowych. Na początku reżyser powiedział mi: „Chciałbym, żeby aktor w tej scenie zdarł z ciebie bluzkę i żebyś została nago”. Moja pierwsza myśl to było ciche przerażenie, ale szybko opanowałam emocje i odpowiedziałam: „Dobrze, przygotuję się do tego”. Niedługo potem poinformowano mnie jednak, że zmienili zdanie i zrezygnowali z tego pomysłu. Aż przyszedł dzień zdjęciowy i dokładnie w momencie, gdy mieliśmy kręcić tę scenę, nagle usłyszałam: „Wiesz co? Jednak będziesz się rozbierać"
Aktorka nie była w stanie ukryć emocji.
Nie byłam gotowa, bo do wszystkiego muszę się najpierw nastawić psychicznie. Jestem w stanie zgodzić się na największy hardkor, o ile ktoś mnie do tego przekona i da mi czas, żebym się z tą myślą oswoiła. Wtedy po raz pierwszy i jedyny w życiu wpadłam w prawdziwą panikę.
Sytuację na planie udało się uratować dzięki rozmowie na bok i daniu artystce przestrzeni na oswojenie się z nową sytuacją.
Konfrontacja z profesorem na 4. roku studiów. "Widz patrzy na nagą aktorkę"
To nie jedyna trudna sytuacja związana z nagością w karierze gwiazdy. Muskała wspomina również swoje pierwsze doświadczenia ze szkoły teatralnej, gdzie jako studentka musiała zmierzyć się z naciskami ze strony wykładowców.
- Pamiętam jedno z moich pierwszych tego typu doświadczeń. To było jeszcze w teatrze, kiedy studiowałam na czwartym roku. Grałam wtedy w spektaklu — nie będę podawać tytułu, żeby nie zdradzać, o kogo chodzi — gdzie jeden z moich profesorów reżyserował przedstawienie, a drugi był moim partnerem na scenie. Reżyser wymyślił sobie, że w kluczowym, przełomowym momencie mam się rozebrać. Problem w tym, że ja w ogóle nie widziałam w tym gestie jakiegokolwiek sensu.
Choć dopiero zaczynała drogę w zawodzie, zdobyła się na odwagę i zaproponowała kompromis, wyznaczając jasne granice.
Powiedziałam wtedy: „Jak pan reżyser sobie to wyobraża? Przede mną jest pierwszy rząd widzów, a ja mam się rozbierać na stole. W tym momencie nikt już nie słucha treści sztuki, wszyscy patrzą tylko na nagą aktorkę”. Zaproponowałam kompromis: zdejmuję bluzkę i spódnicę, ale zostaję w koszulce i bieliznie. To wciąż był czytelny symbol nagości, ale bez dosłownego pokazywania wszystkiego. I to udało mi się wtedy wywalczyć.