Maja Oświecińska o dzieciństwie na planie "Na Wspólnej", relacji z rodzicami, hejcie i planach na przyszłość. "Codziennie miałam ataki paniki" [WYWIAD]

Maja Oświecińska w cyklu "Jacy rodzice, takie dzieci? 2"
"Jacy rodzice, takie dzieci? 2", odc. 6. Maja Oświecińska o relacjach z rodzicami, "Na Wspólnej", hejcie i aktorstwie
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Pracuje przed kamerą od czwartego roku życia, ale popularność miała także swoją ciemną stronę. W programie "Jacy rodzice, takie dzieci? 2" Maja Oświecińska opowiedziała o rozstaniu rodziców, trudnych doświadczeniach w szkole, hejcie, stalkerze i decyzji o przejściu na nauczanie domowe. Nie zabrakło również wspomnień o rodzinie, ukochanych koniach, pracy na planie "Na Wspólnej" i planach na przyszłość.

Maja Oświecińska o początkach pracy w "Na Wspólnej" i dzieciństwie

Choć zarówno Maja Oświecińska, jak i jej tata Tomasz Oświeciński są dziś rozpoznawalnymi aktorami, to właśnie ona może pochwalić się dłuższym stażem przed kamerą. Karierę rozpoczęła już jako czterolatka, wyprzedzając w zawodzie swojego ojca.

- I tak zaczęła się moja przygoda z graniem w "Na Wspólnej". Już leci mi trzynasty rok w tym momencie. To jest jak moja druga rodzina. Cała ta przygoda z aktorstwem i z tą pracą bardzo wiele mnie nauczyła. Też ukształtowała mnie troszeczkę. I myślę, że gdyby tak moje życie się nie potoczyło, to nie byłabym w ogóle taką osobą, jaką jestem aktualnie - mówiła.

Maja opowiedziała również o swoim dzieciństwie spędzonym na planie serialu. Czy rozpoczęcie pracy przed kamerą w tak młodym wieku oznacza utratę dzieciństwa, czy po prostu sprawia, że wygląda ono zupełnie inaczej?

- Na pewno się trochę traci. Ja sama, będąc już bardziej dojrzała i świadoma, zauważyłam, że to dzieciństwo gdzieś tam było zatracone. W momencie, gdzie przez brak czasu musiałam przejść na nauczanie domowe, to też troszeczkę mi się kontakt z rówieśnikami urwał - mówiła Maja.

Igor odchodził od zmysłów w oczekiwaniu na Julkę
Igor odchodził od zmysłów w oczekiwaniu na Julkę
Źródło zdjęcia: x-news
Julka z "Na Wspólnej"
Julka z "Na Wspólnej"
Źródło zdjęcia: Bartosz Krupa

Maja Oświecińska mówi o nękaniu w szkole. Dokuczali jej... nauczyciele

Największe trudności nie spotkały jej jednak ze strony kolegów ze szkoły.

- Miałam bardzo duże problemy w szkole przez nauczycieli. Bardzo byłam gnębiona przez to, że nie było mnie w szkole. Słyszałam: "O, gwiazdeczka była na planie. Gwiazdeczka nie wie, co się dzieje". Wszyscy mieli możliwość poprawienia sprawdzianów. Ja niestety nie. [...] I to, nieważne w jakiej szkole byłam, tak to wyglądało. Więc niestety miałam gorzej niż inni - mówiła.

Maja zdradziła także, czy rodzice, widząc, z jakimi trudnościami mierzyła się w szkole, chcieli, aby na jakiś czas zawiesiła aktorską karierę.

- Nie, nie, absolutnie. Właśnie w drugą stronę - ich pomysłem było nauczenie domowe, żebym mogła się w tym rozwijać, bo ja nigdy nie poszłam do rodziców i powiedziałam, że nie chcę tego robić, że nie chcę już iść bardziej w to aktorstwo. Więc myślę, że gdybym tak powiedziała, to uszanowaliby tę decyzję i nie byłoby z tym żadnego problemu, ale bardziej to oni zaproponowali mi, że może przejdziemy na nauczenie domowe, żebym miała więcej czasu, żebym nie miała takich problemów, więc bardzo mnie w tym wszystkim wspierali. Jak tylko miałam jakieś problemy w szkole, no to oczywiście jak się nie dało tego załatwić ja sam na sam z nauczycielem, no to tata czy mama interweniowali i tutaj jestem za to bardzo wdzięczna, no bo nie ukrywając, ja w szkole miałam codziennie takie paniki. Ja potrafiłam wymiotować ze stresu w szkole, uciekałam z lekcji - mówiła.

Maja Oświecińska ma za sobą już pierwszą współpracę zawodową z tatą - Tomaszem Oświecińskim. Jak się dogadywali na planie?

- O dziwo bardzo dobrze. Byłam na początku trochę zestresowana, bo mój tata jak zaczynałam dopiero grać, zawsze mi podpowiadał, a ja się wkurzałam, ale jak jesteśmy razem na planie to on się zajmuje swoim życiem, ja swoim życiem nikt sobie nie wchodzi w drogę. Nie ma czegoś takiego, że on mi powie: "nie no to zrób tak" od tego jest reżyser na planie i cieszę się, że ta granica tutaj jest zachowana - mówiła.

"Na Wspólnej", odc. 4249. Uzależniona Julka
"Na Wspólnej", odc. 4249. Uzależniona Julka

Maja Oświecińska mówi o hejcie, stalkerze i relacji z rodzicami. Jaki ma z nimi kontakt?

Córka Tomasza Oświecińskiego bardzo wcześnie zetknęła się również z internetowym hejtem.

- W wieku 11 lat na Instagramie zaczęły pojawiać się pierwsze komentarze po tym, jak zaczęłam bawić się makijażem. [...] Stawiałam na kolorowe makijaże, które robiłam sobie przed snem i zmywałam i już wtedy zaczęło się: "o, nos po tatusiu", "taka młoda już się makijażem bawi, to za 10 lat będziesz wyglądała po prostu jak pięćdziesięciolatka" i takie rzeczy się notorycznie pojawiały. Nigdy na to nie odpowiadałam, bo stwierdziłam, że nie ma to żadnego sensu ale wewnątrz mnie to bardzo bolało. Teraz jestem na takim etapie, że jak ktoś mi napisze jakiś tam nieprzyjemny komentarz to śmieję się z tego. Ale na przykład przez to, że w wieku 11 lat już dostawałam komentarze dotyczące mojego nosa no to jest to mój duży kompleks. Mój nos jest moim dużym kompleksem, niestety to mi zostało po prostu - wyznała.

W rozmowie poruszono także temat relacji z rodzicami. Maja odpowiedziała na pytanie, czy są dla niej wzorem tego, jak powinien wyglądać szczęśliwy związek dwojga dorosłych ludzi.

- Poniekąd tak, ale nie do końca, bo są po rozwodzie, ale wrócili do siebie, są po zaręczynach. Myślę, że w jakimś stopniu są, ale nie chciałabym żeby moja relacja małżeńska tak wyglądała, poprowadziłabym po prostu trochę to inaczej ale i tak uważam, że bardzo fajnie, że się zeszli i się dogadują - zaznaczyła Maja.

Maja Oświecińska z rodzicami
Maja Oświecińska z rodzicami

Aktorka opowiedziała również o niepokojącej sytuacji, kiedy nieznajomy zostawiał pod jej samochodem kwiaty i listy, a później zaczął pisać wiadomości świadczące o tym, że obserwuje jej codzienne życie.

- Zobaczyłam, że mam jakąś czerwoną kopertę i kwiatka za wycieraczkami samochodu. Otworzyłam, a tam tekst: "widziałem Cię nieraz jak chodziłaś z psami na spacerze i wstydzę się zagadać, tu jest mój numer, napisz". Razem z mamą zdecydowałyśmy napisać, że jeżeli się tak bardzo wstydzisz to chodzisz podaj swojego Instagrama, żebym wiedziała, że nie jesteś jakimś porywaczem. Od tamtej pory ucichł na miesiąc i potem cały czas notorycznie widziałam jakieś kwiatki za swoją wycieraczką. Któregoś dnia dostałam wiadomość, co akurat mnie wystraszyło, że nie powinnam zostawiać tak hulajnogi, bo ktoś może mi ją ukraść. A ja zostawiając samochód miałam hulajnogę elektryczną w bagażniku, mam przeciemnione szyby - mówiła.

Na szczęście po zmianie miejsca parkowania kontakt się urwał. Całą rozmowę obejrzysz na górze strony.

Autorka/Autor: Aleksandra Czajkowska