Kto gra Martę Galicę w "Szpitalu św. Anny"?
Martę Galicę w serialu "Szpital św. Anny" gra Klaudia Koścista. Losy niepokornej góralki możemy śledzić od 1. sezonu. Jest ratowniczką medyczną. Tworzy związek z Tomkiem Jaworskim, lekarzem, który jeździ razem z nią w karetce.
Kim jest Marta Galica ze "Szpitala św. Anny"?
Marta Galica ma w sobie uważność i empatię, które nie są wyuczoną pozą, tylko naturalnym odruchem. Słucha więcej, niż mówi, a kiedy już zabiera głos, robi to celnie i z wyczuciem. Marta nie ucieka od trudnych emocji - potrafi je unieść, oswoić i nadać im sens, nawet wtedy, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli. Nie poddaje się w walce o rzeczy ważne. Robi wszystko, by dobro zwyciężyło. Nie ma dla niej rzeczy niemożliwych.
To bohaterka codzienności: odpowiedzialna, ludzka, prawdziwa. W pracy kieruje się sercem, ale nie traci rozsądku. W relacjach - nie gra, nie udaje, nie przyspiesza tego, co musi dojrzeć. Jej siłą jest autentyczność i wewnętrzny spokój, który udziela się innym. Jest oddaną przyjaciółką, wierną kompanką i świetną ratowniczką, która pomaga pacjentom nie tylko w kwestiach medycznych, ale i służy dobrą radą oraz duchowym wsparciem, kiedy tego potrzebują.
Marta Galica - zakochana bez pamięci, oddana sprawie i nękana przez stalkera. Z czym musi się mierzyć waleczna góralka?
Martę Galicę poznajemy w dość smutnych okolicznościach. Marząca o byciu lekarką ratowniczka medyczna ponownie nie dostała się na medycynę. Szybko okazało się jednak, że wszystko w jej życiu dzieje się po coś. Tym "czymś", przez co zabrakło Galicy dwóch punktów do upragnionych studiów, okazał się... przystojny lekarz, który właśnie zarysował jej auto i co więcej - dołączył do jej zespołu, więc od tamtej chwili musieli ze sobą pracować.
Charyzmatyczna lekarka szybko zawróciła w głowie przystojnemu lekarzowi. A i on wpadł jej w oko, choć długo sama przed sobą udawała, że jest odporna na jego urok osobisty. I kiedy w końcu przyznała się w sercu, że ten ścisk w żołądku to "motylki", a nie niestrawność po szybkim obiedzie w szpitalnym barku, dała szansę temu uczuciu. Wystroiła się na randkę. Założyła najlepszą sukienkę. Usta pociągnęła czerwoną szminką. Jak na skrzydłach pobiegła do ukochanego, ale w drzwiach... stanęła inna kobieta.
Zdruzgotana Marta już przekreśliła Tomka, uznając go za nielojalnego babiarza, który gra na kilka frontów. Finalnie okazało się, że Tomek nie jest żadnym lowelasem, a w jego domu nie mieszkają długonogie blondynki. Marta po prostu pomyliła piętra i drzwi otworzyła sąsiadka Tomka. Ale to nieporozumienie pociągnęło za sobą sznur kolejnych nieporozumień.
Nieoczekiwanie w ich życiu zjawiła się była dziewczyna Tomka. I była jak ta dziewczyna, "o którą masz się nie martwić". Piękna, ambitna, uwielbiana przez jego matkę, która pchała ją w ramiona syna, jednocześnie dając do zrozumienia Marcie, że jest zbyt "prosta", by zostać jej synową.
Marta nie chciała rywalizować z eksdziewczyną i kiedy zobaczyła, że między nimi jeszcze nie wszystko skończone, a Tomek się waha - postanowiła odejść. Dopiero jej brak uświadomił Tomkowi, jak wiele dla niego znaczy. Ale... wtedy zjawił się były narzeczony Marty - Piotrek. Ratowniczka uratowała mu życie, a następnie zaopiekowała się nim i zaoferowała nocleg na czas rehabilitacji, żeby nie musiał dojeżdżać do Krakowa albo tułać się po hotelach.
Piotrek i Tomek rozpoczęli walkę - ze sobą nawzajem o serce Marty. A ona, choć serce wyrywało się w stronę Tomka, bała się, że znów zostanie skrzywdzona. Nie wiedziała, czy może mu zaufać. Na szczęście miłość okazała się silniejsza niż wątpliwości. Finalnie los złączył Martę i Tomka ponownie. A i Krystyna Jaworska spojrzała na przyszłą synową przychylniej, odkąd obie zostały uprowadzone i tylko zimna krew ratowniczki pozwoliła im wyjść bez szwanku z historii z porywaczem.
Sielanka nie potrwała zbyt długo. Szybko okazało się, że za dramatem rodziców Marty, którzy kilka lat wcześniej zaufali biznesmenowi i stracili przez to dorobek życia, stoi... ojczym Tomka. To właśnie on ich okradł i odsiadywał za to wyrok w więzieniu. Jaworski nie odwrócił się od niego, a jego relacja z nim stała się przyczyną sporów.
Choć w życiu prywatnym w końcu zaczęło się układać, cień na spokój i szczęście Marty Galicy wciąż rzucają anonimowe telefony i wiadomości. Kiedy filmik z jednej z interwencji obiegł sieć, Marta zaczęła dostawać dziwne wiadomości. Nie dziwiła im się - w końcu na oczach nieodpowiedzialnego kierowcy i ojca roztrzaskała fotelik samochodowy, tak zwany "antymandat" i szybko stała się bohaterką internetu. Była przekonana, że wiadomości wysyła mężczyzna, którego zachowanie skrytykowała.
Szybko okazało się jednak, że to nie on stał za anonimowymi pogróżkami. Policja załamywała ręce, a autor stalkingu pozostawał nieuchwytny.
Na chwilę jednak zapomniała o wszystkim, co złe w jej życiu, bo Tomek zapewnił ją, że chcę spędzić z nią resztę życia, oświadczając się jej w karetce. Ratowniczka powiedziała "tak" i... niedługo później postanowiła wyjechać na weekend z przyjaciółkami, by trochę odpocząć, poświętować i zrelaksować się w miłym gronie.
Kiedy narzeczony próbował się do niej dodzwonić, oddaliła się, by poszukać lepszego zasięgu i zamienić z nim kilka słów na osobności. To właśnie wtedy ktoś ją zaatakował i... ślad po niej zaginął.
Czy Marta się odnajdzie? A jeśli tak, to czy wróci cała i zdrowa?
Trzeci sezon "Szpitala św. Anny" już wiosną w TVN!
Autorka/Autor: GA
Źródło zdjęcia głównego: TVN