Weronika Ciechowska o relacji z Małgorzatą Potocką, żałobie po śmierci taty i życiu w USA. "Często ukrywałam, kim są moi rodzice" [WYWIAD]
Choć nosi nazwisko jednego z najwybitniejszych muzyków w historii polskiej muzyki, od lat konsekwentnie idzie własną drogą. Weronika Ciechowska od kilkunastu lat mieszka w Stanach Zjednoczonych, gdzie stworzyła własną rodzinę i życie z dala od blasku reflektorów.
W szczerej rozmowie wraca jednak do wspomnień z dzieciństwa, opowiada o relacji z rodzicami, o tym, jak przeżyła śmierć ojca, gdy była jeszcze bardzo młoda, oraz o tym, czego nauczyła ją mama. Nie brakuje również opowieści o mężu, macierzyństwie i codzienności za oceanem.
Weronika Ciechowska o dzieciństwie i rozstaniu rodziców: "Dom był jakby w gruzach"
Weronika Ciechowska wspomina swoje wczesne dzieciństwo jako czas pełen ciepła, spokoju i rodzinnego szczęścia. Choć rozstanie rodziców było dla niej trudnym doświadczeniem i na pewien czas zachwiało poczuciem bezpieczeństwa.
- Moi rodzice się rozstali, jak miałam sześć lat. I pamiętam to jak dziś [...] dom był jakby w gruzach. Nie na zewnątrz, tylko w środku. Były pobite lustra, szyby. Porozlewane flakony z perfumami. [...] Moja mama dowiedziała się, że mój tata ją zdradził. Rozstali się i wpadła w szał - wyznała Weronika Ciechowska.
Jak sama wspomina, minęło kilka miesięcy zanim rodzice poukładali swoje relacje na nowo. Dzięki temu w życiu Weroniki ponownie zagościł spokój, a ona sama mogła dorastać w atmosferze wzajemnego szacunku i troski obojga rodziców.
- Było to dla mnie bardzo ciężkie, ponieważ dla dziecka, które ma sześć lat, niewidzenie się z najbliższym ojcem, z którym byłam bardzo blisko zawsze, było trudne. Nie widziałam go bodajże dwa miesiące. To było jak cała wieczność. Moja mama była potwornie zraniona. Notabene wzięła wszystkie rzeczy mojego taty, łącznie z jego laptopem. Wrzuciła go z impetem do Wisły. Ja oczywiście teraz, jako dorosła kobieta, to rozumiem, jak bardzo była wściekła i zraniona. I nie dziwi mnie to. Aczkolwiek wiem, że musiało też ją bardzo dużo kosztować nerwów to, żeby zgodzić się na to, żebym ja znowu się widziała z tatą. Więc pewnie byłam też taką kartą przetargową, dlatego nie widziałam go dwa miesiące - wyznała.
Ale nie było mu, mi się wydaje, łatwo. Myślę, że też oczywiście zrobił mojej mamie świństwo, ale związał się z moją nianią, z osobą, którą ja bardzo dobrze znałam. Myślę, że to było łatwiejsze dla mnie z tego względu, że byłam blisko z Anną. Ona była dla mnie ważną osobą, bo się mną opiekowała- dodała Weronika Ciechowska.
Weronika Ciechowska poruszająco o śmierci Grzegorza Ciechowskiego: "Nie dawałam sobie przeżyć tej żałoby"
Weronika Ciechowska w rozmowie z Aleksandrą Czajkowską wspomniała o dniu, w którym dowiedziała się, że jej tato - Grzegorz Ciechowski zmarł.
- To był dla mnie... To był szok przede wszystkim. Nikt nie wierzył, że to się wydarzyło w ogóle. [...] Byliśmy wtedy w Chotomowie, gdzie mój tata wynajął dom.[...] Tata był już parę dni w szpitalu i miał operację, która się powiodła, więc poszliśmy spać spokojnie. Ja poszłam spać spokojnie, Anna nie poszła jeszcze spać, no bo wiadomo, że czekała na to, jak tata się wybudzi, ale oni powiedzieli, że rano go obudzą. No i niestety przed wybudzeniem nastąpił rozległy zawał, więc tata się po prostu nigdy nie obudził i rano dostałam informację, że zmarł. [...] W ogóle nie chciałam w to wierzyć. Trzeba było powiedzieć o tym babci, która była z nami, bo to było zaraz przed świętami, zaraz przed Wigilią i usłyszałam tylko jej krzyk. Nie wyobrażam sobie usłyszeć takich wiadomości jako matka. Więc to był straszny szok. Ja tego samego dnia pojechałam do naszych bardzo bliskich znajomych, którzy mnie nafaszerowali jakimiś tabletkami uspokajającymi, żebym te parę dni jakoś wytrwała. I oczywiście pojechałam od razu do stajni, gdzie wszyscy rzucili się na mnie, mi na szyję, a ja byłam tak otumaniona, że ja nawet nie byłam w stanie płakać. W ogóle nie przyjmowałam tej wiadomości chyba do siebie. [...] Potem był pogrzeb. Przyjechała cała moja klasa. Było potwornie zimno. [...] Cały czas próbowałam mieć dobrą minę do złej gry. Czułam się trochę jak ta osoba, która wszystkich pociesza wokół. I nie dawałam sobie przeżyć tej żałoby. Więc to odrzucałam parę lat. Wiadomo, że na pogrzebie płakałam, ale tak naprawdę dałam sobie to przeżyć, myślę że jak miałam tak osiemnaście lat? - wyznała Weronika Ciechowska.
Weronika Ciechowska przyznała również, że od dziecka miała świadomość, że wychowuje się w wyjątkowym domu.
– Już od najmłodszych lat mój dom był domem artystycznym. Zawsze się coś działo. [...] Często ukrywałam to, kim są moi rodzice, bo nie chciałam być lubiana ze względu na nich – wyznała.
Choć występowała w programach telewizyjnych i teledyskach, a także śpiewała, nie zdecydowała się pójść zawodową drogą rodziców.
– Wiem, że mogłam coś takiego zrobić, ale moje życie się potoczyło w bardzo niespodziewany sposób. Może przez to, że byłam tak bliska temu środowisku mediów i przez to, że moja mama jest aktorką. Mój ojciec był znanym muzykiem. [...] To było dla mnie normalne i to nie było dla mnie aż tak ekscytujące. Dla mnie było ekscytujące coś, czego moi rodzice nigdy by nie byli w stanie się nauczyć albo zrobić – tłumaczyła.
Weronika Ciechowska o rozwodzie i życiu w Stanach Zjednoczonych
Po studiach na SGGW Weronika Ciechowska wyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie zakochała się i postanowiła zostać na stałe. Z Polski sprowadziła nawet ukochanego konia Pita, którego dostała od Grzegorza Ciechowskiego na 12. urodziny i który jest z nią do dziś.
– Wszyscy mówili, że oszalałam, ale moja siostra Matylda powiedziała: "Zrób to, pomogę ci". Więc bardzo mnie wsparła w tej decyzji – wspomina.
Przez pierwsze lata sama finansowała swoje życie, pracując m.in. w agencji modelek, restauracji i jako instruktorka jazdy konnej. Życie w Stanach Zjednoczonych bez bliskich osób było dla niej przyspieszonym kursem dorosłości. Jak sama podkreśliła, na swojej drodze spotkała wielu życzliwych ludzi, którzy wyciągnęli do niej pomocną dłoń. Jest przekonana, że to właśnie tata czuwał nad nią i stawiał na jej drodze odpowiednie osoby.
- Zawsze jak mi się coś fajnego dzieje w życiu, to jestem pewna, że to jest po prostu mój tata, który nade mną czuwa. To po prostu na 100%. Czuję to, bo to jest niemożliwe, żeby mieć cały czas tyle szczęścia w życiu - powiedziała.
Weronika Ciechowska niedługo później poznała swojego pierwszego męża. W "Jacy rodzice, takie dzieci?" 2 po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o pierwszym małżeństwie.
- Ten związek nie wyszedł, bo ja byłam osobą, która bardzo dużo była w stanie wybaczyć i przetrwać. I niestety to był związek, który opierał się w dużej mierze na przemocy psychicznej. [...] To się nazywa po angielsku breadcrumbing, czyli to polega na tym, że ktoś ci daje takie okruchy miłości, którymi ty żywisz się. Daje ci to taką iluzję tego, że jednak ta osoba cię kocha, dba o ciebie. Bo co jakiś czas ci daje ten taki zastrzyk, który cię utrzymuje. Ale tak naprawdę cały czas traktuje cię źle - dodała.
Jeszcze w trakcie trwania pierwszego małżeństwa Weronika poznała swojego przyszłego drugiego męża, który był jej kolegą z pracy. Uczucie między nimi narodziło się kiedy już oboje byli singlami. Dziś są szczęśliwym małżeństwem i wychowują dwóch synów.
Weronika Ciechowska o relacji z Małgorzatą Potocką i utraconym kontakcie z rodzeństwem
W dalszej części rozmowy Weronika Ciechowska opowiedziała o relacji z mamą, która dojrzewała razem z nimi.
- Moja mama bardzo dużo podróżowała, cały czas pracowała gdzieś, bo jeśli grasz w filmach albo produkujesz, to nie ma cię w domu. Powiem ci szczerze, że z tego dzieciństwa-dzieciństwa, to mało jej pamiętam. Spędzałam czas z tatą i miałam nianie. W domu zawsze ktoś był. [...] Ta relacja zawsze była silna, bo ja mieszkałam z mamą. To była osoba, która była bardzo otwarta, która nie stawiała mi zbyt dużo granic, co było fajne, aczkolwiek może trochę przesadzała czasami, ale zawsze mnie wspierała. Jak mój tata zmarł, to moja mama się uaktywniła na tysiąc procent, więc byliśmy non stop razem. Razem chodziłyśmy na siłownię, na basen, na wakacje, na imprezy - dodała.
Niewiele osób wie, że Weronika Ciechowska nagrała trzy utwory z Moną Mur, artystką współpracującą niegdyś z Grzegorzem Ciechowskim, jednak jak przyznała, nie miała odwagi, żeby je wypuścić w świat. Zapytana, czy bała się porównań do taty, odpowiedziała:
- Bałam się oceny. Nie miałam w sobie takiej siły, żeby dalej coś z tym robić. [...] Teksty napisałam do nich sama. To był też taki moment, kiedy straciłam kontakt tak z moim rodzeństwem, więc ja byłam bardzo przepełniona emocjami - wyznała.
Grzegorz Ciechowski i jego żona Anna doczekali się trojga dzieci. Jak wyznała Weronika Ciechowska, od kilkunastu lat nie utrzymuje z nimi kontaktu. Punktem zwrotnym okazała się publikacja książki Małgorzaty Potockiej "Obywatel i Małgorzata", poświęconej jej relacji z liderem Republiki.
- Ta książka wywołała wiele emocji u mojej macochy Anny i ona postanowiła po prostu zerwać ze mną wszystkie kontakty i moje rodzeństwo również. [...] Według niej ja na pewno maczałam palce w pisaniu tej książki, co było nieprawdą, ale nie jestem w stanie tego udowodnić. Ta książka została pokazana mi i mojej siostrze przez naszą mamę dosłownie miesiąc przed wydaniem, więc my po prostu w ostatniej chwili zaczęłyśmy coś tam czytać i poprawiać, ale i tak to nie zostało uwzględnione - zaznaczyła Weronika Ciechowska w "Jacy rodzice, takie dzieci?" 2.
Całą rozmowę obejrzysz na górze strony, a inne wywiady w cyklu "Jacy rodzice, takie dzieci?" 2 znajdziesz tutaj.