Mayu Gralińska-Sakai z "Młodych glin" wspomina szkolne czasy. Pamiętacie trend na zbieranie karteczek? [TYLKO U NAS]

Mayu Gralińska-Sakai
Mayu Gralińska-Sakai z "Młodych glin" wspomina czasy szkolne
Źródło zdj. gł.: MWMEDIA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Rok szkolny zbliża się wielkimi krokami. Zapytaliśmy Mayu Gralińską-Sakai z "Młodych glin" o jej wspomnienia związane z kompletowaniem szkolnej wyprawki. Co najbardziej zapadło jej w pamięć? Zobaczcie!

Szkolna wyprawka według Mayu Gralińskiej-Sakai

Początek września w latach 90. miał swój niepowtarzalny klimat. W powietrzu unosił się zapach świeżych zeszytów, atramentu z długopisów i nowiutkich kredek, a w sercach uczniów mieszały się dwa uczucia – ekscytacja i lekki niepokój. Było w tym coś z magii nowego rozdziału – świeże kartki, czyste marginesy, jeszcze niezapisane oceny w dzienniku. Rodzice i dzieci wyruszali na zakupy do osiedlowych papierniczych, na pobliski bazar albo – jeśli ktoś miał szczęście – do wielkich, pachnących nowością sklepów, gdzie półki uginały się pod ciężarem szkolnych skarbów. Szkolny plecak nie miał dziesiątek przegródek, kieszeni na laptopa czy ergonomicznego stelaża. Często był to kolorowy tornister z twardą klapą, a jeśli ktoś miał modny model z bohaterami kreskówek, budził powszechny zachwyt kolegów. Kupowało się zeszyty w kratkę i w linię, kredki, blok rysunkowy, okładki na zeszyty i książki, a kanapkę na drugie śniadanie zawijano w papier. Jak ten okres wspomina aktorka z serialu "Młode gliny"? Zobaczcie, co nam powiedziała.

- Ja pamiętam mój plecak jako wielki i ciężki, z mnóstwem podręczników i zeszytów, ale zawsze dostawałam od mamy obiadówkę i to było bardzo miłe wspomnienie. Natomiast pamiętam moment, kiedy wymieniało się karteczkami i wtedy był modny "Witch", taki serial i czasopismo, najpierw czasopismo ,a potem serial. No i oczywiście się wymieniało za lepsza karteczka, za pięć karteczek innych. Były też różne księżniczki. Oczywiście naklejki i też każda dziewczyna miała w klasie piórnik z nici z postacią jakiegoś zwierzątka i ja miałam chyba lewka — powiedziała nam Mayu Gralińska-Sakai.

"Młode gliny". Aktorka wspomina szkolne czasy

Wieczór przed rozpoczęciem roku szkolnego miał w sobie coś z przygotowań do wielkiej wyprawy. Uczniowie starannie układali wszystkie przybory, kilkukrotnie sprawdzali, czy pióro ma nabój, a kredki są dobrze zatemperowane. Rodzice dopinali ostatnie szczegóły – podpisywali zeszyty, szykowali białą koszulę na apel i przypominali, żeby zabrać legitymację.

Dziś, patrząc z perspektywy lat, te szkolne wyprawki wydają się proste i skromne. Ale to właśnie one niosły ze sobą największy ładunek emocji – bo każdy nowy zeszyt obiecywał nowe przygody, a każdy zestaw kredek – możliwość narysowania świata na nowo.

- Pamiętam okres, kiedy razem chodziłyśmy po tych bibliotekach czy tam księgarniach, które się specjalizowały właśnie w podręcznikach. O Jezu i to była wyprawa faktycznie spora, bo była ta cała lista, jak tutaj nie było tego, to trzeba było jechać gdzieś indziej, teraz jest pewnie prościej, bo wszystko kupisz w internecie - wspomina z rozrzewnieniem Mayu Gralinska-Sakai.

Co musiało znależć się w jej wyprawce, bez czego nie wyobrażała sobie nowego roku szkolnego?

- Wydaje mi się, że miałam jakiegoś bzika na punkcie kolorów i różnych kolorowych pisaków i moje wszystkie zeszyty zawsze miały jakieś dziwne kolorowe komiksy przy wszystkich notatkach z lekcji, także chyba kolorowe pisaki to było to.

Co jeszcze powiedziała? Koniecznie obejrzyj wideo.

Mayu Gralińska-Sakai w serialu "Młode gliny"
Mayu Gralińska-Sakai w serialu "Młode gliny"
Autorka/Autor: Aleksandra Głowińska
Reporter: Kalina Szymankiewicz